Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

kiss the world

kiss the world
3K+ subskrybentów
Obserwuj
podróżeprzygoda

kiss the world

Kim są twórcy kanału

Gdzieś pomiędzy wschodem słońca nad błękitnym morzem a pierwszym łykiem kawy z kokosa, zrodził się kanał kiss the world – nie tyle jako zamysł, ile jako naturalna konsekwencja życia w ruchu. Para podróżników, której twarze stopniowo zaczynają się kojarzyć z ciepłym uśmiechem i spontanicznym żartem, wyruszyła pewnego dnia z Polski, by pokazywać świat nie przez pryzmat turystycznych przewodników, ale przez własne doświadczenia – z humorem, ciekawością i odrobiną lekkości. Na początku ich filmów czuć jeszcze nieśmiałość debiutu, jakby nie byli do końca pewni, czy ktoś w ogóle będzie oglądał ich spacer po tajlandzkich wyspach Koh Mak i Koh Kham. Ale już tamten pierwszy odcinek, pełen zachwytu i nieco nieporadnej narracji, tonie w dźwiękach Chez Remix, dawał znać, że coś się właśnie zaczyna – coś, co szybko przekształci się w osobisty dziennik z życia na drugim końcu świata.

Przeprowadzka do nowego życia

To, co zaczęło się jako seria podróżniczych escapad, wkrótce stało się czymś znacznie poważniejszym – decyzją o przeprowadzce. Nie chodzi już tylko o odwiedzanie, ale o zamieszkanie. Wiosną 2019 roku para przeprowadziła się na Bali, konkretnie do Canggu – miejsca, które szybko stało się ich bazą, a potem prawdziwym domem. To tam zaczęły się pierwsze codzienne wyzwania: wynajęcie skutera, wymiana pieniędzy, znalezienie mieszkania, a przede wszystkim nauka życia w nowym rytmie. Ich filmy, które wcześniej skupiały się na wietnamskim Hanoi, Sapa czy opuszczonym aquaparku w Hue, nabrały nagle nowego wymiaru – z podróżniczych stały się życiowymi. Bali przestało być tylko tłem, a stało się bohaterem. Co więcej, zaczęli mówić o rzeczach, które turysta zwykle nie zna – o wizach, o kosztach życia, o lokalnej administracji. Pokazywali nie tylko raj, ale i mechanizmy, które trzymają ten raj w ruchu.

Kanał jako dziennik zmieniającego się świata

Ich styl, od początku lekki i pełen ironii, stopniowo się wyrabiał – z czasem mniej nagrania wyglądały jak spontaniczne wideo z telefonu, a bardziej jak zaplanowane vlogi z przemyślaną narracją. Humor pozostał, ale stał się subtelniejszy, mniej oparty na żartach z sytuacji, a bardziej na obserwacji. Wciąż prosili o komentarze – nie tylko by lepiej pozycjonować się w algorytmie YouTube’a, ale jakby naprawdę potrzebowali tej więzi z widzami. Ich świat się zmieniał, a oni chcieli, by widz to doświadczył razem z nimi. Pokazywali Kelingking Beach, by sprawdzić, czy jest tak piękny jak na zdjęciach z Instagrama. Wpławiali się do morza z żółwiami, by pokazać, jak plastik szkodzi zwierzętom. Odwiedzili świątynię Tanah Lot, by konfrontować oczekiwania z rzeczywistością – i żartobliwie wspomnieć, że próbują oszczędzić na biletach. Pokazywali nawet, jak wygląda ich dom – nie po to, by się chełpić, ale by odpowiedzieć na pytanie: „Czy naprawdę da się mieszkać tanio na Bali?”.

Sukcesy, które przyszły nieoczekiwanie

Największe sukcesy nie zawsze były oczywiste. Pierwszy przypływ popularności przyszedł z filmu o przeprowadzce na Bali – „Przeprowadzka do raju”, który zdobył ponad 35 tysięcy odsłon. Ale prawdziwy przełom przyniósł odcinek „Ceny na Bali | Ile naprawdę kosztuje życie w Azji?”, który przekroczył 36 tysięcy wyświetleń i stał się punktem odniesienia dla tych, którzy marzyli o życiu za granicą. W 2022 roku powrócili do tematu – „Ceny na Bali 2022” – tym razem pokazując nie tylko statystyki, ale codzienne wydatki, co uczyniło film jeszcze bardziej rzetelnym i docenianym. W czerwcu 2020 roku, po długiej przerwie spowodowanej pandemią, ich powrót z filmem o kwarantannie w Jakarcie został spotkany z cichym, ale wyraźnym uznaniem – nie tyle z powodu oglądalności, ile za odwagę i szczerość. Pokazali, jak wygląda bycie zamkniętym przez pięć dni w hotelu, by móc wrócić do swojego drugiego domu. To był film bez efektów specjalnych, ale pełen napięcia i emocji – zupełnie inny niż ich typowe, lekkie vlogi.

