
Piotr Łysik i Marcin Ługowski: dwa serca, jedna Azja
Piotr Łysik i Marcin Ługowski to parę, której historia przypomina raczej nieplanowane wyjście poza mapę niż klasyczny, zaplanowany przepis na sukces. Nie zaczynali jako guru biznesu ani podróżnicy z misją – trafili do Kambodży przypadkiem, turystycznie, jak wielu innych. Ale w przeciwieństwie do tych, którzy wracają do domu z pamiątkami i nostalgicznymi zdjęciami, oni zostali. Najpierw z miłością do kraju – jego piękna, ciepłej natury i jeszcze cieplejszych ludzi. Potem z miłością do możliwości. I tak, delikatnie, jak tropikalny deszcz przesiąkający przez liście, zaczęła się ich nowa rzeczywistość.
Ich kanał Invest in Asia to nie tyle kolejny projekt edukacyjny, ile naturalny przelew tej nowej rzeczywistości – opowieść o tym, jak dwaj Polacy, kiedyś zapewne siedzący w biurach czy myślący o emigracji do Londynu, nagle znaleźli się w sercu Azji, z planacjami awokado i hotelami w dżungli. Kambodża, początkowo tylko punkt na mapie wakacyjnej, stała się ich drugim domem, a zarazem polem do eksperymentów gospodarczych, które z czasem przekształciły się w coś solidnego, konkretnego, z korzeniami w ziemi i marzeniem w niebie.
Od 2015 roku, kiedy Marcin zaczął zagłębiać się w raporty i analizy biznesowe, a Piotr prawdopodobnie zabierał się za realizację – zaczęła się ich wspólna podróż. Początkowo skupiali się na dzieleniu się wiedzą, odpowiadając na pytania, które padały od znajomych: dlaczego Kambodża, a nie Tajlandia? Czy warto tam inwestować? Czy da się tam żyć? Ich pierwsze wideo, z października 2021 roku, było jak manifest: „Dlaczego opłaca się prowadzić biznes w Kambodży?”. Tam po raz pierwszy pokazali się jako para z doświadczeniem, o spokojnych głosach, zawodowych ubraniach, ale o oczach, które wyraźnie mówią: „tutaj czujemy się wolni”.
Z czasem ich kanał stał się platformą dla ekspertów, z którymi współpracowali od lat – ludzi, którzy rozumieją zawiłości rezydencji podatkowej, międzynarodowego handlu czy geopolityki. Łukasz Ziółek tłumaczył im, a przez to i widzom, jak nie wpaść w pułapki podatkowe. Paweł Chorowiec opowiadał o Laosie, który, choć sąsiad, nie był ich terenem działania – ale jego doświadczenie miało w sobie tę samą esencję, którą oni sami chcieli przekazać: Azja to nie egzotyka, to przyszłość. Andrzej Śliwiński dzielił się historią dwudziestolecia współpracy z Tajlandią – z perspektywy kogoś, kto nie idealizuje, ale wie, jak działa tamten świat. A Ludwik Sobolewski, ich partner biznesowy, zadawał pytania, które brzmiały jak echo z Polski: czy jeszcze warto grać według zasad Unii Europejskiej, skoro inne rynki oferują więcej wolności?
W miarę jak ich projekty nabierały konkretu, ich narracja też się zmieniała. Nie było już tylko o analizach – było o ziemi, o drzewach, o systemach nawadniania. W lutym 2022 roku, w jednym z najpopularniejszych odcinków, pokazali, jak rosną ich plantacje awokado. Film miał ponad 43 tysiące odsłon – nie dzięki sensacyjnym zakończeniom, ale dzięki autentyczności: dwaj mężczyźni w skórzanych sandałach, stojący wśród młodych drzewek, tłumaczący, dlaczego awokado, dlaczego właśnie tam, i dlaczego uważają to za bezpieczny sektor. Było to jednocześnie naiwne i mądre – jak inwestycja w coś, co wymaga czasu, cierpliwości i wiary w ziemię.
