
Bohater morza i suchościanu
Giannis Drobny, choć jego imię czasem pojawia się w wersji Janusz, to postać, której życie płynęło innym nurtem niż przewidywały to początkowe scenariusze. Polak, który od niepamiętnych czasów, a konkretnie od 1992 roku, osiedlił się w Atenach, zaczął jako rzemieślnik — mistrz gipsokartonu, cicho pracujący przy ścianach i sufitach, wtapiający się w tło greckich kamienic i nowoczesnych apartamentów. Jego pierwsze filmy, z 2011 roku, to kameryjne notatki z budowy: „Anakainisi”, czyli odnowa domu, przewijają się jak spokojne dokumenty z warsztatu — szarości płyt kartonowo-gipsowych, metalowe ruszty, pomieszczenia powstające z niczego. Był wtedy Janis, technik z 20-letnim doświadczeniem, który oferował „logiczne ceny” i „doskonałą robotę” — prosty komunikat, skierowany do greckich klientów i Polaków mieszkających w stolicy Hellady.
Ale po kilku latach ten sam głos, który reklamował szafki z gipsu, zaczął opowiadać o innym świecie — pod wodą. Przejście było niemal niezauważalne. Z filmików o farbowaniu i suchych zabudowach nagle zabłysła klatka z osłem na Evii, potem loty w Powietrznej Sobotni, a w końcu — pierwsze nurkowania. W 2013 roku Giannis, już nie tylko murarz wnętrz, ale instruktor nurkowy PADI, zaczął oferować coś zupełnie nowego: możliwość zanurzenia się w morzu, którego od dwudziestu siedmiu lat nazywał swoim domem. Jego kanał, początkowo nazwany gipsstations, stopniowo zmieniał oblicze, aż w końcu stał się Divewithme — zaproszeniem do przygody, a nie tylko katalogiem usług.
To w tym momencie jego życie przybrało nowy kierunek. Z rzemieślnika stał się opiekunem podwodnego świata, przewodnikiem dla tych, którzy chcieli zobaczyć, co kryje się pod falami Saroniku. Jego pasja do nurkowania stawała się centralnym motorem aktywności — filmował wraki statków i samolotów, jaskinie, meduzy, ośmiornice, a nawet martwego motocykla znalezionego pod wodą, jakby z filmu o Jamesie Bondzie. W 2015 roku pojawia się pierwszy film o wraku samolotu w Palia Fokia, a potem — seria nurków w czerwonej jaskini, w „Piekle” pod Vouliagmeni, miejsce, które w 1978 roku pochłonęło trzech nurków i przez lata było tematem przerażenia. Giannis nie tylko o nim opowiadał — pokazywał je, wchodząc w jego mroczne gardło, chroniony przez stalową kratę, która dziś zamyka wejście. Był wtedy nie tylko instruktorem, ale narratorem tajemnic greckiego morza.
Jego największe sukcesy były ciche. Nie było spektakularnych viralowych przełomów, ale jeden po drugim filmy o szafkach z gipsu zaczęły mieć tysiące wyświetleń, a potem — setki tysięcy. Film z 2016 roku pt. Ράφια από γυψοσανίδα (Półki z płyt kartonowo-gipsowych) zgarnął ponad 68 tysięcy odsłon — więcej niż większość jego nurkowych przygód. To ironia, której trudno nie zauważyć: jego przeszłość jako budowniczy wnętrz najwyraźniej interesowała internautów bardziej niż obecność w roli kapitana doświadczenia pod wodą. Był więc jednocześnie mistrzem suchych i mokrych przestrzeni.
Z czasem zaczęły znikać tematy z przeszłości. Już po 2017 roku niemal całkiem zniknęły filmy o suchych zabudowach. Zamiast nich — wraki, rekiny, delfiny koło Attyki, nurkowania w Egipcie, na Tajlandii, w Australii. Jego kamera przemieściła się z wnętrza domów na dno morza, a potem — na pokłady łodzi i do ośrodków nurkowych. Związek z Polską pozostał silny: wszystkie kursy oferowane były po polsku, materiały szkoleniowe także, a jego baza nurkowa stała się pierwszą polską stacją w Atenach. W 2018 roku, gdy pojawił się na odcinku „Polacy w świecie”, to był już nie tylko Giannis, ale twarz całej społeczności polskich nurków w Grecji.
Najważniejszą osobą, która zaczęła się pojawiać obok niego, był Janusz — być może to to samo imię, ale używane inaczej, może to partner w biznesie. Telefony kontaktowe, które przez lata były jego własne, zaczęły kończyć się numerem, pod którym dziś odbiera Janusz Drobny. W 2023 roku, w filmie promującym kamper, już on był głównym głosem — wspominającym 25-letnie doświadczenie, nagrodę Elitarnej Instruktor PADI i setki certyfikatów. Giannis jakby przekazywał baton.
W jego historii nie było głośnych klęsk, ale widać, jak zmieniały się priorytety. Filmy o nurkowaniu z delfinami, które miały setki tysięcy potencjalnych widzów, rzadko przekraczały tysiąc odsłon. Za to film o bombie pod wodą, znaleziony przypadkiem, z 2019 roku, zgarnął ponad pół tysiąca tysięcy — chyba najwięcej spośród nurkowych filmów. Ludzie najwyraźniej bardziej boją się niż zachwycacie się morzem.
Z czasem kanał stawał się bardziej oficjalny, mniej osobisty. Coraz częściej pojawiały się krótkie, skondensowane nagłówki typu „Scuba Athens”, „@divewithmeathens”, znaki i hashtagi. To już nie był dziennik pasjonata, ale raczej katalog usług. Ale w tle nadal słychać było ten sam spokojny głos, który kiedyś mówił o farbowaniu ścian, a teraz zapraszał do świata, gdzie czasem trzeba się spodziewać nieoczekiwanego.
To historia człowieka, który najpierw budował wnętrza, a potem odkrywał przestrzenie, które nikt nie może zbudować — te pod wodą.