Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Aleksandra Zalewska (Atelier Podróży)

Aleksandra Zalewska (Atelier Podróży)
500+ subskrybentów
Obserwuj
kulturapodróżeprzygoda

Aleksandra Zalewska – Polka w Indiach

Aleksandra Zalewska, znana pod przyjaznym imieniem Ola, to kobieta, która od dawna przestała być tylko obserwatorką świata, by sama stać się jego narratorem. Mieszka w Indiach, ale mówi do nas tak, jakby siedziała naprzeciwko przy kubku masala chai — spokojnie, z wiedzą, z humorem, z ciepłem. Jej głos przewija się przez ekrany jak cichy kompas: nie kieruje, tylko pokazuje, że można inaczej — że można żyć w kulturze, którą wielu ogląda z dystansu, a ona po prostu w niej oddycha. Tworzy kanał Atelier Podróży, który z czasem przestał być tylko przewodnikiem po Indiach, by stać się intymnym dziennikiem życia na granicy dwóch światów: polskiego pragmatyzmu i indyjskiej duchowości.

Zanim trafiła do Azji, od 2008 roku obracała się w branży turystycznej, zbierając doświadczenie jak inne kobiety zbierają pamiątki z wakacji — z wytrwałością i powagą. Była pilotem wycieczek, przewodnikiem, osobą, która wiedziała, jak nie zgubić grupy w Delhi, ale też jak nie zgubić się sama w labiryncie cudzych oczekiwań. Jej droga do Indii nie była momentem impulsu, raczej logicznym szczytowym punktem długiej pasji do podróży. Najpierw Azja Południowo-Wschodnia, gdzie przebywała między 2017 a 2019 rokiem, potem decyzja, która dla wielu brzmiała jak szaleństwo — przeprowadzka do Indii, a konkretnie do Bengaluru, miasta, które nie błyszczy Taj Mahalem, ale tętni nowoczesnością wśród duchowych bazarów i kolorowych sari.

Początki kanału były skromne — marzec 2021 roku, seria filmów o indyjskich przyprawach, warzywach, śniadaniach. Wyglądało to jak kulinarny przewodnik, ale szybko stało się czymś więcej. Ola nie tylko pokazywała, co rośnie w indyjskim warzywniaku, ale tłumaczyła, dlaczego to właśnie to warzywo nie ma nazwy w języku polskim, dlaczego hinduski wegetarianizm to nie to samo co polski. Jej pierwszy film o przyprawach nie przyciągnął tłumów, ale był jak początek kompendium — systematyczny, pełen ciekawostek, prawie akademicki w podejściu. Z czasem jednak ton zmieniał się: z kuchni przeszła do domu, by pokazać, jak wygląda mieszkanie w Indiach, potem na ulice Bengaluru, gdzie nawet wieczorny spacer miał sens opowieści — bo nawet cisza na indyjskiej ulicy mówi coś więcej niż słowa.

W maju 2021 roku pojawił się przełom — nie w statystykach, ale w widoczności. Ola była gościem w programie Dzień dobry TVN, komentując sytuację pandemiczną w Indiach. To było krótkie, nieidealne pod względem jakości nagrania, ale autentyczne. I to właśnie — autentyczność — stała się jej znakiem fabrycznym. Nie udawała gwieździe podróżniczki, nie pokazywała tylko pięknych miejsc. Pokazywała życie: ceny, transport, rynek nieruchomości, dziwne warzywa, a nawet jak zrobić ghee w domu. Jej film o indyjskim domie zebrał ponad pięć tysięcy wyświetleń — więcej niż wszystkie poprzednie razem wzięte — i to właśnie on zapewne otworzył drzwi do szerszej widowni.

Od tamtej pory jej kanał przeszedł ewolucję — z vlogów kulinarnych i lokalnych — w kierunku szerokiej narracji kulturowej. Zaczęła zapraszać gości, a każdy wywiad był jak kolejny kawałek mozaiki. Pojawił się Jan Skwara, fotograf, który wraca do Indii od dziewięciu lat; Maciej Taraniuk, sceptyk, który pojechał z misją; Mateusz Karasiński z MK Tramping, który pamiętał czasy, gdy nie było Google Maps. Byli tu też ludzie, dla których Indie były życiem: Joanna Gorczyca-Pasrija, która otworzyła biuro podróży w tym kraju, czy Beata Godlewska, która mieszkała tam trzy lata i mówiła szczerze o dyskryminacji, strachu i pięknie. Każdy z nich mówił coś innego, ale wszystkie głosy łączyło jedno: transformacja. Indie nie są miejscem do obejrzenia — są miejscem, które zmienia.

