
Angelika i Mateusz Grzegorzek – MyNaSzlaku: opowieść o rodzinnej przygodzie w górach
Angelika i Mateusz Grzegorzek to para, której życie od dawna toczy się po ścieżkach, polanach i skalnych graniach. Od pierwszych wspólnych wędrówek, jeszcze przed ślubem i narodzinami córki, ich pasja do gór i natury była silniejsza niż potrzeba komfortu, planowania tygodni pracy czy spokojnego weekendu pod dachem. Ich świat to plecak, nosidełko turystyczne, kamera w dłoni i horyzonty rozciągające się za kolejnym szczytem.
Początkowo byli zwykłymi miłośnikami gór – wędrowali po pasmach w Małopolsce, przemierzali Pogórze Ciężkowickie i Bieszczady, chłonąc przyrodę i dokumentując każdy wschód słońca, każdy przełom Dunajca. Ich historia zaczęła się tuż pod Nowym Sączem, gdzie mieszkają w Iwkowej – miejscu zaledwie kilka kilometrów od granicy z Barankami. Tam, między Beskidem Wyspowym a Pogórzem Rożnowskim, zapaliła się iskra, która z czasem stała się stałym płomieniem twórczości.
Ich blog, MyNaSzlaku.pl, powstawał od 2012 roku, a kanał YouTube trzy lata później – z prostych nagrań z wieży widokowej na Bruśniku czy z Babiej Góry. Te pierwsze filmy miały charakter czysto dokumentalny, jak zapiski z wyprawy do domu. Ale już wtedy słychać było, że chodzi im o więcej niż tylko pokazanie krajobrazu – chcieli przekazać emocje, zmęczenie, zimno, ale i tę niepowtarzalną chwilę, gdy pierwsze promienie słońca oświetlają Zadnie. Ich opisy były pełne poezji, a filmy – choć proste – niosły w sobie prawdziwą pasję.
W 2017 roku Angelika i Mateusz wzięli ślub, a rok później ich świat zmienił się na zawsze – na świat przyszła Maja. Od tej chwili ich podróżnicza filozofia zyskała nowy wymiar. Zamiast rezygnować z wypraw, włączyli córkę do ich życiowego stylu. Nie była przeszkodą – stała się sensem. Zaczęli udowadniać, że górskie szlaki można robić z dzieckiem w nosidełku, że nie trzeba czekać, aż „będzie większa”, żeby pokazać jej, jak piękny może być świat. Ich wędrówka na Mogielicę, Radziejową czy do Bieszczad z 10-tygodniowym niemowlęciem nie była akcją reklamową – była naturalnym kontynuowaniem życia, które już wcześniej obrali.
Ich kanał zaczął się zmieniać. Z miejsca, gdzie pojawiały się głównie surowe relacje z Tatr czy Pienin, stał się przewodnikiem dla rodzin z dziećmi. Zaczęli pokazywać, że można wejść na szczyt nawet, gdy dziecko śpi w plecaku, że istnieją trasy bezpieczne dla najmłodszych, a przy tym pełniejsze wrażeń niż wejście na samolot. Ich film o szlaku Orlich Gniazd z dzieckiem to nie tylko opowieść o 160 kilometrach – to manifest: turystyka z dzieckiem nie musi być nudna, nie musi być uproszczona, może być prawdziwą przygodą.
Z czasem zaczęli się rozwijać – nie tylko geograficznie. Ich kamera poruszała się coraz dalej: z Chorwacji, gdzie zdobywali Dinarę w piąty poranek, przez Dolomity, gdzie filmowali z drona Grossglockner Hochalpenstraße, po Alpy z wyjazdem kolejką na Aiguille du Midi. Ich podróżowanie stało się bardziej zróżnicowane, ale nigdy nie straciło swojej esencji – zawsze chodziło o emocje, o kontakt z naturą, o to, by nie oglądać świata z ekranu, ale z własnych oczu.
