
Moj Raj na Filipinach – opowieść Marka i Lalaine
Marek to Polak, który już trzynaście lat temu przepisał się na stałe do Azji, dokładnie na Filipiny, gdzie dziś tworzy życie razem z Lalaine – Filipinką, która stała się jego żoną, współtwórczynią kanału i sercem ich wspólnego przedsięwzięcia. Ich historia to mieszanka codziennych przygód, biznesowych zmagań, rodzinnych emocji i życia na granicy kultur, w którym Europa spotyka się z Azją przy pieczonej pizzy i polskich kotletach na środku Mindanao.
Początkowo ich działalność kręciła się wokół pizzerii „Good4u European Pizza” w Butuan City – miejsca, w którym Marek próbował przenieść europejski smak na filipińskie podatki i gusta. Pierwsze filmy były niczym próbne kroki: proste nagrania z kuchni, w których Lalaine, z dumą i lekkim akcentem, zapraszała widzów do świata „autentycznej europejskiej pizzy”. W tle słychać było jeszcze echo niepewności – czy ktoś w ogóle to obejrzy? Czy pizza z pieca z cegły zainteresuje kogoś w kraju, gdzie ryż to król? Ale z czasem rytm się zmienił. Zamiast tylko pokazywać pizzę, zaczęli pokazywać siebie.
Ich kanał, Moj RAJ na FILIPINACH, stopniowo przekształcił się z kulinarnej mini-serii w pełnoprawną chronikę życia na obczyźnie. Codzienność – zakupy wodą do picia, wizyty fryzjerskie, placówka dzieci, wyjazdy do Davao czy Digos – stała się treścią, a ich dom i biznesy – sceną. W miarę jak liczba filmów rosła, coraz wyraźniej widać było, jak ich życie się rozrasta: z małej pizzerii do kilku biznesów naraz – od kebabu po chwilę prób oszustwa w lokalnej restauracji, o czym opowiedzieli z mieszaniną złości i rozbawienia. Kiedy w lipcu 2024 roku ogłosili otwarcie „nowego biznesu”, nie było to tylko kolejne przedsięwzięcie – to był moment, w którym zrozumieli, że nie tylko żyją na Filipinach, ale budują coś trwałego.
Ważnym przełomem była podróż do wsi rodziców Lalaine – wydarzenie, które zapoczątkowało serię filmów o głębszej, mniej turystycznej stronie życia na Filipinach. Film zatytułowany FILIPINSKA WIES u Tesciow zdobył ponad 59 tysięcy odsłon, a kolejne odtworzenia pokazywały, że widzowie nie tylko śledzą ich przygody, ale chcą zrozumieć, jak naprawdę wygląda życie poza miastem, wśród tradycji, prostoty i silnych więzi rodzinnych. Tam właśnie odwiedzili Michelle – córkę Lalaine, która przez lata mieszkała z dziadkami. Powrót córki do rodziny stał się emocjonalną odyseją, która rozegrała się na kanałach, pełne wzruszeń, pytań o przeszłość i niepewności przyszłości.
Tak samo jak ich biznesy się rozwijały, tak zmieniała się i ich nieruchomość. Z Butuan przeszli do koncepcji „Polskiego Zajazdu” – hotelu i restauracji w górach, który stopniowo przekształcał się z marzenia w rzeczywistość. Kupili chiński biznes turystyczny za 500 USD, remontowali, uruchamiali basen, zakładali reklamy, aż ich miejsce stało się pełnią gospodarstwa – z gośćmi, pracownikami i cyklem pracy przypominającym hotel. Kiedy w grudniu 2024 roku świętowali Boże Narodzenie, nie w kuchni, ale w hotelu, gdzie dzieci dostawały prezenty od Św. Mikołaja wspieranego przez widzów, było jasne: to już nie tylko biznes, to życie.
Nie brakowało jednak trudności. Próby oszustwa, problemy z pracownikami, wypadki samochodowe, policja, tajfuny, trzęsienia ziemi – wszystko to wpisało się w narrację ich dnia codziennego. Kiedy w 2025 roku zdecydowali się zamknąć dotychczasową restaurację i przenieść do nowego wynajętego domu, było to nie porażką, ale strategią – chwilowa zmiana, by budować większe. A kiedy ich resort został zamknięty, nie znaczyło to końca, tylko przerwę – między aktami.
Ich sukces nie mierzy się tylko liczbą odsłon, choć film Prawdziwa Historia ! Jak NIEBEZPIECZNA może być AZJA czy Cejrowski i ja – Filipiny przekroczyły 10 tysięcy wyświetleń, a niektóre, jak Smutna historia malej Filipinki, zbliżyły się do 33 tysięcy. To jednak filmy osobiste, takie jak Q&A, opowieści o pierwszych latach, czy rozmowy o tym, kto naprawdę rządzi w ich domu („kto jest Boss?”), które najbardziej trafiają do widzów. Lalaine, z jej naturalnym uśmiechem, ognistym charakterem i kodem kulturowym, który często koliduje z markowskim pragmatyzmem, staje się nie tylko współgospodynią, ale bohaterką kanału.
Przez lata pojawiało się wielu ludzi: Rysiek, który przyjeżdżał z Polski i zostawał na kilka tygodni, Daniel – ich syn, który dorastał pod kamerą, uczący się pierwszych pizzy i bycia właścicielem zabawek, czy Joy – mała Filipinka, która często gościła w ich hotelu. Ale niektórzy zniknęli – nie ma już np. wspomnień o innych członkach rodziny czy dawnych współpracownikach. Tylko oni trwają: Marek, Lalaine, ich dzieci, biznesy i codzienne życie, które razem tworzą obraz życia na granicy dwóch światów.
Największym niepowodzeniem był może moment, gdy ich restauracja została uznana za niebezpieczny budynek – zawalenie się marzenia, które jednak nie doprowadziło do załamania, tylko do przeprowadzki i nowego początku. Za to największym sukcesem nie jest żaden film, ale to, że po trzynastu latach nadal tu są – nie jako turyści, ale jako mieszkańcy, rodzina, gospodarze, ludzie, którzy zamiast raj zaocznie, zaczęli go budować sami, krok po kroku, kawałek za kawałkiem.
Ich historia to nie podróż do rajskiego kraju, ale budowanie go z codzienności – z kebabów, trzęsień ziemi, zakupów w S&R, paczek z Polski i niekończących się sezonów remontów. To opowieść o tym, jak można przepisać życie, nie zmieniając kraju, tylko zmieniając perspektywę.
To nie Filipiny są ich rajem – to oni sami go stworzyli.