
Victor Borsuk: od wiatru i fal do ekranów i telefonów
Kim jest twórca kanału
Victor Borsuk to nie tylko nazwisko, lecz rodzaj hasła wyrytego w ruchu wiatru i prędkości fal — człowieka, który kiedyś był synonimem ekstremalnego sportu, a dziś stał się przewodnikiem po cyfrowych ujęciach świata. Znanego siedmiokrotnego mistrza Polski w kitesurfingu, którego imię brzmi jak tytuł z trylogii przygodowej, trudno dziś wyobrazić sobie bez kamery w ręku — choć niekoniecznie w kieszeni kombinezonu, lecz raczej w dłoni, tuż przed telefonem. Jego droga z fal na Filipinach do ekranów YouTube’a to historia nie tyle odmiany pasji, co jej naturalnej ewolucji — z deski wiatrowej na deski montażowe, z wiatru do mikrofonu, z rekordów wysokości do rekordów oglądalności.
Gdzie przebywa, co robi
Choć trudno go uchwycić w jednym miejscu — bo to Warszawa, to Wietnam, to Kuba, to Malediwy — jego cyfrowa strefa działania skupia się wokół Polski, skąd wyrusza, do której wraca, i z której promieniuje jego nowa działalność. Gdzieś między Jastarnią, gdzie wcześniej organizował obozy dla przyszłych kitesurferów, a warszawskimi ulicami, po których pływał na Wiśle, ukształtowała się jego nowa tożsamość: nie tylko sportowiec, ale narrator, instruktor, eksperymentator. Obecnie Victor nie tyle pływa na wodzie, ile pływa po interfejsach, pokazując, jak świat uchwycić telefonem — nie tylko jako podróżnik, ale jako artysta chwili.
Czym zajmował się przed
Zanim kamera została jego głównym narzędziem, Victor był człowiekiem wiatru. Jako 7-krotny Mistrz Polski w kitesurfingu, wygrywał zawody w Azji, zdobywał szczyty sztucznych zbiorników, walczył z prądami i turbinami na Górze Żar, a nawet postawił światowy rekord, wylatując za samochodem na wysokość ponad 60 metrów — nie z motorówki, jak inni, lecz z plaży, wiatru i odrobiny szaleństwa. Wtedy jego filmy były opowieściami o granicach: granicy możliwości, granicy kraju, granicy przewidywalności. Montował je z palpitacją serca, a nie z edytorem filmowym. To był czas, gdy Victor Borsuk był synonimem sportu, adrenaliny, dalekich wypraw i tytułów takich jak „Chasing the Wind” — bo to właśnie za wiatrem biegł, nie za subskrybentami.
Przemiana: historia zmian
Przełom nie nastąpił nagle, lecz stopniowo, jak zmiana wiatru przed burzą. Początkowo jego kanał to kronika wyjazdów, eksperymentów i zawodów — Filipiny, Rewa, Egipt, Kuba. Film o tym, jak wojsko zatrzymało go w Egipcie, czy jak spędził randkę z Julią Wróblowską w ramach programu „Agent Gwiazdy”, zdobywał setki tysięcy odsłon i budował wizerunek nie tylko sportowca, ale człowieka, który potrafi się wkręcić wszędzie — do szkoły, na plan serialu, do serca kultury kubańskiej. Ale gdzieś około 2018 roku, po odcinkach o jedzeniu na Filipinach, wakacjach czy podróbkach, sygnały zaczęły się zmieniać. Victor zaczął mówić nie tylko o tym, co widzi, ale o tym, jak to widzi. Zrobił krok w tył od kamery, by pokazać, jak się robi to, co było wcześniej niewidoczne.
Punkt zwrotny przyszedł wraz z filmem „Jak zrobić telefonem film na Instagrama?”, który ukazał się w styczniu 2019 roku. Od tego momentu Victor Borsuk nie był już tylko twórcą treści — stał się twórcą twórców. Jego energia, która wcześniej przejawiała się w lataniu na 23 piętrze, teraz skupiła się na pokazywaniu, jak uzyskać efekt slow motion, jak poprawić zdjęcie w telefonie, jak zmienić kolor oka czy usunąć pryszcza — nie po to, by oszukać rzeczywistość, ale by ją lepiej oddać. Jego kanał stopniowo przekształcił się z dziennika osobistego w cykl poradników dla młodych twórców, którzy chcą robić rzeczy dobrze, ale bez drogiego sprzętu. Zniknęły ekipy filmowe, zastąpione przez jedno urządzenie: smartfon.
