Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Lechu podróżuje

Lechu podróżuje
10K+ subskrybentów
Obserwuj
podróżeprzygodakulturavanlife

Lechu podróżuje

Jeszcze nie tak dawno Lechu był kimś jak inni, przemierzał życie ulicami swojej ojczyzny, nie wiedząc, że jednego dnia jego kroki zaprowadzą go aż nad morze, gdzie kamery zaczną śledzić każdy jego ruch. Zaczynał od Tajlandii – dalekiego kraju, pełnego kolorów i zapachów, gdzie w 2020 roku po raz pierwszy podniósł drona, by zobaczyć świat z góry. Tajlandzkie Chao Sok, świątynie w Bangkoku, plaże Phuketu – to były jego pierwsze kroki w świecie vlogów, proste, pełne ciekawości, nagrywane GoPro 7 i dronem Mavic Mini. Wtedy jeszcze nie wiedział, że jego kanał stanie się mapą dla tych, co szukają Chorwacji bez turystycznych pułapek.

Bo to właśnie tam – na Bałtyku Europy – Lechu znalazł swoją drugą ojczyznę. Pierwsze nagrania z Chorwacji pojawiają się w 2021 roku, ale to nie był jeszcze punkt zwrotny. Dopiero w 2022 roku, kiedy zamiast zjeżdżać do Tajlandii, zdecyduje się na przejażdżkę z Katowic przez Słowację i Węgry aż do Orebic, wszystko zaczyna nabierać nowego sensu. Kamper, drona w aucie, mapa w telefonie – i nagły zwrot: Chorwacja przestaje być tylko kierunkiem, staje się celem. I miejscem, które Lechu zaczyna pokazywać nie jako turysta, ale jako ktoś, kto już wie, gdzie zaparkować tanio, gdzie kupić lody w Breli, a gdzie w Makarskiej usiąść, by mieć widok na morze, a nie na kable energetyczne.

Z czasem Chorwacja przestaje być tylko tłem – staje się jego życiem. Zaczyna pojawiać się więcej niż jedno imię: Beti, wspomniana w dedykacjach, towarzyszka drogi, choć nie zawsze w kadrze. I jeszcze Robert Makłowicz – nie fizycznie, ale jako duch miejsc: Trpanj, Lovište, Stankovići, gdzie Lechu śledzi ślady słynnego kulinarnego podróżnika, jakby szukał nie tylko widoków, ale i duszy tego kraju. Czasem mówi wprost: „Tu mieszka Pan Makłowicz”, jakby to było wystarczające uzasadnienie, by pokazać dane miejsce.

Aż nagle, w 2024 roku, zaczyna się coś znacznie poważniejszego: szukanie domu. To nie jest już tylko turystyka – to przeprowadzka w trybie filmowym. Zaczyna pokazywać nieruchomości: w Orebic, na Vis, na Brač. Filmy o cenach, rozmieszczeniu pokoi, widokach z tarasów, plikach wideo z drona nad działkami, które „mają potencjał”. Kamera, która kiedyś pokazywała świątynie, teraz analizuje fundamenty. W 2025 roku już nie pyta, czy warto pojechać – pyta, czy warto zostać. I odpowiada: „Orebić – tu warto wypoczywać”, a potem: „Marzec w Orebić” – bo już nie tylko wypoczywa, ale obserwuje, jak marzec wygląda nad Dalmacją.

W międzyczasie są inne wyprawy – Madera, Czarnogóra, Malta, Norwegia, Rumunia, Bułgaria, Turcja – ale zawsze jako oddech, przerywnik. Gdy w 2024 roku nagrywa „Tesla na Nordkapp”, to też nie po to, by się chwalić, ale by pokazać, że można jeździć po Europie prądem, za grosze, w namiocie, w kampingach z widokiem na fjord. Ale po trzech tygodniach w Norwegii wraca do Chorwacji – i robi film z samego przyjazdu: „Niespodzianka wracamy górami przez Plitvice”. To jak powrót do domu.

Największe sukcesy Lechuukryte są w muzyce. W 2021 roku film „Hrvatska glazba” zdobywa ponad 300 tysięcy odsłon – to nie turystyka, to serce. A w 2025 roku „Top Croatian Music II” przekracza 100 tysięcy – kiedy już wszystko było pokazane, Lechu po prostu puszczają muzykę Chorwacji, z widokami z drona, i milczy. I nagle widzowie nie patrzą na mapę, tylko czują. To jego triumf: nie przewodnik, ale wspólnota. Komentarze pełne „Hvala” i „Dziękuję” – to nie są podziękowania za informacje, ale za emocje.

Zniknęły z kanału Tajlandia i Norwegia – nie zniknęły całkiem, ale przestały być centralne. Zniknęły też listy: „TOP 5 plaż”, „Gdzie nie jeść w Split”. Teraz są tylko spacery: deptak w Tućepi, droga z Brela do Makarskiej, rower do Dingač. I pytania: „Czy tu straszy?”, „Tragedia w Metajna”, „Czy tu jest bezpiecznie?”. To już nie tylko miejsca, to ich charakter.

Nie ma na kanał nikt oprócz Lechu, pojawiają się tylko przypadkowo: góral na Rusinowej Polanie, sprzedawczyni w Konzumie, recepcjonistka w Norwegii mówiąca po polsku. Ale najczęściej – to on sam, z kamerą, która nie potrzebuje tłumacza.

W 2025 roku, kiedy pokazuje domy do sprzedaży na Pelješacu, zaczyna się wydawać, że kanał zmienił się w coś innego – nieprzewodnik, ale agencję nieruchomości. I nagle, w listopadzie, robi film z Dubrownika „Po sezonie” – z pustymi ulicami, zamkniętymi kawiarniami, zimowym wiatrem. I pyta: „Czy warto tu pojechać w listopadzie?” – i odpowiada: „Tak, jeśli chcesz zobaczyć Chorwację, jaką zna jej mieszkańcy”.

I wtedy staje się jasne: Lechu nie tworzy kanału turystycznego. Tworzy dziennik osiedlenia się gdzieś, gdzie inni tylko odpoczywają. Początkowo pokazywał, jak nie tracić czasu na eksplorowanie. Teraz pokazuje, jak czas tu tracić – spokojnie, między wioskami, plażami, nieruchomościami, muzyką i marzcowymi porankami.

A kiedy w Wigilię 2025 roku publikuje „Świąteczną piosenkę” – dedykowaną widzom – i kończy rok filmem „Tajemnice morza, Adriatyk”, to nie jest już podróżnik. To mieszkaniec.

To historia człowieka, który zaczął jako turysta, a skończył domem.