Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Ewa Mahfoudhi

Ewa Mahfoudhi
500+ subskrybentów
Obserwuj
religiarodzinaprzygoda

Ewa Mahfoudhi

Ewa Mahfoudhi to kobieta, której życie toczy się nieco inaczej niż według standardowego schematu – przynajmniej tak się wydaje po kilku ułamkach rzeczywistości uchwyconych w niewielkiej liczbie filmów. Jej kanał na YouTube przypomina raczej prywatny dziennik wideo, którym się dzieli, nie tyle z publicznością, ile z bliskimi – lub może z samą sobą. To opowieść skrzętnie zapisana w krótkich ujęciach, gdzie codzienność miesza się z sentymentalnymi gestami i wakacyjnymi marzeniami.

Żyje – lub przynajmniej spędziła tam ważną część swojego życia – w Tunezji, co wyraźnie wynika z pierwszego filmu, który nie jest przypadkiem zatytułowany jako ślub w tym kraju. Tam właśnie, w barwnym, słonecznym otoczeniu, połączyła się z mężczyzną o imieniu Achref, tworząc parę, której początek został upamiętniony nagraniem z dnia 15 marca 2020 roku. To właśnie tamten film, najstarszy z serii, zdobył największą popularność – ponad tysiąc osiemset wyświetleń to liczba, która odbija się echem wśród pozostałych, dużo skromniejszych w liczbach. Wydaje się, że to właśnie wtedy świat zainteresował się Ewą najbardziej – być może z ciekawości, może z sentymentu, albo po prostu dlatego, że ślub to zawsze wydarzenie, które przyciąga wzrok.

Zanim życie Ewy związało się z Tunezją, trudno powiedzieć, czym dokładnie się zajmowała – dane nie pozwalają tego ustalić. Brakuje wzmianek o edukacji, pracy, wcześniejszych projektach. Ale widać, że po wyjeździe jej życie zaczęło nabierać rytmu osobistych ujęć: chwil, które niekoniecznie mają sens dla obcych, ale wiele znaczą dla niej samej. Po ceremonii ślubnej minęło kilka miesięcy, a potem dwa lata ciszy – jakby świat zamknął się na czas, a życie toczyło się poza kamerą. Dopiero w 2021 roku pojawił się kolejny fragment: krótki, niemal skromny wpis z życia codziennego, w którym Ewa mówi do matki: „Mamo, nudzi mi się”. To nie film, to raczej komunikat – głośny szept do kogoś, kto pewnie wie, jak to jest, gdy odległość robi się dłuższa niż morze.

Potem znów pauza, aż w 2022 roku Ewa pojawia się już w Egipcie – kolejnym kraju afrykańskim, pełnym kolorów i słońca. Tytuł filmu, choć niemal nieczytelny, zdradza, że chodzi o urlop miłosny, o wspólny czas z partnerem. To wydaje się być kontynuacją tej samej opowieści – o związku, który trwa, o życiu daleko od domu, o małych ucieczkach od rzeczywistości. Wydaje się, że Tunezja to nie był jednorazowy postój, ale początek nowego rozdziału, który sięga poza granice kraju, ale nie poza granice uczuć.

W lutym 2023 roku Ewa i Achref świętowali rocznicę ślubu – przynajmniej tak sugerują dwa nagrania opublikowane tego samego dnia, z podobnymi tytułami: „Happy Weeding Anniversary”. Błąd w pisowni – „weeding” zamiast „wedding” – pojawia się nie raz, ale dwa razy, i choć wydaje się przypadkowy, może być też przejawem autentyczności, niedbałości z miłością, rodzajem uroku. Te filmy nie muszą być perfekcyjne – są swoje. Ich oglądalność, zaledwie kilkadziesiąt wyświetleń, nie robi wrażenia, ale nie to chyba było celem. Chodziło o upamiętnienie, o gest, o pokazanie, że mimo upływu czasu, mimo braku komentarzy i zewnętrznej uwagi, ten związek istnieje.

W tych kilku filmach pojawiają się tylko dwie osoby – Ewa i Achref, choć tylko ona stoi za kamerą. Matka słychać jedynie w pośrednim cytacie, a potem znika bez śladu. Innych twarzy nie ma. Życie Ewy wydaje się skupione na parze, na bliskości, na wspólnych podróżach i cichych chwilach. Nie ma tam poradników, nie ma komercyjnych wpisów, nie ma prób zyskania popularności. Tematy, które kiedyś mogły być ważne – jeśli w ogóle były – zniknęły bez śladu. Nie ma wzmianek o pracy, o kulturze, o polityce, o codziennych wyzwaniach życia w kraju, który nie jest jej ojczysty. Unika tego wszystkiego – albo po prostu nie traktuje tego jako treści.

Wśród sukcesów nie da się wymienić viralowych filmów ani nagród – ale to, że po pięciu filmach, rozrzuconych w czasie jak kamienie na brzegu rzeki, opowieść wciąż się toczy, to sukces sam w sobie. Największym niepowodzeniem nie jest niska liczba wyświetleń, ale może ta przerwa – te długie okresy milczenia, kiedy świat myśli, że już więcej nie usłyszy. A jednak pojawia się kolejne echo.

Najpopularniejszy film to ten pierwszy – ślub, początek, kulminacja emocji. Reszta to echa – ciche, ale istniejące. Pokazują kobietę, która nie robi kanału dla widzów, ale dla pamięci – dla siebie, dla Achrefa, może dla ich przyszłych dzieci. Kto wie.

Historia Ewy Mahfoudhi to opowieść o kobiecie, która wybrała miłość daleko od domu i zapisuje ją tak, jak potrafi – niegłośno, ale uparcie.