Osoby, które pojawiały się i zniknęły

W tle ich historii pojawiać się zaczęły pewne postacie – nie zawsze w kadrze, ale w podpisach. Kamil Marciniak wspomniany przy ujęciach z drona z Nusa Penida – to on dał ich filmom nową perspektywę, przestrzeń i dramaturgię. Jego obecność, choć ograniczona do jednego filmu, pozostawiła ślad – od tamtej pory ujęcia z powietrza stały się częstsze, bardziej profesjonalne. Potem jednak przestał się pojawiać. Zniknęli też inni – przyjaciele Żanetki, którzy zrobili „Don’t Rush Challenge” na jej trzydzieste urodziny. Film był miły, pełen uśmiechów, ale zupełnie inny tonem i formą niż reszta kanału. Obiecali, że nie zmieniają profilu – i dotrzymali słowa. Od tamtej pory nie było więcej takich filmów. Żanetka, choć wspomniana, nigdy nie pojawia się osobiście. Jej imię – raz i tylko raz – zostaje wyryte w jednym z tytułów, jak cichy ślad po kimś, kto był, ale już nie wraca.

Co zostało w przeszłości

Z czasem kanał się zawężał. Tytulki, które początkowo kryły się za podróżami po Wietnamie i Tajlandii, stopniowo ustąpiły miejsca wyłącznie Bali. Po 2019 roku nie było już filmów o innych krajach – jakby decyzja o przeprowadzce była jednocześnie decyzją o tematyce. Zniknęły też wzmianki o Somersby – jedyny film o tej marce, z 2018 roku, pozostaje jedyną oznaką jakiejś współpracy, której nigdy nie powtórzono. Może to był tylko żart? A może próba? Trudno powiedzieć. Coś jednak się zmieniło: z podróżników stali się mieszkańcami. Z turystów – obywatelami Azji. Ich świat się zawęził, ale pogłębił. Zaczęli mówić nie tylko o tym, co widać, ale o tym, co się czuje – jak mieszka się w Bali dłużej niż miesiąc, jak się nie dać oszukać na lotnisku, jak wygląda codzienne życie w Gili Air, gdzie się mieszka na plaży.

Tematy, których unikają

Nie mówią o polityce. Nie mówią o religii, prócz przypadkowych wzmianek o świątyniach. Nie poruszają kwestii społecznych, prócz jednej – plastiku i jego wpływu na żółwie. Nawet gdy filmują cmentarz Trunyan – miejsce, gdzie ciała nie są grzebane, tylko pozostawiane pod drzewem – robią to z szacunkiem, bez spektakularności, bez sensacji. To nie jest ich styl. Nie chcą szokować. Chcą pokazywać, a nie osądzać. Nawet gdy ton się zmienia, gdy muzyka zamiast Chez Remix brzmi poważniej – jak w filmie o Trunyan – nadal nie wchodzą w analizy, nie próbują tłumaczyć kultury. Tylko pokazują. Stoją cicho. Obserwują.

Potknięcia i cisza

Są też chwile, gdy coś nie wychodzi. Film o powrocie z pandemii, choć ważny, nie trafił do szerokiej publiczności – zaledwie 2,4 tysiąca odsłon. Podobnie „Don’t Rush Challenge”, który wydawał się zagubiony w krajobrazie ich treści. Ale nie widać frustracji. Ich kanał nie zna dramatów. Nawet gdy coś idzie nie tak, mówią: „nie martwcie się, już niedługo nowe filmy z podróży”. To jak obietnica – i spełnienie. Bo nowe filmy przychodzą. Powoli, ale przychodzą. Nawet jeśli oglądalność spada, a ton zmienia się, oni nadal są. Nadal kręcą. Nadal pokazują.

Zamknięcie kierunku

Po 2021 roku widać, jak kanał się uspokaja. Tematy krążą wokół Bali – wodospady, gorące źródła, jedzenie uliczne, domy z basenami. Już nie pytają, czy warto jechać. Pytają: jak tu żyć? I odpowiadają codziennie. Pokazują nie raj, ale życie w rajskim miejscu. Z problemami, z rutyną, z urokami. Z kokosami za 5 złotych i skuterami, które czasem padają. Z małpami, które kradną okulary.

Charakter historii

To nie jest opowieść o spektakularnych podróżach, ale o cichym odwadze codzienności w obcym świecie.