Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Łyjszczaki

Łyjszczaki
1K+ subskrybentów
Obserwuj
podróżeprzygodakulturavanlife

Łyjszczaki – podróż dalej niż horyzont

Izabela i Tomasz, para, która postanowiła, że jej życie nie będzie się mieścić w czterech ścianach, ale raczej w granicach mapy, którą można przekreślić samochodem, zaczęła swoją przygodę z kanałem „Łyjszczaki” nie jako weterani video-blogingu, lecz jako ludzie, którzy najpierw pojechali – a dopiero potem zdecydowali się opowiadać. Ich historia nie zaczyna się od efektownego startu, ale od cichego, wręcz nieśmiałego: pierwszy film z lipca 2017 roku to relacja z włoskich wakacji – Cinque Terre, Toskania, Wenecja – zrobiona kamerą, którą pewnie trzymał ktoś, kto nie miał doświadczenia przed obiektywem, ale miał mnóstwo serca. Było to coś więcej niż tylko opowiadanie o podróży; to był początek nowej rzeczywistości, w której Szwecja, a konkretnie Åhus przy wybrzeżu Skanii, stała się stałym punktem odniesienia dla zimowych zakupów w IKEA, wakacyjnych wyjazdów i codziennych rozmów o tym, co dalej.

Ich kanał, początkowo noszący nazwę „W pogoni za marzeniami”, szybko przekształcił się z antologii włoskich wrażeń w codzienną kronikę życia Polaka w Szwecji – pełną vlogów z jarmarków bożonarodzeniowych w Åhus, otwierania kalendarzy adwentowych, eksperymentów z kulinariami azjatyckimi w kuchni mieszkania i prób bycia „perfekcyjną panią domu”. Święta 2017 okazały się pierwszym dużym cyklem filmów – cała seria „VLOGMAS”, trzy tygodnie bez przerwy, pełne lumpeksovych wypraw do Almhult, hauli z IKEA Fynd, dekorowania choinki i ciasteczkowych sesji. Było to coś w rodzaju małego reality show z żyłką humoru, ale bez przesady – z Tomaszem, który w jednym z odcinków wyjaśnia, jak „uwieść kobietę”, a Izabelą, która z dumą demonstruje, jak upiec ciasto tak, by przypominało Bridget Jones. To był czas, gdy kanał był jeszcze nieco nieporadny, ale autentyczny jak rzeczy kupione na szwedzkim loppisie.

Z czasem, gdy liczba filmów rosła, a doświadczenie nagrywania się zbierało, kamera zaczęła wyjeżdżać dalej. Po wakacyjnych eskapadach po Włoszech w 2017 i 2018 roku, para wyruszyła na to, co nazwali Eurotrip2018 – prawdziwą, trwającą miesiące podróż przez Włochy, Francję i Alpy, zatrzymując się w Wenecji, padwanskich uliczkach, średniowiecznej Ligurii, a potem w sercu francuskiego Verdon Gorge, które Tomasz opisał jako „europejski Kolorado”. Były tu emocje, strach na „Drodze Śmierci”, aperol za trzy złote, ale też głęboki szacunek dla krajobrazu. To właśnie wtedy kanał zyskał nowy wymiar – nie był już tylko o życiu w Szwecji, ale o podróży jako sposobie bycia. Wtedy też pojawia się pierwszy film o pracy w Szwecji – dzień z Tomaszem-stolarzem, który pokazuje, że marzenie o wyjeździe to nie tylko plaże i jarmarki, ale także budowla, narzędzia i system pracy, który trzeba ogarnąć. Film ten stał się jednym z najważniejszych przeskoków – od lifestyle’u do czegoś realnego, dotykalnego.

W 2019 roku kanał przeszedł subtelny przekręt: znowu więcej Szwecji, więcej lumpeksofania. Ale to nie były już tylko zakupy – to były hauli z odmianą, pełne entuzjazmu, z konkretnym pytaniem: „czy w lumpeksie da się kupić perfumy?”. Film „Mierzymy ubrania z lumpeksu” zdobył ponad 9 tysięcy wyświetleń, co dla tego kanału było sukcesem – i pokazało, że widzowie kochają nie tylko podróże, ale i szwedzki second-hand jako styl życia. W tym czasie pojawiają się też dzieci – ich imienia nie podano, ale widzimy je w tle, otwierające kalendarze adwentowe, jedzące ciasteczka. Są częścią świata Łyjszczaków, ale nie główną bohaterką. To rodzina, ale nie rodzinnego vlogu – raczej para, która czasem robi film z dziećmi, a nie odwrotnie.