Ich biznesowy horyzont zaczął się rozszerzać. Najpierw była Kambodża – teraz pojawiła się Gruzja. W 2022 roku zaczęli mówić o inwestycji w apartamentowiec w Batumi, prezentując ją jako bramę na Azję, miejsce z potencjałem, ale i bliskością Polski. To było coś nowego – nie tylko tropikalne marzenia, ale też planowanie, rozwój portfela. Pokazywali budowę, mówili o developerach, o bezpieczeństwie, o bankach. Było to bardziej nowoczesne, chłodniejsze – ale wciąż z ciepłem, które brzmiało w głosie Marcina, kiedy mówił o „możliwościach”.
Ich kanał nie jest statyczny. Przechodził zmiany, jak ich własne życie. Początkowo skupiał się na Kambodży, potem zaczął dotykać innych krajów – Laosu, Tajlandii, Gruzji. Ale Gruzja, choć kilkukrotnie wspominana, nie stała się głównym tematem. Była raczej odskocznią, pomysłem, który miał pokazać, że ich doświadczenie można mnożyć. Jednak z czasem widać, że serce ich projektów wciąż bije w Kambodży. Tam mają plantacje, tam mają hotel, tam mają dżunglę, którą odbudowują. To właśnie tam, w Mondulkiri, pokazują drzewka awokado z pierwszymi owocami – moment, który brzmi jak powodzenie.
Ich największe sukcesy nie są mierzone tylko liczbami. To nie tylko 43 tysiące odsłon najpopularniejszego filmu – to fakt, że zbudowali coś realnego: agrobiznes, który rośnie. To fakt, że udało im się stworzyć polską enklawę w Azji, gdzie inwestorzy mogą przyjechać, zobaczyć, dotknąć ziemi. To fakt, że przekształcili własny życiowy wykres w inspirację dla innych – bez dychotomii między marzeniem a pragmatyzmem.
Nie uniknęli też momentów, które mogłyby być potknięciami, choć nigdy ich tak nie nazwali. W 2023 roku pokazali, że byli w przerwie – nie z powodu problemów, ale dlatego, że byli na miejscu, przy projektach. To subtelny sygnał: ich priorytety leżą tam, gdzie rosną drzewa, a nie na YouTube’u. Przestały pojawiać się na kanale osoby, które były ważne na początku – Paweł Chorowiec, Andrzej Śliwiński – jakby po pierwszej fali ekspertyz przyszła pora na działanie. Zniknęły też tematy takie jak detalowe analizy podatkowe czy szczeble korporacyjne – dziś mówią o pszczołach, o pożarach lasów, o nasionach. Ich świat się zmienił – z biurowca na plantację.
Najważniejszą osobą poza nimi dwoma był oczywiście Michał „Misza” Pater, podróżnik, który pojawił się dwa razy – raz, by opowiedzieć, jak Kambodża traktuje przybyszów, a potem, by wspomnieć Gruzję. Jego obecność była jak most – od przygody do biznesu, od emocji do rozsądku. Ale on też przestał się pojawiać – jakby jego rola została spełniona.
Ich największe odcinki to te, które najmniej przypominają poradniki. To te, w których pokazują, jak nawadniają drzewa, jak zabezpieczają się przed pożarami, jak pierwsze owoce pojawiają się na konarach. To właśnie te momenty – najmniej spektakularne, najbardziej autentyczne – trafiają do widzów. Bo to nie o pieniądzach, tylko o tym, jak coś rośnie.
Piotr i Marcin nie mówią już o tym, czy warto jechać do Azji – oni już tam są. Nie muszą udowadniać, że to możliwe. Pokazują, że to realne. I że czasem, żeby coś zbudować, wystarczy zwykły turystyczny bilet, odrobinę odwagi i chęć, by zacząć od ziemi.