
Historia dwóch światów: Żanety i Zydów z Islands with Z
Gdzieś między europejskim racjonalizmem a południowoazjatyckim spokojem ducha narodził się projekt, który na pierwszy rzut oka brzmi jak wymarzona fuzja kulturowa, a w rzeczywistości okazuje się czymś znacznie głębszym — próbą połączenia życia, miłości i pracy w jednym, idealnie balansującym układzie. Żaneta, Polka z duszą pełną ADHD i sercem introwertyczki, oraz Zyd, Filipińczyk z uśmiechem od ucha do ucha i instynktem lokalnego przewodnika, stworzyli razem coś, co najpierw było wspólnotą, potem wydarzeniem, a dziś przypomina ruch — Islands with Z.
Nie wiadomo dokładnie, gdzie zaczęła się ich historia — być może w Warszawie, być może na jednej z filipińskich wysp, ale wiadomo, że z czasem ich życie przeniosło się tam, gdzie słońce nie schodzi z horyzontu, a ryż to nie tylko jedzenie, ale stan ducha. Teraz mieszkają — lub przynajmniej działają — na Filipinach, gdzie każdy dzień to nowa okazja, by pokazywać światu kraj, który kochają jak swoje dzieci. Ich kanał to nie tylko promocja wyjazdów, ale narracja o związku międzyludzkim, o kompromisach, śmiechu i wspólnym marzeniu: pokazywać Filipiny nie tak, jak to robią turyści, ale tak, jak je widzą ci, którzy w nich żyją.
Zanim zaczęli zabierać innych na luksusowe, a zarazem autentyczne warsztaty, najprawdopodobniej prowadzili życie podobne do wielu innych par — szukali siebie, balansowali między pracą a pasją, próbując zrozumieć, co naprawdę chcieliby robić każdego dnia. Teraz nie muszą szukać. Ich codzienność to organizowanie wyjazdów, nagrywanie filmów, gotowanie (choć Żaneta z przyzwyczajenia wspomina, że musi wrócić do kuchni, by nakarmić męża, który — żartobliwie — jest z nią „tylko dla wizy”), a także nieustanne planowanie nowych edycji, by tylko nie przestać działać. Ich energia jest niepohamowana, a ich styl komunikacji — lekki, pełen ironii, czasem przerywany kłótniami, które czują „z kilku metrów”, ale zawsze kończące się rozmową — sprawia, że wydają się bardziej ludzcy niż większość twórców w sieci.
Pierwsze kroki kanału nie były jeszcze o psach, ale o nich samych. Dopiero pojawienie się Lobo, psa, który stał się „głównym bohaterem profilu”, zmieniło nieco ton narracji. Lobo nie jest tylko maskotką — to członek rodziny, który czasem „pracuje ciężko”, a czasem udziela porad językowych (czy lepiej rozumie po polsku, czy po angielsku). Z czasem jednak temat psów stał się czymś więcej niż pretekstem do zabawy. Wraz z partnerką @psamiswoi, behawiorystką i trenerką, Żaneta i Zyd przekształcili swoje warsztaty w coś, co łączy relaks tropikalnej wyspy Siargao z edukacją. Ich uczestnicy nie tylko odpoczywają w willi, jedzą lokalne dania i chodzą na imprezy — uczą się, jak lepiej zrozumieć swoje psy. Co ciekawe, psy nie jadą z nimi. To wyjazd dla właścicieli, dla ludzi, którzy chcą wrócić do domu bardziej świadomi, nie tylko swoich pupili, ale i siebie.
Kluczowym momentem w rozwoju kanału był pierwszy udany wyjazd. Gdy w sierpniu 2025 roku Żaneta i Zyd ogłaszali, że „zabrali Was na Filipiny”, brzmiało to jak triumf. Nie tylko udali się w podróż — udowodnili, że ich pomysł działa. Ludzie przyjeżdżają, zostają zadowoleni, wracają z opiniami, a nawet z przyjaźniami. Od tamtej pory nie ma już odwrotu. Kolejne edycje są już zaplanowane daleko w przyszłość — marzec 2026 roku, a może i dalej. Ich sukces to nie tylko liczba uczestników, ale to, że stworzyli coś, co czuje się jak rodzina — z humorem, z kłótniami, z wspólnymi deserami (dopasowali się w trzech z sześciu), ale przede wszystkim z autentycznością.
Nie wszystko jednak idzie gładko. Widać, że czasem męczy ich nagrywanie, że tracą słowa w ojczystym języku (bo codziennie mówią po angielsku), że czasem słyszą hejty — ale właśnie one, jak żartobliwie twierdzą, „pomagają zwiększać zasięg”. Ich największym wyzwaniem wydaje się utrzymanie równowagi między życiem prywatnym a publicznym, między byciem parą a byciem marką. Ale radzą sobie — z humorem, z miłością, z wiarą, że to, co robią, ma sens.
W przeszłości mogli mówić ogólnikowo o „wakacjach w raju”, ale dziś ich oferta jest precyzyjna: willa, filipińskie jedzenie, wycieczki, masaje, imprezy, ale przede wszystkim — rozwój. Tematy, które kiedyś mogły być przypadkowe, dziś są systematyczne: jedzenie, kultura, relacje, psychologia psów. Zniknęły natomiast wątki niezwiązane z ich misją — nie ma mowy o poprzednich pracach, o karierze przed Filipinami, o życiu w Europie. To już przeszłość. Teraz jest tylko teraz — Siargao, Lobo, @psamiswoi, i uczestnicy, którzy zostają ich częścią.
Najważniejsze osoby w ich historii to oczywiście Zyd i Żaneta — bo to oni są sercem projektu. Ale nie może zabraknąć Lobo, który stał się twarzą marki, @psamiswoi, kluczowej partnerki biznesowej, oraz Oliwii, przyjaciółki i uczestniczki, której doświadczenie stało się inspiracją dla innych. Z drugiej strony nie widać już żadnych innych rodzinnych postaci — choć raz padło „moi rodzice”, dziś to już tylko „my”. Może odeszli w cień, może ich rola się zmieniła.
Największe sukcesy to nie tylko liczby — choć film o psich zasadach („Hau hau!”) przekroczył siedem tysięcy wyświetleń, co w ich kontekście jest imponujące — ale to, że ludzie wierzą w ich wizję. Że chcą lecieć z nimi, że komentują „Filipiny”, by dostać ofertę. Że nazywają się „team Żaneta” lub „team Zyd”, bo rozpoznają się w ich różnicach. Największym niepowodzeniem może być chwilowa dezorientacja — jak ta, gdy zapomnieli słów w swoim języku — ale oni sami traktują to jako zabawę, nie porażkę.
Ich filmy to nie dokumenty, ale zaproszenia — do śmiechu, do podróży, do refleksji. Pokazują, że życie z kimś z innego świata nie musi być trudne — może być po prostu… inaczej. I że czasem najlepsze decyzje to te, które wydają się ryzykowne — jak zaryzykować wszystko i stworzyć coś, co nikt wcześniej nie widział.
Historia Żanety i Zydów to historia o tym, jak miłość do siebie i do jednego miejsca na świecie może stać się czymś, co daje innym nie tylko wakacje, ale nadzieję, że życie może być proste, pełne smaku i z sensem.