
Kim Jestem – Koreańczyk w Polsce
Kim jest bohater
Jest Koreańczykiem, którego los zawiódł do Polski, gdzie stopniowo, nie bez trudu, zaczął budować nowe życie – życie poza granicami kulturowego i językowego komfortu. Na początku był obcym, milczącym w szkole, który nie znał ani jednego słowa po polsku, a dziś jest kimś, kto mówi płynnie, śmieje się z końcówek przypadków i potrafi z ironią spojrzeć na różnice między Wschodem a Europą Środkową. Jego kanał zrodził się z prostego pytania: „Kim jesteś?” – i stał się odpowiedzią, która trwa już setki filmów. Nie jest aktorem, nie udaje eksperta od wszystkiego, ale jest człowiekiem, który dzieli się swoimi obserwacjami, błędami, sekretami kuchennymi i rodziną, jakby rozmawiał z przyjacielem przy kawie – tylko że ta rozmowa ma miliony słuchaczy.
Gdzie mieszka
Przebywa w Polsce, a jego codzienność wiąże się głównie z Wrocławiem – miastem, które stopniowo stało się jego drugim domem. Wybrał właśnie to miejsce nie tylko ze względu na obecność tzw. Małej Korei, lecz dlatego, że tam, wśród fabryk, zapachów kimchi i koreańskich sklepów, odnalazł przynajmniej cień swojego pochodzenia, ale też możliwość być kimś więcej niż tylko „Koreańczykiem”. To właśnie wokół Wrocławia kręcą się jego rodzinne vlogi, spacery z żoną, wizyty u znajomych i zakupy w koreańskich marketach. Ale to nie znaczy, że się ogranicza – jeździ po całym kraju, od Warszawy po Kazimierz Dolny, od Bałtyku po Karpaty, by pokazać, że jego życie w Polsce to nie tylko adaptacja, ale aktywne uczestnictwo w tym, co się wokół niego dzieje.
Co robił przed wyjazdem
Przed przeprowadzką do Polski pracował w koreańskiej firmie – być może w jednej z tych gigantycznych korporacji, które dziś mają oddziały w Europie Środkowej. Jego doświadczenia z pracy w takim środowisku, gdzie hierarchia jest surowa, a presja ogromna, zostały później przetworzone w serię szczerych opowieści o kulturowym szoku, który czeka każdego, kto przenosi się z Korei do kraju, gdzie człowiek liczy się więcej niż produktywność. Nie mówi, kim dokładnie był, ale z jego filmów wyłania się obraz mężczyzny, który przed Polską żył według rygorystycznych reguł – czasu, dyscypliny, samoograniczenia – a dopiero tutaj nauczył się oddychać inaczej.
Chronologia wydarzeń
W sierpniu 2023 roku zaczął publikować krótkie, niemal eksperymentalne filmy – pierwszy pokazywał go w szkole, gdzie nie mówił ani po polsku, ani po angielsku. Był to początek drogi, która zaczęła się od niepewności, ale szybko zyskała kierunek. Już po kilku tygodniach poruszył temat życia w Korei i Polsce, porównując je w filmie Polska vs Korea – Gdzie lepiej?, który od razu przyciągnął uwagę. Potem przyszła seria o polskiej kuchni – z żartobliwym, ale serdecznym entuzjazmem wyrażał zachwyt nad flakami, chlebem, pierogami i wódką, co przyniosło mu pierwszy prawdziwy przełom: film Koreańczycy kochają flaki eksplodował w popularności, zbierając ponad 300 tysięcy odsłon. W tym momencie przestał być tylko koreańskim sąsiadem – został osobistością, z którą ludzie chcieli rozmawiać, spierać się i śmiać.
Jego język polski, początkowo lamany, stawał się coraz bardziej naturalny, a z tym rosła odważność tematyczna. Wkrótce poruszył nie tylko kuchnię, ale też politykę, historię, zjednoczenie Korei, relacje międzyludzkie, a nawet dyskusje z własnymi rodzicami, którzy przyjechali do Polski i zaczęli budować tu życie. W grudniu 2023 roku odbył swój pierwszy wigilijny vlog jako część polsko-koreańskiej rodziny, a kilka miesięcy później, w lutym 2024, pokazał, jak spędza Nowy Rok Księżycowy w domu – połączenie dwóch kultur nie było już teorią, lecz codziennością.
Jednym z przełomowych momentów była hospitalizacja w polskim szpitalu – opowiedział o tym z humorem, ale też z wdzięcznością dla systemu NFZ, co przyszło jako nowość dla widzów, przyzwyczajonych do opowieści o azjatyckich standardach medycznych. Ale największe fale wywołał w 2024 roku, gdy zaczął być szczerze krytyczny – nie wobec Polski, ale wobec samego siebie i swojej społeczności. Seria filmów o „narzekaniu Polaków” uruchomiła coś nieoczekiwanego: emocjonalną reakcję. Gdy powiedział, że „w Polsce żyć się nie da”, a potem „won z Polski”, widzowie poczuli się urażeni – a on umiejętnie wykorzystał to do refleksji o tym, co naprawdę znaczy być obcokrajowcem, kim się staje po latach, i czy można krytykować, żeby pokochać.
