
Damian Chen: Czas na Chiny, a potem Filipiny
Damian Chen to Polak, który od początku 2009 roku wybrał Chiny na stałe miejsce zamieszkania — najpierw na północy kraju, gdzie przez kilka lat żył w Pekinie i okolicach, by później, po trzech tysiącach kilometrów na południe, przenieść się do Shenzhen, znanej jako chińska dolina krzemowa. Ostatecznie osiadł w Zhongshan, trzymilionowym miasteczku otulonym przez giganty azjatyckiego świata: Hongkong, Shenzhen, Kanton i Makao. To właśnie tam, wśród skrzyżowania kultur, języków i biznesu, zaczął się rozwijać jego unikalny sposób opowiadania o życiu za Wielkim Murem. Jego kanał, CZAS NA CHINY Damian Chen, stał się nie tylko oknem na codzienność obcokrajowca w Chinach, ale także areną dla rozważań o tożsamości, mieszanych małżeństwach, imigracyjnych trudnościach i dziwacznych realiach azjatyckiego urbanizmu.
Zanim stał się twarzą YouTube’a, Damian zakończył studia z sinologii, pogłębiając znajomość języka chińskiego, kultury i chińskiego biznesu — wiedzy, która szybko znalazła praktyczne zastosowanie. Z czasem założył rodzinę i rozpoczął działalność w zakresie importu i eksportu między Chinami a resztą świata, co stopniowo wpłynęło na charakter jego treści. Jego filmy zaczęły mieszać osobiste opowieści z analizą rynkową, społecznymi komentarzami i dziennikarskim podejściem do zjawisk, które dla Chińczyków są oczywiste, a dla Europejczyka — zagadką. Początkowo jego kanał nosił nazwę ZA CHINY, co sugerowało bardziej prywatny, rodzinny ton, ale z czasem przekształcił się w platformę o szerszym zasięgu, wzbogacaną o współpracę z innymi twórcami, takimi jak Denis z kanału Denis w Chinach czy Maya Stefanowska, z którą poruszył temat życia muzułmańskiego araba w Chinach. Te rozmowy, prowadzone często przy kawie, nabierały charakteru autentycznych debat między kulturami.
Chiny pokazały mu nie tylko nowy świat, ale i nowe wyzwania — szczególnie podczas pandemii, kiedy wrócenie do Polski stało się prawdziwą wyprawą. W jednym z najpopularniejszych filmów, TRAGEDIA WIELU POLAKÓW i WALKA O POWRÓT DO CHIN, Damian, wspierany przez Angelikę Kawę, dokładnie opisał koszty, kwarantanny, testy i emocjonalny koszt, jaki wiąże się z życiem w limbo. Był to moment, w którym jego kanał przeszedł ewolucję — z dokumentowania życia w Chinach do eksplorowania jego polskich konsekwencji. Temat ten powracał wielokrotnie, często w formie szczerzych, ciemniejszych opowieści, jak Uwięziony w Raju, gdzie ujawnił frustrację Polaka ekonomisty, który znalazł się w sytuacji, której nie mógł przewidzieć: uwięzionego w systemie, który raz go przyciągnął, a potem nie chciał puścić.
Z czasem jego narracja stawała się bardziej zróżnicowana — pokazywał nie tylko codzienność, ale i eksperymentował z formą. Seria shorts na YouTube, często zatytułowana #TEGONIEBYŁO, stworzyła nową warstwę jego twórczości: szybką, spontaniczną, pełne humoryzmu i zaskoczeń. To tam pojawiali się fragmenty chińskiego wesela, na którym jego syn Henio jeździł po petardach, a on sam bluźnił, próbując sfilmować sceny przez latającą kamerę. Henio stał się stałym bohaterem, obecny nie tylko w parkach i przedszkolach Montessori, ale i w emocjonalnych chwilach — jak spotkanie z babcią po latach rozłąki spowodowanej pandemią.
