Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

IrasLord

IrasLord
3K+ subskrybentów
Obserwuj
vanlifeprzygodapodróże

IrasLord: Koczownik między magazynami, wózkami widłowymi a Raptorem

Nie od razu widać, że za spokojnym, nieco sarkastycznym tonem i prostym kadrem kryje się ktoś, kto przez lata przemierzał granice nie tylko krajowe, ale i życiowe. Iras, znany pod kryptonimem IrasLord, to twarz kanału, który zaczynał jak poradnik dla wyjezdnych i stopniowo zmieniał się w dziennik koczowniczego trybu życia – z humorem w plecaku, kamerą w dłoni i czerwoną opaską w komentarzu, że „nie bierzcie mnie za poważnie, bo i tak nie jestem FAME MMA”.

Jego opowieść zaczyna się w 2018 roku, gdy pojawia się na YouTube’u jak ktoś, kto wskoczył do wózka widłowego i od razu nacisnął gaz. Pierwsze filmy to ściśle rzeczowe porady: Szukamy pracy w Holandii, Zarobki i wydatki, Podatek drogowy, DigiD – co to jest. Mowa prosta, bez ceregieli, jakby rozmawiał z kolegą z parkingu przy parku mieszkalnym w Venlo. Wtedy jeszcze nie ma żadnej marki, tylko potrzeba – podzielić się tym, co się wie, bo to, co dla jednych jest oczywistością, dla innych może być początkiem nowego życia. Holandia to jego pierwszy etap, miejsce, gdzie przyswaja zasady gry: jak żyć bez znajomości języka, jak nie paść ofiarą oszustwa, jak nie stracić zębów, bo „nie znałeś procedur”. W jego narracji Holandia to nie raj, ale nie jest też piekłem – to po prostu nowa rzeczywistość, której trzeba się nauczyć.

Jego wizja stopniowo się rozszerza. Z poradnika praktycznego robi się przeglądarka życia emigranta: od legalności marihuany po polowanie na polskie tablice rejestracyjne, od polskich sklepów w Holandii do wywiadów z ludźmi takimi jak Łukasz Wiśniewski, Kriss Maslak czy Dawid Duisburg. To nie są gwiazdy, tylko twarze społeczności – ludzie, którzy też opowiadają o pracy za granicą, ale każdy z innym głosem. Iras nie buduje kontrastów, ale przestrzeń, w której ten temat może oddychać – czasem śmiesznie, czasem ironicznie, czasem z irytacją, jak gdyby mówił: „tak, wiem, że to nie jest FAME MMA, ale może warto słuchać?”.

W trakcie tej podróży pojawia się też muzyka. Nie jako tło, ale jako własna piosenka – J3BAĆ Covid, rap nagrany na wózku widłowym, z myślą o personelu medycznym. To moment, gdy kanał staje się pełnoprawnym projektem twórczym – nie tylko o pracy, ale o osobie, która za tym wszystkim stoi. W jego głosie nie ma pretensji, ale jest świadomość: że emigracja to nie tylko zarobki, ale też izolacja, złośliwość kolegów z parkingu, absurdalne sytuacje przy zbiorach, a także duma z tego, że „udało się”. Jego sukcesy to nie miliony odsłon, ale film o czarnej liście agencji pracy, który do dziś ma ponad 45 tysięcy wyświetleń – bo ludzie wiedzą, że to nie tylko rozrywka, ale ostrzeżenie.

To właśnie jego podejście do pracy wózka widłowego staje się jego znakiem fabrycznym. Gdy w 2023 roku wrzuca film z tytułem Reachtruck wozkowy magazynier Warehouse forklift, nie opowiada o firmie, nie reklamuje agencji – po prostu jeździ. Pokazuje, jak wygląda jazda bocznym wózkiem, jak się ustawia palety, jak czasem spadają i trzeba je poprawić. To nie jest pokaz, to dokument z pierwszej linii frontu – monotonny, czasem nudny, ale autentyczny. A on wie, że to właśnie ludziom z magazynów to coś mówi.

Ale nie wszystko trwa wiecznie. Widać, jak stopniowo zmienia się oś kanału. Tematy związane z Holandią, które jeszcze kilka lat wcześniej dominowały, ustępują miejsca Niemcom, porównaniom cen w Lidlach, refleksjom o życiu po drugiej stronie granicy. Zmienia się też styl – z prostego vloga do bardziej refleksyjnego podejścia. W 2023 roku mówi, że nie jest już operatorem wózka widłowego – nie dlatego, że nie potrafi, ale dlatego, że czasem trzeba zmienić płytę. I choć wraca do wózka w filmach, to już nie jako pracownik, ale jako stary wyjadacz, który wie, jak to działa.

Przez lata zmienia się też jego otoczenie. Łukasz Wiśniewski, Kriss Maslak, Dawid Duisburg – pojawiają się raz, dwa, trzy razy, potem ich imiona zaczynają znikać z opisów. Nie ma żadnego告别, po prostu nie ma już potrzeby wspominania. Ich role się wyczerpały, a kanał szuka nowych tonów. I znajduje je – w testowaniu Raptora na Mercedesie, w filmach o rzeczach, które nosi przy sobie, w krótkich sucharach, które montuje w jedno. W 2024 roku mówi o postanowieniach noworocznych w lutym – z opóźnieniem, ale z humorem, jakby mówił: „widzicie, nawet ja nie nadążam za sobą”.

Jego największe potknięcie? Może nie jeden konkretny moment, ale seria filmów nagrywanych dawno temu, a wrzucanych dziś – z opóźnieniem, zdatnym tylko dla tych, którzy rozumieją, że kanał to nie tylko produkt, ale też archiwum. Że czasem człowiek musi się odbudować, jak odbudowywał swój Mercedes – warstwa po warstwie, Raptor po Raptorze.

Największe sukcesy? To nie tylko film o czarnej liście agencji czy o malowaniu auta, które zebrały po kilkadziesiąt tysięcy odsłon. To fakt, że przez sześć lat, przez przerwy, zmiany stylu, przez powroty i zniknięcia, kanał nadal istnieje – nie jako „hit”, ale jako coś, co ma charakter, wspólnotę, głos. Że ludzie wiedzą: jeśli chcą wiedzieć, co naprawdę się dzieje na magazynie, w parku mieszkalnym, przy froncie emigracyjnym – mogą wejść na Irasa.

A jego ton? Nadal lekki, z nutą sarkazmu, ale bez przesady. Nadal mówi „auuuuu”, nadal życzy, by nie pisać w sprawie pracy, bo ma co robić z czasem. Ale już nie tylko to. Teraz mówi też o rodzinie, bracie, o EDC-u, o tym, co nosi przy sobie, gdy wyrusza w las. To nie jest już tylko emigrant – to kobieta, która przetrwała i teraz szuka nowych granic.

Historia Irasa to historia koczownika, który nie znalazł stałego miejsca, ale znalazł swój głos – między wózkiem widłowym a kamerą, między Venlo a Duisburgiem, między zarobkami a śmieszkiem, który zawsze padnie w najmniej odpowiednim momencie.
To historia człowieka, który nie uciekł od czegoś, ale przemierzał, by zobaczyć, co dalej.