Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Emigrant VLOG | Londyn

Emigrant VLOG | Londyn
5K+ subskrybentów
Obserwuj
rodzinaprzygodapodróże

EMIGRANT | Londyn: opowieść o życiu, kurierce i ojcostwie

Początkowo był tylko Londyn — miasto, do którego dotarł Polak, by budować życie daleko od domu, bez scenariusza, jak mówił, po prostu z ekranem i telefonem. Początkowe dni na emigracji nie były ekipowane pod kątem tworzenia kanału, ale życie, jak się potem okazało, samo nagrało pierwszy sezon — powoli, cicho, bez głośnych zapowiedzi. Jego pierwsze filmy, z jesieni 2020 roku, to jeszcze mgliste obrazy z rolki, krótkie chwile wieczorów, spacerów, dni w parku — dokumentacja codzienności, jakby ktoś nagrał, by sprawdzić, czy to wszystko naprawdę działa. Nic nie wskazywało jeszcze na to, że za tymi cichymi ujęciami kryje się opowieść o ojcu i synu, o pracy, o zimie, o walce z samotnością i o tym, jak się czuje człowiek, który wiezie paczki po Londynie, a wieczorem opowiada synowi, dlaczego niebo nad Watford jest pomarańczowe.

Im więcej czasu mijało, tym wyraźniej kanał zaczynał przypominać dziennik rodzinny, w którym miasto było tłem, a emocje — głównym bohaterem. Pojawienie się Kuby, jego imieniem nazwanego, było naturalne, jakby nie dało się tego uniknąć — najpierw jako dźwięk w tle, potem jako cień na chodniku, w końcu jako pełnoprawny uczestnik wycieczek do Warner Bros Studio w Watford, do British Motor Show, na pikniki i do Hollywood Bowl. Ten mały chłopiec, który obchodził swoje dziewiąte urodziny podczas lockdownu, a dziesiąte w cieniu zmieniającej się nazwy kanału, stał się nie tylko twarzą serii, ale i sercem tej opowieści. Jego tata — bo tak go nazywano: Tata — stopniowo odkrywał, że życie emigranta to nie tylko cena benzyny czy ceny w Lidlu, ale także to, jak tłumaczyć synowi, czemu demonstrują pod ambasadą Rosji, dlaczego nie ma Mikołaja, i co się dzieje w Polsce, gdy wyjeżdża się na dwa tygodnie.

Kanał, początkowo zwany Kuba i Tata, rozwijał się jak dziecko — niepewnie, z wahaniami, z filmami, które wyglądały jak próbki, a potem nagle, jakby dorośli, zaczął rozmawiać o poważnych rzeczach. Były to nie tylko spacerowe vlogy po Camden Town, Southend-on-Sea czy Piccadilly Circus, ale także filmy, w których Tata mówił o śmierci, o emigracji, o tym, jak tracić wiarę w ludzi i ją odnajdywać. Były tam momenty, gdy Kuba zgubił kartę do bankomatu, gdy Tata był w szpitalu, gdy mama Kuby, nie widziana, ale wspomniana, "wprowadziła nas w błąd", albo "dłużej była w szpitalu". Nie było szczegółów — nie trzeba było ich podawać. Było widać, że coś się zmienia. Że życie nie jest tylko piknikami i zakupami w Costy, że za uśmiechem kryje się zmęczenie, a za kamerą — człowiek, który próbuje połączyć wszystko w jedną całość.

Przełomem był rok 2022. Pandemia opadła, ale świat nie przestał się trząść — początek wojny na Ukrainie zmienił ton filmów. Tata i Kuba stali przed ambasadą Rosji, trzymali transparenty, mówili do kamery z powagą, której wcześniej nie było. A potem nagrał film z cyklu #CreatorsForPeace, film, w którym dziecko mówi do świata: "Nie chcę, żeby umierały dzieci". To był moment, w którym kanał przestał być tylko o wakacjach i lodach, a stał się o głosie. Mimo że Kuba był tylko dzieckiem, a Tata — zwykłym człowiekiem z mikrofonem, który zapominał przyjąć, ich głos miał wagę. I może właśnie dlatego, kiedy rok później pojawił się film z okazji śmierci królowej Elżbiety II — krótki, nagrany w Hounslow — miał tyle więcej znaczenia niż setki innych relacji z pogrzebu.

