Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Mikołaj Pawlak - Aktywna Podróż

Mikołaj Pawlak - Aktywna Podróż
1K+ subskrybentów
Obserwuj
podróżeprzygodasport

Mikołaj Pawlak – człowiek z mapą w sercu i rękawicami na rękach

Mikołaj Pawlak to człowiek, którego życie wygląda jak mieszanka kalendarza podróżnika, dziennika sportowca i notatnika filozofa z humorem. Jego kanał, Aktywna Podróż, nie był od razu tym, czym jest dziś – nie zaczynał jako spektakularna ekspedycja po Azji czy nurkowanie z rekinami, ale jako nieśmiały powitalny gest w stronę internetu: „Witam na moim kanale”. Był to początek drogi, która stopniowo zmieniała się z ciekawości w pasję, a z pasji – w sposób bycia.

Zanim świat został jego biurem, Mikołaj żył w Polsce, gdzie najprawdopodobniej – choć nie mówi tego wyraźnie – pracował, planował wyjazdy i marzył o morzu, górach i czymś więcej niż rutyna. Jego pierwsze kroki w podróżniczym filmie to Marsa Alam, miejsce, które obiecuje nurkowanie i rekindżunglę, a przynosi mu pierwsze doświadczenia przed kamerą. Wtedy jeszcze nie wie, że to nurkowanie stanie się jego motorem, a rekin – nie tylko metaforą, ale i bohaterem jego największych emocji.

Jego wczesne wyjazdy to ciekawość Europy: Szwajcaria z jej Alpami i mostami nad przepaściami, Barcelona z wiosennym klimatem, Budapeszt w tempie ekspresowym. W tych filmach czuć jeszcze niepewność – nie tylko techniczną (dźwięk czasem szumi, kamera trzęsie się), ale i tematyczną. Mikołaj eksperymentuje: opowiada o diecie ketogenicznej na wakacjach, wspomina o Włodzimierzu Cejrowskim w Gdańsku, a nawet zastanawia się, czy warto jeździć do Macedonii. To nie był jeszcze styl – to był proces szukania siebie.

Przełom nadszedł nie gwałtownie, ale stopniowo. Gdzieś między Szwajcarią a Balkanami zaczął się zmieniać ton jego narracji. Zniknęły przypadkowe tematy, pojawiła się głębia. Seria filmów z Bałkanów – Serbia, Czarnogóra, Chorwacja, Bośnia – to już nie tylko wizualne relacje, ale opowieści o ludziach, historii i miejscach, które coś znaczą. Gdy opowiada o Czerwonych Khmerach w Kambodży, robi to z emocją, która nie udaje, ale przemawia. Gdy mówi o Kanadzieńskim milionerze, który przeprowadza się do Medjugorje, nie szuka sensacji – szuka sensu.

A potem – Azja. 24 kwietnia 2020 roku pada film „Mikołaj leci do Azji”. To nie był tylko tytuł, to był manifest. Zaczęło się od Singapuru – surowego, nieprzyjemnie precyzyjnego, gdzie za 16 gram heroiny grozi kara śmierci. Potem Malezja, Kambodża, Tajlandia. I tu wszystko się zmieniło. Mikołaj, który dotąd był obserwatorem, stał się uczestnikiem. Zamiast tylko oglądać, zaczął działać. Treningi muay thai w Bangkoku, w Phuket i na Koh Phangan – nie były tylko pokazem, ale prawdziwym zaangażowaniem. Walczył z cieniem, z własnymi ograniczeniami, z tajskim trenerem, który nie robił mu taryfy ulgowej. W jednym z filmów wspomina, że dostał prawdziwą szkołę – i to brzmi jak uznanie, a nie przesada.

W tym czasie zaczął też rozmawiać. Zamiast tylko pokazywać miejsca, zaczął słuchać ludzi. Wywiady z Piotrem Pająkiem, Krzysztofem Krollem, Patrycją Szkarłat czy Jankiem Kapelą – to nie były przypadkowe spotkania, ale wybór. Mikołaj otwierał kanał nie tylko dla krajobrazów, ale dla ludzkich historii: młodego przedsiębiorcy, weterana skoków spadochronowych, organizatora pikników zdrowia. Jego kamera stała się mikrofonem dla innych, a jego podróż – nie tylko fizyczną, ale i duchową.

