Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Fifty na Pol

Fifty na Pol
245K+ subskrybentów
Obserwuj
kulturapodróże

Kasia Mecinski – między Ameryką, Polską i Japonią

Kasia Mecinski, choć w dokumentach figuruje z męskim końcówkowcem, zdecydowanie żyje jako Kasia – silna, ciekłoskowa kobieta z Ameryki, która przez większość życia przemieszczała się między kulturami, jakby nie mogła zdecydować się na jedną stałą przystań. Może dlatego właśnie wybrała zawód, który polega właśnie na nieustannym przemieszczaniu się – twórczość online, w której jej głos brzmi równie pewnie po angielsku, co po polsku, mimo że ten drugi język, jak sama przyznaje, nie zawsze da się jej dobrze.

Początkowo mieszkała w Chicago, gdzie wychowywała się w polsko-amerykańskiej rodzinie, a jej dzieciństwo było mieszanką tradycji: amerykańskich high schooli, polskich sobotniaków i częstych lotów na „babciną wsię” w Polsce. Tam, wśród pól i zwierząt, odnajdowała coś, co dziś wydaje się niemal egzotyką – prostotę, spokój i ciepło. Być może to właśnie te kontrasty ukształtowały jej zainteresowanie różnicami kulturowymi, które później stały się rdzeniem jej twórczości.

Na początku swojej drogi na YouTube, jeszcze w 2016 roku, Kasia nie wyglądała jak typowy influencer. Nie pokazywała stylizacji, nie robiła unboxingów, nie pisała poradników do sukcesu. Zamiast tego pytała, w jakim języku myśli, opowiadała o amerykańskich zębach i pokazywała, jak wygląda polska szkoła na Islandii. Jej styl był prosty, autentyczny, a przede wszystkim ciekawy. Nie udawała eksperta, tylko była osobą, która pyta i szuka odpowiedzi – razem z widzami.

Gdy tylko kanał zaczął zdobywać popularność, Kasia przeniosła się do Tokio. To był wyraźny zwrot – z zgiełku amerykańskich przedmieść i polskich wspólnot emigracyjnych na studia filmowe, a potem do świata japońskiej codzienności, gdzie cisza i porządek są często głośniejsze niż huczące ulice Chicago. Tu zaczęła tworzyć w ramach lokalnej wytwórni, Umamipixel, a potem – Tofu Media. Japoński klimat odcisnął piętno na jej narracji: spokojniejszej, bardziej refleksyjnej, choć nadal z przekąsem.

Jej filmy stopniowo przekształcały się z osobistych opowieści w dokumenty kulturowe. Pokazywała, jak wygląda amerykański high school, polski sklep w Greenpoint, czy fawela w Rio de Janeiro. Była jak antropolog, który nie odnotowuje faktów w zeszycie, tylko gada z ludźmi, żartuje, je ich jedzenie i śmieje się z własnych błędnym w języku. Gdy była w Brazylii, mieszkała w Rocinie, a potem gubiła kamerę – nieświadomie tworząc serię o nieprzewidywalności życia. Gdy wróciła do USA, zabrała widzów do muzeum stworzenia, gdzie dinozaury sąsiadują z Noem, albo do Amish Country, by spędzić dzień bez elektryczności. Każdy z tych filmów był jednocześnie ciekawostką, wyzwaniem i refleksją.

W jej historii istotną rolę odegrali inni ludzie – jej siostra Bernadeta, z którą rozmawiała o języku i życiu w Dubaju, czy Monika Zielinska, Amerykanka polskiego pochodzenia, z którą analizowali polskie memy, Januszy i kulinarne dziwactwa. Pojawiali się też goście: Melo, który oceniał akcenty polskich celebrytów, czy Dave z Ameryki, z którym komentowała „bardzo polskie rzeczy” – kapcie dla gości, przeciągi i babcie w oknach. Ich dialogi były jak kulturowa gra, w której nic nie jest oczywiste, a wszystko do przetłumaczenia.

Kasia z czasem zaczęła podejmować tematy poważniejsze. Gdy wybuchł koronawirus, była w Japonii – pokazała, jak wyglądają maski i nastroje w Tokio, a potem przejechała się po USA, gdzie w sklepach brakuje papieru toaletowego, a ludzie wykupują broń. Była na Kapitolu po zamieszkach, mówiła o rasizmie, o sundown towns, gdzie czarni byli wypędzani z miast o zachodzie słońca. Zabrała widzów do meksykańskiej granicy, do Burning Man, do amerykańskich akademików i do Harvardu. Każdy film był jak kolejny krok w eksploracji tego, kim są Amerykanie, co ich wyznacza, co ich dzieli.

Jednym z jej największych sukcesów był film o społecznym dystansie w USA – „Życie za $30tys. vs $130tys.” – który pokazał kontrast między biedą a bogactwem, a jednocześnie uniknął trywializacji. Nie była sędzia, tylko opowiadaczka. Pokazywała, ale nie osądzała. Inny przełom to jej udział w akcji Hot16Challenge2, gdzie rapowała o koronie, pomagając zbiórce dla medyków – moment, w którym jej głos stał się też głosem wspólnoty.

Były też wpadki. Gubiła kamerę, myliła się w języku, czasem jej filmy nie trafiały do publiczności. Ale trzymała się swojego stylu – ciepłego, osobistego, bez sztucznej perfekcji. Nawet gdy rozmawiała o poważnych kwestiach jak rasizm, aborcja czy współczesne wyzwania kobiet, robiła to z troską, a nie z trybuny.

Jej największe filmy to mieszanka kulturowego humoru i ostrej obserwacji: „Czy Amerykański High School wygląda jak w filmach” (ponad 1,5 mln), „Polscy zęby kontra amerykańskie zęby” (ponad milion), czy „Czy Amerykanie są głupi?” – pytanie, które rzuciła wprost i odpowiedziała z humorem, ale nie bez głębi. W ostatnich latach wróciła do motywu podróży – teraz jednak nie tylko fizycznych, ale i życiowych. Przeprowadziła się z Warszawy do USA, a potem znowu do Japonii, wynajmując najmniejszy kamper, by objechać kraj od wewnątrz.

Obecnie jej tematyka przesunęła się ku codzienności – od kwestii higieny w kamperze po najtańsze mieszkania w USA. Zniknęły tematy typu „w jaki język myślę”, bo odpowiedź już się wydaje oczywista: myślisz w kulturach, które mieszkają w tobie. Zniknęły też postacie jak BaQ Beatz, który od lat był twarcią intro i outro – teraz muzykę robi ona sama, razem z nowymi współpracownikami.

Najważniejsze osoby, które nadal się pojawiają, to Kuba Łysiak – operator i montażysta, który stał się partnerem jej w podróży, oraz jej siostry, które z czasem stają się nie tylko rodziną, ale też współpracownikami i nośnikami wspólnej pamięci. Zniknęli natomiast niektórzy z wcześniejszych gościi – Sylwester, Greg, czy twórcy z Polski, których była ciekawa na początku, ale których nie potrzebuje już dziś tak bardzo.

Kasia Mecinski nie buduje mitu, tylko opowiada o nim. Nie próbuje być kimś, kim nie jest. Jej historia to historia kobiety, która wie, że pochodzenie nie określa miejsca, kultura nie musi być tylko jedna, a dom to nie adres, tylko zbiór wspomnień, języków i ludzi.

To historia kobiety, która nie wybrała jednej ojczyzny, bo w końcu wszystkie są jej swoje.