W 2023 roku zasiedli w Chorwacji – to nie był koniec ich historii w Polsce, ale jej naturalne rozwinięcie. Zaczęli dzielić się nie tylko polskimi szlakami, ale też europejskimi wyprawami, mając przy tym możliwość porównywania: czym różni się Tatra od Dinary, jak Bieszczady kontrastują z Bałkanami. Ich film o „15 najpiękniejszych miejsc w Chorwacji” to nie tylko przegląd atrakcji – to opowieść o tym, jak rodzina, mając za plecami tysiące kilometrów gór, może oddychać inaczej, widzieć inaczej, żyć inaczej.
Ich kanał przekształcił się w skarbnicę wiedzy. Powstał cykl „Górskie Szlaki Pod Lupą”, w którym krok po kroku analizują trasy – od parkingu po pieczątkę w schronisku. Powstał też „Pogadajmy o górach” – serwisy live, gdzie odpowiadają na pytania, dyskutują z odbiorcami, dzielą się wiedzą. To nie są lekcje – to rozmowy przy kawie, tylko że kawa w ich przypadku to herbatka z termosu, a publikę stanowią turyści z całej Polski, którzy wierzą, że porady tej pary mogą uratować im wędrówkę.
Ich największym sukcesem nie jest liczba subskrybentów, ale ponad 280 szlaków przemierzonych z dzieckiem, tysiące zdjęć, setki opisów i fakt, że ludzie dzięki ich materiałom pierwszy raz wzięli plecaki. Nie chodzi o ilość – to jakość. Ich film „Przełączka pod Rysami” z 2016 roku, z napisem „najtrudniejszy i najniebezpieczniejszy fragment”, stał się ostrzeżeniem dla setek turystów. Film z Iwkowej z 2018 roku o nowej wieży widokowej – aż 17 tysięcy wyświetleń – pokazał, że atrakcje nie muszą być daleko. A gdy w 2023 roku opublikowali film o Bastei w Niemczech, nie przypuszczali, że zainspiruje tyle rodzin do krótkiego wyjazdu poza granicę.
Nie wszystko szło gładko. Pierwsze filmy miały niską jakość, a czasem widać, że brakowało im doświadczenia – ale nigdy nie brakowało wiary. Kiedy w 2021 roku powiedzieli, że kupili drona, nie byli pewni, czy odbiorcy to docenią, ale dziś ujęcia z lotu ptaka nad Bieszczadami czy Puszczy Białowieskiej to integralna część ich narracji. Nie była to ewolucja techniczna – to była naturalna potrzeba: pokazanie świata tak, jak go widzą.
Ich przeszłość – ta sprzed Mai – to teraz tylko echa. Nie robią już filmów tylko o wschodach słońca, nie pokazują już samotnych wędrówek. Obecnie ich historia to opowieść o trójce: o tym, jak ojciec i matka uczą córkę, że świat jest duży, ale nie straszny. Mają w kadrze cennych gości – np. przewodnika Sierżanta Bąbelka z Wolina, czy małpy z Giblartaru – ale najważniejsi są ci, którzy przestali się pojawiać: samotni turyści z pierwszych filmów. Został tylko zespół: Angelika, Mateusz, Maja.
Ich największe osiągnięcie? To nie liczba odtworzeń filmu o Chorwacji – to filmik z 2025 roku, gdzie Maja, już 7-letnia, narruje słuchowisko o Korsyce. To moment, w którym pasja staje się dziedziczona. Kiedy mówi, że podróż jest „jak magiczna przygoda”, to nie recytuje – mówi o tym, co zna.
Ich historia to nie tylko seria wypraw. To opowieść o tym, jak pasja może stać się rodziną, a rodzina – misją. O tym, że nie trzeba wybierać między życiem w górach a życiem z dzieckiem – można mieć oba. I że najważniejsze szczyty to nie te mierzone w metrach nad poziomem morza, ale te, które osiąga się razem.
To nie była podróż po górach – to była podróż po życiu.