Co było, a już nie
Obecnie zniknęły tematy, które kiedyś dominowały: kitesurfing jako główny motyw, zawody, rekordy, długie wyprawy z ośmiogodzinnymi montażami. Nie ma już filmów o tym, jak zdobywa się szczyt, ale jak „zdjąć” szczyt — i to telefonem. Filmy o Polsce zastąpiły te o Azji, ale w innym kontekście: nie podróżnicy, lecz twórcy. Zniknęły też pewne postacie, które gościły kilkukrotnie — Marcin Prokop, Jacek Gadziński, Julia Wróblowska — nie z braku szacunku, ale zapewne z braku wspólnego scenariusza. Gdy Victor zaczął mówić o zdjęciach, jego świat został węższy, bardziej skupiony: zespół pozostał, ale nie na planie, lecz w komentarzach do efektów poświaty czy flar.
Kluczowe osoby
Pomimo zmieniającego się tła, kilka osób pojawiało się wystarczająco często, by zaznaczyć się w narracji. Julia Wróblowska pojawiła się w jednym z najpopularniejszych filmów — o randce — co zapewne nie było miłosnym incydentem, lecz częścią projektu „Agent Gwiazdy”. Marcin Prokop gościł kilkukrotnie, razem z Victorem spędzając dzień pełen żartów, wspinaczki i wewnętrznej zabawy. W późniejszym czasie pojawiły się nowe twarze — Patrik, Ania, Klaudia, Sarah, Alicja, Emilia — młodzi twórcy, których Victor przedstawiał jako inspirujące przykłady, pokazując, jak robią zdjęcia i gdzie sięga ich kreatywność. To nie byli już koleżdzy z sportu, lecz partnerzy z cyfrowej rzeczywistości.
Sukcesy i potknięcia
Największym sukcesem Borsuk Vloga był film „Zrobiłem Guma Challenge w serialu Szkoła!”, który przekroczył 890 tysięcy odsłon — dowód, że humor, wkręcenie się w system i szaleństwo mają ogromny potencjał. Tu Victor był na szczycie: nie fizycznie, lecz kulturowo. Inni sukcesy — „Wietnam – podróż dla prawdziwych facetów”, „Zatrzymało mnie wojsko w Egipcie”, czy „Tak piękne Kubanki tańczą na ulicach!” — to opowieści z granicy, pełne życia, kolorów i lekkiego dramatu. Wszystkie one miały jeden wspólny mianownik: autentyczność z przymieszką ironii.
Nie było wielkich publicznych porażek, ale widać, że nie wszystko trzymało się razem. Pojawiły się filmy z niską liczbą odsłon — o Maluchu za 26 tysięcy zł, o wypadku w bóji, o nie wpuszczeniu do samolotu — które nie odniosły się tak, jak się mogło wydawać. Być może tematy były zbyt lokalne, zbyt osobiste, zbyt dalekie od nowej misji. Ale Victor nie odpuszczał. Nawet gdy publikował film o tym, jak stracił zęba uczestnik obozów, robił to z humorem i dystansem.
Filmy o największej oglądalności
Poza „Guma Challenge” i „Wietnamskim” odcinkiem, bardzo dobrze radziły sobie filmy o podróbkach: „Co Filipińczycy wiedzą o Polsce?”, „Raj czy bałagan? Filipińskie przygody”, czy „Kubańskie przygody” — wszystkie z serii, która łączyła egzotykę z ciekawością. Zaskoczeniem był film o tym, jak spełniła się marzenie uczestniczki konkursu Mastercard — nauka kitesurfingu. To był rzadki przypadek, gdy Victor połączył społeczną inicjatywę z emocjonalnym przekazem, i to zadziałało.
Charakter tej historii
To historia człowieka, który nie przestał się poruszać, ale zmienił środek poruszania się — z deski na ekran, z wiatru na światło, z rekordu na radę — i choć teraz nie lata już na 68 metrów, to nadal chce, by każdy inny wzleciał choćby o klatkę wyżej.