W lipcu 2024 roku film Reakcja Polaków na narzekanie Koreańczyka stał się viralowy, a potem nastąpił wskaźnikowy wybuch: Jedź do Kim Dżong Una! – film, który zdobył ponad 400 tysięcy odsłon i stał się symbolem jego nowej fazy: nie dziennikarza kulturowego, ale człowieka, który potrafi grać z ogniem, by pokazać, że żart, nawet najbardziej drażniący, może być formą dialogu.
Kluczową zmianą było jego oświadczenie Jestem Polakiem – w 2024 roku, po latach bycia outsiderem, oficjalnie powiedział, że czuje się częścią tej społeczności. Nie chodziło o dokumenty, ale o to, że przestał się kryć za „kim jestem” – teraz to on był pytaniem, a jego życie odpowiedzią.
To, co było – i co już nie
Początkowo jego filmy były krótkie, niemal telegraficzne – „Nie kiwaj”, „Razy dwa”, „W końcu jasność” – to były niemalże notatki z pola, bez kontekstu, bez narracji. Z czasem te mikroformy ustąpiły miejsca rozwiniętym vlogom, analizom i opowieściom rodzinnym. Zniknęły też czysto deklaracyjne tytuły – dziś mówi o tym, co go boli, co cieszy, gdzie się myli. Zniknęły też wątki o samotności – przestał być „Koreańczykiem w Polsce”, by stać się „Kimem z rodziną”.
Tematy, które kiedyś dominowały – np. język polski, trudności z komunikacją – zostały przetworzone i odłożone. Teraz mówi o nich tylko od czasu do czasu, jako o czymś, co już ma za sobą. Zniknęły też filmy wyłącznie o kulturze koreańskiej – dziś raczej pokazuje, jak ją miesza, niż oddziela. Nie porusza już samotnie temat pracy w korporacji – to wspomnienie, a nie aktualność.
Najważniejsze osoby
W jego opowieściach ponownie pojawiają się trzy osoby: jego żona – Polka, która stopniowo staje się centralną postacią, nie tylko jako partnerka, ale jako spolszczona, otwarta na nowe wyzwania, nawet jeśli trzeba mówić po koreańsku w Seulu. Pojawia się też jego matka – kobieta, która przyjechała do Polski i zaczęła robić torebki ręcznie, a potem dzielić się przepisami na kimchi. To ona stała za prawdziwym przełomem – gdy razem z żoną stworzyli film o koreańskim kimchi, to był nie tylko przepis, ale akt kulturowej adopcji. Trzecią osobą jest jego ojciec – emeryt, który podziwia Polskę, ale wciąż tęskni za Koreą. Ich rozmowy są pełne subtelnej ironii, szacunku i ciepła – to nie dramat, ale rodzina, która się uczciwie spiera.
Osoby, które przestały się pojawiać
Początkowo wspominał o kolegach z pracy w firmach typu LG czy Samsung – o „ziomalach”, o kulturze korporacyjnej. Teraz o tych ludziach nie słychać. Nie ma też wspomnień o znajomych z Korei, którzy byli „chamami” – dziś raczej mówi o rodakach, którzy go nie zaakceptowali, ale nie wskazuje palcem. Może się zmienili, a może po prostu on nie chce już o nich mówić. Znika też postać „pseudoeksperta” – widać, że sam przejął tę rolę, ale z pokorą.
Największe sukcesy
Jego największym sukcesem nie jest liczba subskrypcji, ale to, że stał się głosem nie tylko koreańskiej społeczności w Polsce, ale także mostem między kulturami. Filmy takie jak Koreańczycy kochają flaki, Język polski vs koreański, Jak poznałem swoją żonę Polkę czy Jestem Polakiem stały się kamieniami milowymi nie tylko dla jego kanału, ale dla widzów, którzy zaczęli patrzeć inaczej na różnicę. Największym przebojem był Jedź do Kim Dżong Una!, film, który zdobył ponad pół miliona odsłon i pokazał, że humor, nawet najbardziej prowokacyjny, może być czymś więcej niż tylko hejtem – może być przerwaniem napięcia.
Największe potknięcia
Jednym z jego największych potknięć była seria filmów o narzekaniu – gdy zaczął ironizować nad Polakami, wielu poczuło się obrażonych. Nie był to błąd treści, ale rytmu: zbyt szybko przeszedł od uznania do krytyki, nie dając czasu na przetrawienie. Film Won z Polski! wywołał falę negatywnych komentarzy, ale on nie uciekł – stanął naprzeciwko i powiedział, że to część procesu. Zrobił, co potrafił najlepiej: z hejtu zrobił film.
Filmy o największej oglądalności
Spośród wszystkich, to Koreańczycy kochają flaki (ponad 300 tys. odsłon), Jedź do Kim Dżong Una! (ponad 400 tys.), WON Z POLSKI! (ponad 550 tys.), Kim Jestem – Koreańczyk w Żabce (ponad 250 tys.) oraz Najprostszy przepis na prawdziwe KIMCHI (ponad 280 tys.) to produkcje, które wyznaczyły kierunek jego rozwoju – od kulturowego obserwatora do pełnoprawnego uczestnika życia publicznego.
Zakończenie
To historia człowieka, który przyjechał, by pracować, a został, by żyć – i w procesie przekształcił nie tylko siebie, ale także sposób, w jaki Polacy patrzą na obcokrajowca: nie jako na gościa, ale na członka rodziny.