Im dłużej trwała emigracja, tym więcej pracy. Tata, którego początkowo widziano głównie z Kubą, zaczął pojawiać się sam — na nocnych zmianach, w samochodzie, podczas rozwożenia leków czy sprzątania fryzjerów. Z czasem kanał zmienił się w relację z frontu codzienności — kurier w Londynie, człowiek, który jeździ po brytyjskich miasteczkach, widzi pożary, powodzie, inwazję turystów do Bicester Village, i komentuje to wszystko z dystansem, ale też z ironią, jak ktoś, kto wie, że życie to nie tylko film, ale także rachunki za energię, które przychodzą gigantyczne. I choć Kuba czasem wyjeżdżał do Polski, zostawiając ojca samego, to Tata mówił dalej — o samotności, o nowej pracy, o tym, jak trudno być Polakiem, który nie ma fajnych historyjek z Polski, ale za to ma 30 godzin z życia kuriera.

Zmiana nazwy kanału na EMIGRANT nie była przypadkiem — to było powołanie się na tożsamość. Nie "Kuba i Tata", nie "wakacje", ale po prostu emigrant: człowiek, który pracuje, płaci, widzi, cierpi, ale też się odzywa. I mówi o tym, co inni pomijają — o tym, jak ciężko jest oszukanemu dziecku stracić pieniądze na aukcji, o tym, że nie każdy Polak w Londynie otwiera kebab, ale wielu jeździ paczkami i sprząta za innych. I że to też jest emigracja.

Były też potknięcia. Film o "mitomanii" i konflikt z innym twórcą, @jareknaemigracji, wywołał falę kontrowersji, ale też zwiększył oglądalność — film o "całej prawdzie" miał ponad czternaście tysięcy wyświetleń, więcej niż jakikolwiek inny. To był moment, w którym kanał przeskoczył z rodzinnego vloga do politycznej narracji, do walki w świecie, gdzie każdy ma swoją wersję prawdy. I choć nie wszystkim spodobało się, że Tata mówi o innych twórcach, to nie można było zaprzeczyć — mówił z pasją, z wkurzem, ale też z przeświadczeniem, że ktoś musi to powiedzieć.

Największe sukcesy nie były mierzone tylko liczbami — choć film z premierek Marvela czy odcinek Gdzie byłeś na wakacjach #6 zdobyły tysiące wyświetleń — ale w tym, że ludzie pisywali: "Dziękuję, że pokazujesz prawdziwe życie". Że ktoś nie robi ściemy, że nie udaje, że nie ma auta marki premium, ale jeździ Michelinami, które ciągle puszczają, i że to też jest ok.

A kiedy w 2025 roku Tata mówił o swojej pierwszej firmie w Anglii, o upadku polskiego YouTube’a, o tym, że "sprzedają się", miał w sobie coś z człowieka, który przetrwał. Przez lockdowni, wojny, zmiany kanału, choroby, strach, ale też przez radość — z Kuby, z nowych przyjaciół, z filmów, które miały sens.

Obecnie, gdy Kuba kończy trzynaste urodziny, a Tata mówi, że "mamy nowe dziecko", kanał nie jest już tylko o emigracji — jest o życiu. O tym, jak człowiek, który zaczął od krótkich filmików z drona nad Watford, stał się narratorem codzienności: kuriera, ojca, Polaka, który czasem je w McDonald’s, czasem w Dave’s Hot Chicken, a zawsze mówi to, co myśli.

To opowieść o tym, jak życie na emigracji to nie tylko iluminacje Londynu, ale także przebita opona w ponury poniedziałek, i że to właśnie te chwile — te najmniej glamourowe — są najbardziej prawdziwe.

To opowieść o człowieku, który nie uciekł od życia, ale wjechał w nie głową do przodu — z kamerą w ręku i synem z tyłu.