Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Agnieszka MP Vlog

Agnieszka MP Vlog
20K+ subskrybentów
Obserwuj
podróżekulturaprzygoda

Agnieszka MP Vlog: opowieść o życiu, podróżach i Szwajcarii

Agnieszka mieszka w Szwajcarii, ale jej życie to raczej ciągła podróż — nie tylko geograficzna, ale i osobista. Początkowo kanał był przede wszystkim miejscem, gdzie dzieliła się codziennością w nowym kraju, a każda opowieść zaczynała się od zdziwienia, a kończyła żartobliwą refleksją. Jej pierwsze filmy, powstające jeszcze w 2015 roku, to porady dla nowo przybyłych: „5 rzeczy, które ułatwią wam życie w Szwajcarii”, „5 rzeczy, które mnie zaskoczyły po przyjeździe”. Były to zabawne, lekko nerwowe przemyślenia osoby, która właśnie zaczęła się adaptować — do pociągów, do zasad segregacji śmieci, do milczenia w windach. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że ta przygoda potrwa osiem lat i zmieni jej życie na stałe.

W miarę jak upływał czas, jej kamera coraz częściej opuszczała gospodarstwo domowe i ruszała w świat. Wyjazdy do Norwegii, USA, Kuby, Izraela, Hiszpanii czy Afryki Południowej stopniowo przekształcały kanał z poradnika życia w Szwajcarii w podróżniczy dziennik z globalnym zasięgiem. Kamera towarzyszyła jej przy zorzach polarnych nad Tromsø, na pokładzie porannego lotu pierwszą klasą do Nowego Jorku, przy spotkaniu z niedźwiedziami w Alasce i wśród tłumu na regatach Tall Ships w Szczecinie. Ale zawsze, niezależnie od tego, gdzie była, wracała do Szwajcarii — jako do domu, do tematu, do punktu odniesienia. Nawet kiedy była w Tel Awiwie, mówiła o nim jak o „Nowym Jorku Bliskiego Wschodu”, a kiedy lądowała w Alasce, opowiadała o tych samych zasadach poruszania się po naturze, które obowiązują w alpejskich rejonach.

Kluczowym momentem w jej rozwoju stał się 2017 rok — zarówno pod względem treści, jak i popularności. Film o locie pierwszą klasą w Swiss do USA przekroczył 200 tysięcy odsłon, stając się jej najpopularniejszym materiałem. Zawierał nie tylko eleganckie pokazy wnętrza samolotu, ale też emocje, które rzadko pokazuje się w podróżniczych wlogach: ekscytację, lekki niepokój, satysfakcję z realizacji marzenia. Ten film, jak i kolejne o liniach lotniczych — SAS, El Al, Emirates — ugruntowały jej pozycję jako osoby, która nie tylko podróżuje, ale analizuje sposób podróży, rozumieć logistykę i nie boi się mówić o tym, ile to wszystko kosztuje. Jej podejście było zawsze chłodno racjonalne, ale z przymrużeniem oka — jak ktoś, kto wie, że lot biznes klasą to luksus, ale i tak chce wiedzieć, czy warto.

W międzyczasie pojawiły się też wydarzenia, które zmieniły ton jej narracji. Były to nie tylko sukcesy, ale i potknięcia — anulowany lot, zgubiony bagaż, upadek z drona, który poleciał prosto do jeziora. Były to momenty, które mogłyby sparaliżować, ale u niej stały się częścią opowieści. Zamiast ukrywać awarię sprzętu, opowiedziała o tym z humorem, a potem wróciła z nowym dronem i lepszymi planami. Kiedy w 2018 roku zdecydowała się na Alaskę, była to odważna decyzja — jeden z najbardziej naturalnych, ale też najtrudniejszych kierunków, jakie można sobie wyobrazić. Rezultat? Seria filmów pełnych zachwytu, ale też autentycznych trudności: deszczu, zamkniętych dróg, nieprzewidzianych zmian planu. Kiedy opowiadała o miejscu, którego burmistrzem był kot, nie robiła tego z lekceważeniem, ale z ciekawością — jak ktoś, kto wie, że świat jest pełen dziwactw, i właśnie dlatego warto go oglądać.