Azja dała mu więcej niż materiały do filmów. Dała mu Fidżi – raj, który najpierw pokazał się przez nurkowanie z rekinami, a potem przez coś innego: ludzi. Gdy mówi, że „ta podróż zmieniła wiele w moim życiu”, nie brzmi to jak klika, ale jak konstatacja. Fidżi to miejsce, gdzie zrozumiał, że luksus nie musi kosztować fortuny, że można mieszkać obok siedmiogwiazdkowego hotelu i czuć się bogato za grosze. Gdzie dżungla przypominała mu o strachu przed pająkiem, a kawa – o tym, jak łatwo się zdziwić. Gdzie nurkowanie na Rainbow Reef i White Wall II było nie tylko spektaklem, ale doświadczeniem, które nazwał „najpiękniejszym w życiu”.

Po Fidżi przybyła Australia – Sydney, Opera, plaże nudystów, setki surferów. Ale to już nie była tylko kontynuacja podróży. To był moment zawieszenia. Gdy wrócił do Egiptu w 2021 roku, zrobił coś nowego: zaczął myśleć o tym, co się dzieje z rafami koralowymi. Gdy pokazuje, jak „rafa koralowa umiera”, robi to nie z pretensją, ale z troską. To już nie tylko podróżnik – to świadomy obserwator świata, który wie, że piękno może zniknąć.

A potem – powrót. Nie do kraju, ale do wybrzeża. Mikołaj zaczyna przemierzać całe Wybrzeże Bałtyckie: od Świnoujścia po Hel, przez Międzyzdroje, Kołobrzeg, Łębę, Rowy. To nie był ucieczkowy ruch, ale powrót do korzeni – z nowym spojrzeniem. Gdy pokazuje Deepspot w Mszczonowie, opuszczone sanatorium czy Słowiński Park Narodowy, robi to z tą samą uwagą, z jaką pokazywał Tajlandię. Jego Polska nie jest nudna – jest pełna tajemnic, opuszczonych budynków, duchów przeszłości i pięknych plaż, które – jak mówi – warto znać.

W jego historii pojawiają się też ludzie, którzy zostali. Piotr Pająk, z którym trenował muay thai i rozmawiał o życiu. Patrycja Szkarłat, młoda podróżniczka z własną firmą. Kubu Kotułę, z którym rozmawiał o depresji i oczekiwaniach. A także Robert Erdowski – weteran skoków spadochronowych, z którym mówił o śmierci i stracie. To nie byli goście jednorazowi – to byli współtowarzysze w rozwoju. Z czasem niektórzy przestali się pojawiać, ale ich duch pozostał.

Zniknęły też tematy. Dieta ketogeniczna, która jeszcze w 2019 roku była tematem filmu, przestaje być wspominana. Podobnie jak wydarzenia typu Tomorrowland – marzenie młodych, ale niekoniecznie jego. Jego świat stał się bardziej poważny, bardziej osobisty. Nie unika już trudnych tematów: narkotyków na Full Moon Party, upadku Marynarki Wojennej, czy nawet własnej gorączki w Birmy. Gdy opowiada, że dostał coś do drinka, robi to ku przestrodze – nie dla sensacji.

Jego największe sukcesy to nie tylko setki filmów czy tysiące wyświetleń. To momenty, gdy ludzie mówią: „dzięki tobie pojechałem do Fidżi” albo „nie wiedziałem, że w Polsce są takie plaże”. To film o nurkowaniu z rekinami na Fidżi, który nie tylko zachwyca, ale zmienia perspektywę. To wywiady, które pokazują, że podróż to nie tylko miejsca, ale ludzie.

A niepowodzenia? Były. Dźwięk, który szumił w Singapurze. Hostel, gdzie spał z obcym na jednym łóżku. Impreza, na której dostał coś do drinka. Ale on nie ukrywa – opowiada. I właśnie w tym jego siła: nie udaje, że jest idealny. Jest człowiekiem, który czasem się boi, czasem się myli, ale idzie dalej.

Jego największe filmy to te, które łączą emocje z doświadczeniem: Najpiękniejsze nurkowanie w moim życiu – White Wall II Fidżi, Rejs po Palawanie, Ta podróż zmieniła wiele w moim życiu. To nie są tylko vlogi – to etapy przemiany.

Na końcu tej historii nie ma już tylko podróżnika. Jest człowiek, który wie, że aktywna podróż to nie tylko ruch, ale zmiana. Ktoś, kto zaczynał od pytania „czy warto przyjechać do Macedonii?”, a skończył na pytaniu, czy podróże potrafią zmienić człowieka. I odpowiada – tak.

To historia o tym, jak ciekawość świata stała się sposobem na znalezienie siebie.