Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

GDZIE BĄDŹ

GDZIE BĄDŹ
220K+ subskrybentów
Obserwuj
podróżeprzygodakultura

GDZIE BĄDŹ – opowieść o odwadze, zmianie i niekończącej się podróży

Nie było to zaplanowane tak, jak się to zwykle planuje życie – z rozkładem jazdy, punktami KPI i bezpiecznym horyzontem emerytalnym. Wszystko zaczęło się od pytania, które wisi w powietrzu każdego, kto choć raz spojrzał przez okno biura z widokiem na asfalt: co, gdyby rzucić to wszystko i po prostu… wyjechać gdzie bądź? I tak, jednym październikowym rankiem 2016 roku, w Republice Południowej Afryki, na łonie parku Krugera, wśród lwów, żiraf i najbardziej niebezpiecznych zwierząt świata (które, jak się okazuje, są raczej ludźmi), narodził się kanał o imieniu „GDZIE BĄDŹ” – internetowy program podróżniczo-obyczajowo-rozrywkowy, jakby z gatunku tych, które powstają spontanicznie, gdy ktoś przestaje słuchać norm i zaczyna słuchać wewnętrznego głosu mówiącego: „Wybierz się”.

Zońka i Pioter – bo to o nich mowa – nie byli doświadczeni podróżnicy, ale raczej dumni przedstawiciele pokolenia, które znało biuro jak własną kieszeń. Pioter, zapamiętany w korporacji, opowiadał później, z lekkim sarkazmem i bez przesady, jak rezygnował z etatu, jakby chodziło o zmianę operatora telefonii komórkowej. Ukryty sens tej decyzji pojawił się dopiero w filmie numer sześć, kiedy wreszcie wydostali się z Afryki, przez Dubaj, by wylądować w Azji Południowo-Wschodniej – i wtedy zrozumiano: nie chodziło tylko o odjazd, ale o przebudzenie. Po wyjściu z systemu, zaczęła się podróż, która była też eksperymentem społecznym, dokumentem pokoleniowym i powolną metamorfozą twórców.

Pierwsze miesiące to był wir: RPA, Tajlandia, Kambodża, Sri Lanka. Pokazywali nie tylko krajobrazy, ale też szczerość – np. krytykując turystykę słoniową, szukając szczęścia na Vanuatu (gdzie film o „najszczęśliwszych ludzi na świecie” zdobył ponad dwa miliony wyświetleń), nurkując wśród rekinów i zastanawiając się, co naprawdę oznacza „niebezpieczeństwo”. Byli dziennikarzami uczucia, a nie faktów – nie pytali, ile kosztuje bilet, tylko, jak się czuje osoba, która mówi „polacy” zamiast „kraj nad Wisłą”.

Z czasem ich styl się zmieniał. Z ostrożnych rozmów o kulturze i finansach („Skąd bierzemy $$$ na podróże?” – film 22) przeszli do śmiałych eksperymentów: ulicznych sond polskiej wiedzy w Australii i Iranie, wycieczek do najgroźniejszych atrakcji Chin (Huashan), czy prób noszenia burki w Azji Środkowej. Każdy kraj był pretekstem do refleksji: Iran to nie tylko meczety, ale też kobiety, które nie są niewidzialne; Kirgistan to nie tylko góry, ale pytania bez odpowiedzi; Wenecja to nie tylko romantyzm, ale śmierdzące kanały i naciągactwo. Ich ironia była lekka, ale nie pobłażająca – nie śmiech z, ale czasem śmiech nad, a zawsze z udziałem.

Ich podróż nie była ciągłą linia prosta. Przerwy, powroty, powtórki – wszystko wpisywało się w narrację. Po pierwszym globalnym oblężeniu świata, w grudniu 2017 roku, wrócili do Polski, jakby zakończywszy etap. Ale to był tylko odpoczynek. Już wiosną 2018 roku mieli odcinek z Podkarpacia, potem z Wenecji, która nie dotrzymała obietnic. Później pojawiła się seria filmów regionalnych – „GDZIE BĄDŹ x Podkarpacie”, gdzie szukali niedźwiedzi, gwiazd i duszy polskiej prowincji. Zaczęli współpracować z lokalnymi instytucjami, ale nie w sposób reklamowy – raczej jako pasjonaci, którzy potrafią pokazać piękno poza sceną.