2020 rok przyniósł coś nowego: Azję. Hongkong – pierwsze duże zdjęcie z Azji, nieco chaotyczne, ale pełne ciekawości. Relacja z Victoria Peak, jedzenie na ulicach, jedzenie w restauracji z gwiazdką Michelin – wszystko to pokazywało, że Łyjszczaki nie boją się skoków. A choć po tym cyklu było ciszej, to w 2021 roku powróciły z nowym podejściem: camping, namiot Quechua Arpenaz, ognisko, pizza z pieca – to już nie były luksusowe wakacje, ale raczej podróż w sposób bardziej ziemski, bardziej przyziemny. Film o rozkładaniu namiotu z Decathlona miał ponad 46 tysięcy wyświetleń – najwięcej z całej historii kanału. To był przełom: nie glamour, ale przygodę. Nie haul z H&M, ale test lodówki turystycznej za 500 koron.

Z czasem kanał staje się coraz bardziej podróżniczy, a mniej mieszkaniowy. Znikają vlogi z IKEA, lumpeksowe hauli, włoskie lookbooki. Zamiast tego – Czarnogóra, Albania, Chorwacja, Grecja, Tajlandia. Podróżują teraz nie tylko po krajach, ale po krajobrazach: kaniony, góry przeklęte, plaże, które wyglądają jak raj, drogi, po których nie da się przejechać bez nerwów. W Albanii tracą się w górach, w Czarnogórze odkrywają pustą plażę, w Tajlandii spędzają dzień w Bangkoku jak turyści z misją – bez fortuny, ale z maksimum wrażeń. Ich styl się zmienia: mniej stylizacji, więcej spontaniczności. Zamiast „mierzymy stroje”, pojawia się „takie poranki dodają nam skrzydeł”.

Osoby, które kiedyś pojawiały się regularnie – rodzice, siostra Tomasza z salonem kosmetycznym w Lublinie – przestają się pokazywać. Znikają też wspomnienia o Polsce, o Poniatowej, rodzinnych miejscach. Obecnie to już nie „przyjazd do Polski”, ale „z Szwecji do Grecji z namiotem”. To nie ucieczka, ale raczej wybór – wybór życia w ruchu. Największym sukcesem nie jest liczba subskrypcji, ale to, że po ponad siedmiu latach ciągle mają wspólne marzenie – i kamerę, by je opowiadać.

Nie było tu wielkich potknięć – żadnych kontrowersji, żadnych katastrof. Były za to np. „najgorsze pizze, jakie kiedykolwiek jedliśmy” we Włoszech – ale to powiedziane z uśmiechem. Były też bloopers – film z wpadkami zza kamerą, w którym śmieją się z własnych nieporadności. I to właśnie to: umiejętność śmiechu nad sobą to najważniejszy ton ich historii.

Wśród najwyżej oglądanych filmów dominują te najbardziej autentyczne: test namiotu, wycieczka do Verdon Gorge, Albania z offroadem w górach – czyli tam, gdzie widać, że naprawdę coś się działo. Tam, gdzie nie ma tylko uśmiechu, ale też zmęczenie, błoto i zdziwienie.

A historia trwa. Do rodziny dołącza nowe dziecko – Theoś – i choć nie widać go często, jego obecność jest wyrażona w spokojniejszym tempie, w bardziej przemyślanych wyjazdach. Kanał, który zaczął się od marzeń o Włoszech, kończy się teraz marzeniem o życiu na kempingu – tanim, za pięć euro, ale pełnym słońca, wiatru i możliwości.

To historia nie o ucieczce, ale o odnajdywaniu – siebie, świata, i tego, że życie może być prostsze, gdy je przekreślisz samochodem.