Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Monika Wojciechowska (Paris by Moni)

Monika Wojciechowska (Paris by Moni)
10K+ subskrybentów
Obserwuj
kulturajedzeniepodróżeluksus

Monika Wojciechowska – opowieść o Paryżance sercem

Monika Wojciechowska to Polka, która zamiast nosić kapelusz z piórami jak klasyczna Paryżanka, włożyła na głowę kamerę i zaczęła opowiadać światu o tym, jak wygląda życie w stolicy Francji – nie z perspektywy turysty, ale z okna mieszkania, które stało się jej domem. Jej blog i kanał YouTube, znany jako Paris by Moni, powstał z pokusy podzielenia się tym, co najbardziej kocha: francuskim stylem, codziennymi rytuałami, urokliwymi zakątkami miasta i subtelnościami kulturowymi, które trudno uchwycić przy jednodniowej wizycie. Przyjechała do Paryża jako osoba poszukująca joie de vivre, a została ambasadorką tego pojęcia dla tysięcy Polaków marzących o francuskim stylu życia.

Zanim zaczęła kręcić vloge, pracowała w Polsce, choć czym dokładnie się zajmowała, nie da się z danych wywnioskować – wiadomo tylko, że jej droga zaprowadziła ją z kraju bagietek i kasztanów prosto do miasta z charakterem, gdzie nawet najzwyklejszy spacer może wyglądać jak scena z filmu. Na początku jej kanał był cichym eksperymentem: filmiki z Galeries Lafayette, dźwięki jazzu na paryskich ulicach, wiosenna aura nad Sekwaną – wszystko to przypominało miękką zaproszenie do świata, który potrafi zachwycać nawet w deszczowy dzień. Ale szybko okazało się, że nie tylko światło i styl to jej specjalność. W kwietniu 2017 roku, zupełnie niespodziewanie, światło reflektorów padło na zupełnie inny aspekt jej życia – post.

W ciągu kilku tygodni Monika zdominowała kanał serią filmów o dwutygodniowym poście wedle zaleceń dr Ewy Dąbrowskiej. Relacjonowała każdy dzień – od pierwszego, pełnego bólu głowy i zmęczenia, po ostatni, kiedy już czuła się „świetnie, rześko i pełna energii”. Seria, zaczęta jako osobisty eksperyment, stała się najsilniejszą falą na jej kanał: filmy o 8. i 14. dniu pościu zbierają dziesiątki tysięcy odsłon, a film o wychodzeniu z postu stał się przewodnikiem dla tych, którzy chcieli powrócić do jedzenia bez szkody dla zdrowia. W tym czasie Monika wyraźnie zmieniła ton – z delikatnej opowieści o Paryżu przerodziło się to w szczery, nieco chaotyczny, ale autentyczny dziennik osobisty kobiety walczącej z własnym ciałem, kuchnią i pokusą po drodze do lepszej wersji siebie. Post stał się dla niej nie tylko kuracją, ale kluczem do nowego stylu życia, który stopniowo przerodził się we weganizm.

Po tej chwilowej obsesji na temat zdrowia i odżywiania, Monika wróciła do Paryża – tym razem z innym spojrzeniem. Zaczęła analizować miasto nie tylko jako miejsce do zwiedzania, ale jako przestrzeń pełną kontrastów: od luksusowych świeczek Cire Trudon po dzielnice, w których warto spędzić niedzielę. Pokazywała, jak nie tracić się w metrze, skąd kupić wegańską pizzę w Marais, a także co naprawdę myślą Francuzi o Polakach. Jej filmik o szoku kulturowym po przeprowadzce do Paryża, w którym żartobliwie tłumaczyła, dlaczego Francuzi nie chcą mówić po angielsku, a paryskie kina przypominają miejsca kultu, stał się hitem – setki tysięcy ludzi chciały wiedzieć, co tak bardzo zaskoczyło Polkę w stolicy Francji.