W latach 2019–2021 jej kamera przemierzyła Ukrainę, Mołdawię, Naddniestrze, Grecję, Korsykę i Indie — ale zawsze z podtekstem: „co to wszystko mówi o mnie?”. Poruszała tematy apartheidu w RPA, pracy na plantacjach herbaty w Indiach, życia w gettach Rastafari w Knysnie. Były to materiały rzadsze niż w jej początkach, ale głębsze — bardziej dokumentalne niż typowy vlog. Kiedy w 2019 roku spotkała się z lokalnymi blogerami w Edynburgu, aby opowiedzieć o „mrocznych historiach miasta”, robiła to z intencją — nie po to, by przestraszyć, ale by zrozumieć. Jej relacja z Hiroszimy — 70 lat po bombie atomowej — była jednym z najbardziej poruszających filmów w jej dorobku, a jej sposób przedstawienia tematu, z szacunkiem i odrobiną emocji, wykraczał poza formułę YouTuba.

W 2020 roku, podczas pandemii, kamera została w Szwajcarii — ale nie przestała działać. Zamiast odwiedzać nowe miejsca, Agnieszka zaczęła odwiedzać stare tematy: kwarantannę, lęki, życie w czasach kryzysu. Film „Szwajcaria w czasach koronawirusa” był cichy, ale pełen treści — pokazywał, jak bardzo zwykłe życie może się zmienić, a jednocześnie jak bardzo Szwajcarzy trzymają się zasad. Były też dziwne wybory — jak udział w hot16challenge2, gdzie nagrywała rapowe 16 wersów, by zebrać fundusze na pomoc medyczną. To było zaskakujące, ale pasowało do jej stylu — nie boi się eksperymentów, nawet gdy wydają się poza tematem.

W 2021 roku zaczęła mówić o rzeczach, które dotąd były tylko między wierszami: o możliwości przeprowadzki, o noszonych przez nią lękach, o tym, czy znowu mogłaby mieszkać w Polsce. Temat ten powracał — w 2020 roku zadała pytanie: „Czy mogłabym znów mieszkać w Polsce?”, a rok później w filmie o Adliswil, gdzie spędziła 8 lat, mówiła o miejscu, które stało się jej domem. Było to uznane, a zarazem oświadczenie — Szwajcaria to już nie tylko miejsce pracy, ale miejsce przynależności.

Ale największą zmianą stał się 2025 rok — kiedy po ośmiu latach w krajie kupiła tam dom. Film „Kupiliśmy dom w Szwajcarii” był nie tylko triumfem, ale i nowym początkiem. Kamera, która kiedyś pokazywała przygodę, teraz pokazuje stabilność. A film „Dom w Szwajcarii — pierwsze problemy” pokazuje, że ten nowy etap to nie tylko marzenie spełnione, ale także kolejna seria wyzwań — tym razem architektonicznych, prawnych, emocjonalnych.

Wśród osób, które pojawiały się na jej kanale, byli nie tylko inni podróżnicy — takie postacie jak Martyna z „Kulturowej”, Paweł z „Kraina Yarpenna”, MocnyVlog, czy Anita Beata. Byli to ludzie z jej świata — Polacy w Szwajcarii, blogerzy, którzy dzielili się tym samym doświadczeniem. Z czasem niektórzy przestali się pojawiać, inni pojawiali się sporadycznie — ale to nie zmieniało faktu, że jej historia była zawsze częścią szerszej narracji o emigracji, adaptacji i tożsamości.

Największym sukcesem był film „Mój 2021 w kilka minut”, który zdobył ponad 180 tysięcy odsłon — ale najważniejsze były te mniej popularne materiały: o karmieniu fok w Norwegii, o pracy w niemieckim zoo, o przygotowaniach do Japonii, o tajfunie w Tokio. Były to filmy, które pokazywały, że jej podróż to nie tylko pokazywanie świata, ale jego doświadczanie — często z błędami, z frustracją, ale i z autentycznym uśmiechem.

Tematy, które zniknęły — takie jak dawne serwisy o niemieckim McDonald’sie czy testy napojów — zastąpiły głębsze refleksje: o kulturze, o pieniądzach, o tym, co nas denerwuje w Szwajcarii. Zniknęły też codzienne vlogy z życia w małej miejscowości — zastąpiły je dłuższe, bardziej dopracowane materiały. Przestała też robić filmy o lękach przed lataniem, bo — jak widać — przestała się bać.

Agnieszka MP to osoba, która zaczęła od opowiadania o Szwajcarii, a kończy opowiadaniem o sobie — i przez to właśnie jej historia jest autentyczna: nie udaje, nie przesadza, nie udaje eksperta, tylko dzieli się tym, co doświadczyła, z humorem, szacunkiem i zawsze odrobiną zdziwienia.

To opowieść o kobiecie, która wyruszyła, by opisać kraj, a skończyła opisywać siebie.