Z czasem ich obecność wideo zaczęła się rozgałęziać. Pojawiły się wizyty babci – najpierw w Norwegii, potem we Włoszech, na Islandii, w Portugalii, a w końcu na Wyspach Kanaryjskich. Te wyjazdy stały się serią „Zabraliśmy Babcię do…”, która była czymś więcej niż podróżą – to były wspólne doświadczenia, które nie zmieściłyby się w żadnym przewodniku turystycznym. Były też spotkania z innymi twórcami – z Kołem się Toczy, z Globstory, z Podróżovaniem – rozmowy, które przypominały wymianę doświadczeń między podróżniczymi klanami. I tak, z programu rozrywkowego, „GDZIE BĄDŹ” stopniowo przeradzał się w przestrzeń dialogu, refleksji, a nawet aktywizmu – jak w filmie o elektronicznych śmietnikach czy rozmowie z Alex Wierzbowską o bezpieczeństwie kobiet w podróży.

Z ich świata zniknęli niektórzy – np. Grzegorz, wspomniany żartobliwie w filmie o wspinaczce na Kazbek, którego związek „niestety nie przetrwał próby czasu”; znikły też bardziej formalne formy – np. ostentacyjne podpisywanie się jako „Kapitan GdzieBądź”, choć Dżonson, dron, pozostał jako metafora spojrzenia z góry. Z czasem zaczęli rozmawiać więcej, a pokazywać mniej – podcast „Świat i Ludzie” stał się nowym formatem, w którym Pioter rozmawiał z osobami, które przekształciły podróż w sposób bycia: z Evą zu Beck, z Olgą z Couple Away, z Wojtkiem Friedmannem, który wymienił używki na podróże.

W ich kanonie pojawiły się tematy, które na pierwszy rzut oka nie pasują – jak imigracja, zdrowie psychiczne, praca zdalna, rzucenie korpo. Ale to właśnie one pokazywały, że „GDZIE BĄDŹ” to nie tylko o miejscach, ale o tym, kim się stajesz, kiedy wreszcie przestajesz być tam, gdzie cię oczekują. Ich największe sukcesy to nie tylko miliony wyświetleń, ale np. film o Kolei Transsyberyjskiej zimą (ponad 2 mln), o Jakucku (ponad 6 mln) czy o Gruzji – gdzie wspinaczka na Kazbek stała się metaforą pokonywania siebie. A największe potknięcia? Może to, że czasem ich entuzjazm był trudny do wytłumaczenia – jak film o meksykańskim barze i polskim alkoholu, który był śmieszny, ale nie wszędzie trafiał do gustu.

Z biegiem lat coraz więcej filmów kręcono w Polsce – nie jako zastępstwo, ale jako odkrycie. Mazury bez sezonu, Beskidy zimą, Roztocze, Pojezierze Brodnickie – to już nie były „przestójki”, ale pełne wartości wyjazdy pełne zachwytu. Pioter pokazywał, że można być „gdzie bądź” i nie wyjeżdżać za granicę. W jego narracji Polska stała się terytorium do odkrycia, a nie tylko punktem wyjścia.

Ich najważniejszą postacią stała się – oprócz Zoni i Piotra – babcia, która z raczej przypadkowego cameo, przemieniła się w ciepłą ikonę serii. Ale też powtarzający się motyw – Dżonson, dron, który niemal ożył, nazywany z koziołkowatą powagą, aż w końcu dostał własny „spinoff”: „Czwartkowy monodron”. Z czasem pojawiła się także muzyka – RAU Człowiek Orkiestra, który komponował motywy, a jego utwory stały się niemal hymnem serii.

W 2025 roku, po ponad ośmiu latach, kanał dalej istnieje – nie jako relikt, ale jako żywa narracja. Ich filmy z Omanu, Indii, Maderu czy Kretanii pokazują, że ciekawość nie zna wieku. Wciąż podróżują, wciąż rozmawiają, wciąż odkrywają. Tylko teraz nie pytają, co jest po drugiej stronie globu, ale co jest po drugiej stronie strachu, komfortu, oczekiwań.

To historia o tym, jak rzucenie pracy nie musi oznaczać upadku, tylko wyzwolenia; jak podróż może stać się stylem życia, a nie tylko urlopem; jak można być poważnym, nie tracąc poczucia humoru; jak zmieniać się, nie tracąc tożsamości.

To historia o tym, że „gdzie bądź” to nie miejsce na mapie, ale stan ducha.