Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Iza Handerek

Iza Handerek
20K+ subskrybentów
Obserwuj
przygodapodróżevanlifekultura

Iza Handerek: z Erasmusa na motocyklach przez świat

Iza Handerek to kobieta, której życie wygląda jak złożona mapa przygód, na której granice ciągle się przesuwają, a punkty orientacyjne zmieniają się razem z sezonami. Zaczęła od wymiany studenckiej we Francji, jak wielu jej rówieśników, ale zamiast wrócić do Polski po dyplomie, wsiadła na kolejny samolot — tym razem do Szanghaju, gdzie zdobywała tytuł magistra, jednocześnie ucząc się języka, kultury i życia w zupełnie innym rytmie. Tam, wśród drapaczy chmur i gęstych mgieł nad miastem, zrodziła się w niej pasja do podróżowania, która szybko przestała być hobby, by stać się stylem życia.

Jej droga nie była wygładzona ani uporządkowana. Raczej przeciwnie — pełna była zakrętów, błędów i chwil, gdy wydawało się, że wszystko się rozpadnie. Ale to właśnie te momenty, te drobne katastrofy i nieprzewidziane zwroty akcji, stały się sercem jej historii. Razem z mężem, Francuzem o imieniu Nicolas, postanowili żyć nie według kalendarza, lecz według impulsu. Ich wspólna wyprawa życia — trzydzieści tysięcy kilometrów na motocyklach od Kolumbii po Argentynę — to nie tylko liczba, ale żywioł, który zmienił ich sposób postrzegania świata i siebie nawzajem. Przez lata jeździli po Andach, wspinając się na wulkany, zjeżdżając na nartach z szczytów ponad czterema tysiącami metrów, śpiąc w wioskach zamkniętych dla obcych, przemierzając drogi, które więcej przypominały łańcuchy skał niż trasy turystyczne.

Ich podróż nie była romantyzowanym ucieczkowictwem, ale trudną pracą. Każdy film, który publikowali, rodził się z nocy spędzonych nad montażem po całodniowych przejazdach, z chwil frustracji, gdy brakowało sygnału, by wysłać materiał, albo gdy motocykle zawodziły w najmniej odpowiednim momencie. W Kolumbii zostali oszukani, w Chile zaginęły im pojazdy, a na granicy kolumbijsko-ekwadorskiej doświadczyli biurokratycznego koszmaru, który mógłby złamać każdego. Ale oni nie przestali. Wrócili, zrobili z tych chwil vlogi, a w nich nie było dramy, tylko spokojne stwierdzenie: „tak, to się stało, ale jedziemy dalej”.

W pewnym momencie zaczęli organizować wycieczki po Peru, oferując innym to, co sami najbardziej cenią — autentyczne spotkania z ludźmi, daleko od turystycznych tras. Ich biuro podróży, Alpinca, stało się naturalnym rozszerzeniem ich pasji. Ale to nie oznaczało, że przestali być nomadami. Wręcz przeciwnie — przeskakiwali między kontynentami jak między klatkami filmu. Pojawiali się we Francji, gdzie Iza mówiła o swoim „francuskim życiu”, w Alpach, gdzie Nicolas fotografował szczyty, w Boliwii, gdzie drogi śmierci okazały się trudniejsze niż się spodziewali, a potem w Patagonii — zimą, kiedy nikt tam nie jeździ, bo „właśnie wtedy jest najpiękniej”.

Ich kanał to nie tylko opowieść o miejscach, ale o ludziach. Pojawiają się wśród nich Tristan, fotograf z Kolumbii, który pokazuje życie ludu Kogi; Asia, podróżniczka z Ekwadoru; Justyna z The Slowlifers, z którą dzielą się refleksjami o życiu na własnych zasadach. Ale są też ci, którzy zniknęli — jak Nicolas, którego obecność stopniowo sięgała tylko w podpisach pod zdjęciami, aż wreszcie, w 2024 roku, Iza opowiedziała o tym, co było nie do powiedzenia wcześniej: że zostawiła męża i wyjechała z kraju. Nie zrobiła tego dramatycznie, ale z prostotą, jakby to był kolejny zakręt na drodze, którą od dawna zna.

Po tym wydarzeniu jej narracja zmieniła ton. Stała się bardziej osobista, bardziej odważna. Mówiła o hejcie, o tym, co naprawdę czują Polacy za granicą, o tym, jak trudno jest być kobietą podróżującą samotnie, zwłaszcza w Peru, gdzie raz doświadczyła sytuacji, która mogła skończyć się tragicznie. Wtedy właśnie powstał film „Nigdy nie podróżuj sama w Peru”, który stał się jednym z jej najpopularniejszych — nie dlatego, że miał najwięcej efektów specjalnych, ale dlatego, że był szczery.

Jej sukcesy nie mierzy się tylko liczbami, choć film „Anglik i Francuz dyskutują o Polakach po polsku” przekroczył milion wyświetleń, a opowieść o Japonii, Tybecie czy Kazachstanie zyskiwała tysiące odsłon w ciągu dni. To sukcesy, które rodzą się z autentyczności. Ale są też porażki — jak próba wejścia na wulkan Tolima, która się nie udała, czy plany, które upadły z powodu pandemii, granic czy po prostu zmęczenia. W 2023 roku wydawało się, że kończą podróż na motocyklach. Film „Ostatni raz w trasie na motocyklu” brzmiał jak pożegnanie. Ale życie ma swoje scenariusze — pojawia się kamper, nowa forma vanlife, a potem helikopter w Nowej Zelandii, jakby świat nie pozwalał jej usiąść.

Tematy, które kiedyś dominowały — motocyklowe wyprawy, dżungla, Ande — ustąpiły miejsca refleksjom o tożsamości, o życiu jako Polce za granicą, o tym, co naprawdę znaczy „dom”. Już nie tylko pokazuje, gdzie jest, ale pyta: kim jest teraz? I choć jej trasy są coraz bardziej zróżnicowane — od Macedonii po Japonię, od Tatry po Kirgistan — jej głos pozostaje spójny: ciekawy, otwarty, czasem zmęczony, ale nigdy nieudolny.

Iza Handerek to nie tylko podróżniczka, ale opowiadać, kto przekształca własne życie w narrację, w której każdy zakręt drogi to nowy akapit, a każdy kryzys — początek nowej rozgrywki.

To historia o tym, jak życie może być długim, nieplanowanym vlogiem, w którym najważniejsze nie są wyświetlenia, ale to, czy po kolejnym odcinku nadal chce się nacisnąć „nagrywaj”.