Jej pasja do analizy stylu życia Francuzów objęła wszystko – od kosmetyków z apteki po sposób zakładania apaszki. Aparat zaczął wchodzić do wnętrza jej mieszkania, ukazując przeorganizowaną szafę, kuchnię pełną warzyw i momenty, gdy Monika, z paznokciami zawsze półłamnymi i zapachem perfum w powietrzu, przygotowuje się do spotkania z przyjaciółmi na szampana i ostrygi. W międzyczasie wyjeżdżała – to na Madagaskar, gdzie próbowała nie przewrócić się przy spotkaniu z lemurami, to do Namibii, gdzie zachwycała się przestrzenią, która sprawiła, że poczuła się „niemal jak w innym wymiarze”.

Punkt zwrotny w jej historii przyszedł w 2019 roku. W jednym z filmów wspomniała o François, który poprosił ją o rękę w Toskanii – i od tej pory jej narracja zaczęła nabierać nowej głębi. Miłość, różnice kulturowe, życie w parze z Francuzem – to stało się nowym tematem, który dotknął jej widzów. A potem, po niemal trzech latach milczenia, wróciła z filmem o typowej paryskiej niedzieli – tym razem z córką. Ten prosty vlog, zrobiony niemal jak list do przyjaciółki, zmienił wszystko. Monika, która kiedyś mówiła o samotnej przygodzie z miastem, teraz opowiadała o rodzinie, o kolejnych etapach życia, o tym, jak Paryż wygląda z perspektywy matki. Jej kanał, który zaczynał się od stylu i turystyki, przerodził się w intymny dziennik kobiety odkrywającej świat razem z drugim pokoleniem.

Nie wszystko jednak pozostało. Posty dr Dąbrowskiej, które kiedyś były rdzeniem aktywności kanału, stopniowo zniknęły. Nie ma już filmów o głodówkach, przepisach na warzywne potrawy gotowane na wodzie ani długich rozważań nad tolerancją cukru. Zamiast tego pojawiły się tematy trwalsze: stylizacje, francuskie kosmetyki, nieśmiertelne trendy czy sposób, w jaki Paryżanki noszą buty. Zniknęły też niektóre twarze – np. Kasia Nowosielska, która gościła w filmie o różnicach kulturowych, ale potem nie wróciła. Za to pojawiła się nowa, najważniejsza – mała córeczka, która bez słów stała się duszą najnowszych filmów.

Kanał Moniki to nie tylko podróż, ale ewolucja. Jej największe sukcesy to filmy, które trafiły w sedno: „Co mnie najbardziej zszokowało po przeprowadzce do Paryża”, „Jaki styl? Polki vs. Francuzki” czy „Jak się nigdy nie ubierać w Paryżu” – wszystkie przekraczają setki tysięcy odsłon. To właśnie one pokazały, że Monika potrafi łączyć ironię z mądrością, a obserwację z empatią. Ale były też potknięcia – np. film o zamieszkach na Polach Elizejskich, który pokazywał miasto w chaosie, ale nie mówił wiele o rzeczywistej wrażliwości społecznej tych wydarzeń. To tematy, które pojawiły się i zniknęły, jakby Monika nie chciała zagłębiać się w politykę, tylko trzymać się tego, co piękne i osobiste.

Obecnie jej świat to mieszanka rodziny, stylu i podróży. Pokazuje, jak spakować dziecko do Disneylandu, jakie dzielnice wybrać na pobyt w Paryżu i dlaczego jarmarki świąteczne to nie tylko sztuczne światełka, ale uczta dla zmysłów. Nadal jest Polką w sercu, ale mówi już jak Paryżanka – z dystansem, ironią i pewną dozą arogancji, którą zaakceptowała jako część francuskiego stylu. Nadal łamie paznokcie, ciągle ma za mało szafy, ale teraz, gdy mówi „joie de vivre”, ma kogo z tym podzielić.

To historia o tym, jak jedna kobieta przeszła od relacjonowania świątecznych witryn do opowiadania o życiu z dzieckiem – i jak w tym czasie sama stała się pełnoprawną mieszkaneczką miasta, które kiedyś tylko chciała pokazać.