Ale nie wszystko było idylliczne. Damian nie bał się pokazywać i niepowodzeń — jak kontrola fabryki, która okazała się błędem, bo firma okazała się fałszywą fasadą z pięknym katalogiem i żadnymi certyfikatami. To był moment, w którym jego rola doradcy biznesowego nabrała realnych konsekwencji — pokazał, że za pięknymi obrazkami mogą kryć się pułapki. W innych filmach, jak cykl o wizycie w chińskim szpitalu, eksplorował system zdrowia, ironicznie komentując diagnozy i metody leczenia — od utraty ręki przez „kowid” po lekarzy w bikini. To były opowieści z mieszaniną absurdalnej ironii i cichej krytyki, które zdobyły miliony odsłon.
Największe sukcesy jego twórczości wiążą się z filmami, które trafiły w sedno społecznej ciekawości: Przerażony człowiek z szklanego mostu w Yangshuo przekroczył pół miliona odsłon, a Ceny polskiego mleka w Chinach zbliżyło się do trzechset tysięcy — film, który zaczął się od prostego zdjęcia w sklepie, a skończył na analizie globalnego rynku rolno-spożywczego. Podobnie popularne były odcinki o Zakazach w Chinach, Basenach za dnia zamykanych czy Policji uczącej w Żabce — wszystkie w formie krótkich, ciętych shortsów, które niosły w sobie nie tylko humor, ale i element kulturowej antropologii.
Z czasem jego ciekawość wykraczała poza granice Chin. Film o Tajwanie, Hongkongu, Tybecie i Sinciang-Ujgurze pokazał, że Damian nie unika trudnych tematów, choć zawsze ostrożnie, z dystansem i wątpliwością. Nie był propagandą, ale też nie był buntownikiem — był obserwatorem, który pyta, a nie osądza. Gdy rozmawiał o CPK i Smoleńsku z chińskich perspektyw, robił to z ciekawością, a nie przekonaniem.
Jednak w 2025 roku wszystko się zmieniło. Po ponad szesnastu latach spędzonych w Chinach, Damian i jego rodzina wyjechali — najpierw na krótko na Filipiny, by szybko stwierdzić, że to miejsce, gdzie chcą zostać. W filmie Dlaczego wyjechaliśmy z Chin? nie padł jednoznaczny powód, ale zarysowały się kontury: potrzeba zmiany, nowego języka dla dziecka, lepszej jakości życia, a może po prostu chęć ucieczki od zbyt dobrze znanego świata. Filipiny stały się nowym tłem — najpierw jako miejsce przechodnie, potem jako dom. Pokazywał koszty życia, korepetytorki z angielskiego, remonty i wakacje na wyspach. Z czasem wybudował tam drugi dom, a na kanale pojawiły się filmy o życiu po filipińsku, o tym, czy wytrzyma się w raju, i co naprawdę znaczy mieć własny kawałek rajskiej wyspy.
Zniknęły postacie, które kiedyś były częste — Denis, Maya Stefanowska, Angelika Kawa, Iza i Maurycy — jakby etap współpracy się zakończył. Zmienił się też ton: mniej biznesu, więcej życia, mniej analiz, więcej opowieści. Kanał, który zaczynał się od Chin, przekształcił się w dziennik migranta, który raz wybrał Azję, a potem — tropiki.
Największe potknięcia? Były — błędne zaufanie do partnerów biznesowych, zbyt długie wątpliwości, momenty, gdy emocje brały górę nad racjonalnością. Ale właśnie te chwile nadały jego opowieści autentyczność. Gdy mówił o Skanowaniu twarzy i sztucznej inteligencji w Chinach od 6 lat, robił to z mieszaniną podziwu i niepokoju — nie jako technofilia, ale jako ojciec zastanawiający się, co czeka jego syna.
Ostatnio, gdy poinformował o zamknięciu Patronite i zawieszeniu części treści biznesowych, wydawało się, że kończy się jedna era — ale nie kres drogi. Jego film WYJAŚNIAM CO SIĘ STAŁO nie był żegnaniem, tylko przestawką. Bo choć zmieniły się lokalizacje, języki i kultury, Damian Chen nadal opowiada jedną historię: o człowieku, który szuka miejsca, gdzie mógłby się nazywać „domem”.
To była opowieść o tym, jak świat zmienia się pod nogami, a człowiek i tak idzie dalej — z kamerą w ręku i synem przy nodze.