W 2023 roku Ola rzuciła się w nowy sezon, dzieląc się doświadczeniem z lat pracy w turystyce. Jej dwa odcinki O czym pamiętać wybierając się w podróż do Indii (i Azji ogólnie) były nie tyle vlogami, ile kompendium wiedzy: z humorem, ale z precyzją. Potem pojawił się Nepal, potem wycieczki z biurem podróży — tematy, które wyraźnie wskazywały, że jej rola przekształciła się: z obserwatorki w eksperta, z przewodnika w mentora. Jej wiedza była teraz narzędziem, nie tylko inspiracją.

Nie unikała też kontrowersji. W 2025 roku w jednym z filmów przyznała, że została „zrobiona na szaro” przez dziennikarkę — nie rozwijając, ale dając do zrozumienia, że media potrafią wykrzywić nawet najszczerszy głos. W innym filmie, zatytułowanym Polka w Indiach: o kasie, kaście i Kaszmirze, poruszyła trudne tematy — polityczne, społeczne, osobiste — z nutą rozbawienia, ale też z wyraźnym oburzeniem. Mierzyło ją, mówiła, więc musi mówić. To było jak zapalenie zapałki w ciemnym pokoju: nagle widać, co się kryło w cieniu.

Za jej sukcesami kryją się liczby, ale nie tylko. Film Hinduizm: fakty i mity z września 2021 roku — z ponad czterema tysiącami wyświetleń — stał się jednym z najpopularniejszych, bo poruszył to, co wielu boi się zapytać: o krowę, karmę, reinkarnację. Później Indie fakty i mity z 2022 roku, który zdobył blisko trzy tysiące wyświetleń, pokazał, że mitologia nie żyje tylko w świątyniach, ale także w głowach Polaków. Jej film o Maha Kumbh Mela 2025, gdzie tłumaczyła, dlaczego 400 milionów ludzi kąpie się w zimnej rzece, był jak podróż bez wyjazdu — można było siedzieć w domu i czuć się częścią świata, którego nie zna się osobiście.

W tle tej narracji pojawiały się osoby, które stopniowo zanikały — nie dlatego że zostały zapomniane, ale ponieważ historia Olki posuwała się dalej. Goście z 2021 roku, jak Lidia Ostólska czy Antonina Małowiecka, nie powtarzali się; nowi ludzie, nowe głosy. Zniknęły też tematy: początkowe filmy o warzywach, śniadaniach, przyprawach — obecne, ale nie dominujące. Z czasem kuchnia stała się tylko elementem szerszej opowieści. Ola przestała być tylko autorką przepisów — została opowiadaczką kultury.

Jej największym sukcesem nie był żaden film, ale książka Indie. W moim hinduskim domu, wydana w 2024 roku przez wydawnictwo Pascal, która trafiła na listę bestsellerów Empików. To była konsekwencja lat pracy, doświadczeń, tysięcy godzin rozmów, setek filmów. A potem — matka. We wrześniu 2024 roku wróciła do Indii jako mama, i choć mówiła o tym z prostotą, to było to wydarzenie, które wszystko zmieniło. Matka w Indiach — to nie tylko nowa rola, ale nowa perspektywa. Nie opowiada już tylko o kulturze — opowiada o niej przez pryzmat dziecka.

Aleksandra Zalewska to historia o tym, jak można żyć w kraju, który wielu uważa za zbyt trudny, zbyt chaotyczny, zbyt inny — i nie tylko przetrwać, ale mówić o nim z miłością, z wiedzą i z humorem, który nie wynika z lekkości, ale z głębokiego zrozumienia: że życie w Indiach to nie podróż, ale sposób bycia.

To opowieść o kobiecie, która nie tylko znalazła się w Indiach, ale pozwoliła im się w siebie wpisać — literą po literze, jak mantrę, którą warto powtarzać codziennie.