Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

NA BOGATO PRZEZ SWIAT

NA BOGATO PRZEZ SWIAT
5K+ subskrybentów
Obserwuj
przygodavanlifeluksus

Na bogato przez świat: opowieść o parze, która postawiła na słońce

Kiedyś byli zwykłymi mieszkańcami Londynu, żyjącymi według brytyjskiego rytmu, w którym deszcz padał nie tylko na dachy, ale i na marzenia. Ich codzienność toczyła się między pracą, czynszem i tęsknotą za czymś więcej — czymś, co nie mieści się w czterech ścianach kamienicy na przedmieściach miasta. Nie byli bogaci, ale byli odważni, a to, co mieli, to pasja do życia, które nie kończy się w godzinach dziewięć do piętnastej. Gdzieś tam, w głębi, czuła się potrzeba zmiany, a może po prostu pragnienie, by w końcu zacząć żyć, a nie tylko przetrwać.

I tak, zamiast czekać na emeryturę, postanowili zacząć życie teraz. Ich droga wiodła z Londynu do Hiszpanii, konkretnie na Costa Blanca — tę słoneczną, tętniącą życiem, pełną palm i jasnych kolorów część wybrzeża, gdzie zima nie istnieje, a kawę pije się na tarasie o siódmej rano, patrząc na morze. To tam, wśród cytrynowych orchidei i zapachu świeżo upieczonego chleba, zaczęła się nowa odsłona ich historii. Ich kanał, Na bogato przez świat, stał się nie tylko dziennikiem podróży, ale przede wszystkim opowieścią o tym, jak można zmienić życie — nie mając fortuny, ale mając odwagę.

Początkowo pokazywali to, co każdy, kto przeprowadza się za granicę, musi przeżyć: kupno domu, załatwianie dokumentów, pierwsze potknięcia z hiszpańską biurokracją. Ich film z sierpnia 2024 roku, w którym pokazali, jak kupili willę z basenem, stał się kamieniem milowym — nie dlatego, że dom był monumentalny, ale dlatego, że był prawdziwy. Pokazali każdy krok: ceny, podatki, notariusza, a nawet strach przed oszustwem. A potem, kiedy wszystko się udało, pokazali, jak w końcu pływają w tym basenie, z kieliszkiem wina w ręku, z uśmiechem, który mówi: to naprawdę się udało.

Ale to nie był koniec. To był początek nowej przygody — tej, w której oni sami stali się przewodnikami. Ich kanał przekształcił się z dziennika przeprowadzki w pełnoprawną platformę pomocy dla innych marzycieli. Zaczęli tworzyć serię filmów o kupnie nieruchomości, porównywali ceny supermarketów, pokazywali, ile naprawdę kosztuje życie na Costa Blanca. Ich odcinek o nieuczciwym komisie samochodowym stał się ostrzeżeniem dla setek Polaków, którzy planowali zakup auta w Hiszpanii. Nie ukrywali błędów — opowiedzieli o tym, jak dali się nabrać, jak auto miało ukryte uszkodzenia, i jak teraz inaczej podejdą do każdej transakcji. To nie był film o sukcesie, ale o doświadczeniu — a to właśnie sprawiło, że ludzie im zaufali.

Ich życie nie było jednak tylko o domach i papierach. Gdzieś po drodze zaczęli podróżować, najpierw do Wietnamu — serii z grudnia 2023 do lutego 2024 — gdzie pokazali tunele Cu Chi, jaskinie Son Doong, piękno Ba Na Hills i magiczne miasto Hoi An oświetlone lampionami. To były nie tylko widoki, ale emocje: zachwyt, zmęczenie, śmiech, kiedy próbował jeden z nich zjeść coś, co wyglądało jak owoc, a smakowało jak mydło. Potem były Włochy, Rzym, gdzie mieli szczęście zobaczyć Papieża Franciszka, a potem, jak na zawołanie, Malediwy — raj, który pokazali nie tylko z perspektywy luksusowego resortu, ale też z punktu widzenia zwykłego turysty, który zapalił ucho i trafił do szpitala. Tam, wśród turkusowej wody i mant, pokazali, że nawet w raju bywa boleśnie.

Ich kanał to nie tylko piękne kadry. To też momenty, gdy świat się przewraca — jak w kwietniu 2025 roku, kiedy Hiszpania i Portugalia pogrążyły się w całkowitej ciemności. Wtedy, zamiast pokazywać plaże, pokazali chaos: puste sklepy, zamknięte stacje benzynowe, miasta bez światła. To był film, który nie wyglądał jak typowy vlog podróżniczy, ale brzmiał jak ostrzeżenie: nawet w raju nie ma gwarancji, że wszystko będzie dobrze.

Nie unikali też tematów trudnych. Kiedy w Polsce doszło do powodzi, przekazali cały dochód z jednego z odcinków na zbiórkę. Nie było tego dużo, ale było szczerze. Kiedy opowiadali o życiu rodziców, którzy sprzedali dom we Wrocławiu, by kupić mieszkanie w Torrevieja, nie ukrywali, że to też historia o starości, o marzeniu o emeryturze pod palmami, o odwadze, jaką mają ludzie, którzy wciąż wierzą, że życie może być lepsze.

Ich relacje z bliskimi były widoczne, choć nie zawsze nazwane. Rodzice, brat, który pomagał w przeprowadzce samochodu z Polski do Hiszpanii — to byli ludzie, którzy pojawiali się w tle, czasem w kadrze, czasem tylko w głosie. Ale zniknęli też ci, których nie widać od dawna — być może przyjaciele z Londynu, albo znajomi, którzy nie pojechali za granicę. To nie było tematem, ale było widoczne: życie zmienia się nie tylko miejscem, ale też kręgiem ludzi.

Ich największym sukcesem nie był żaden film, ale fakt, że ludzie zaczęli pisać: dzięki wam przeprowadziliśmy się do Hiszpanii. A największym potknięciem — może właśnie to, że czasem wydawali się zbyt luksusowi. Film z Maybacha pod święta, w którym śpiewali Mariah Carey, wywołał kontrowersje. Czy to koniec autentyczności? A może tylko nowy etap — kiedy marzenie się spełnia i trzeba się nauczyć, jak żyć z sukcesem?

Ich największe filmy to te, które pokazują kontrasty: jaskinia w Granadzie i kuchnia letnia w budowie, fiesta w Rojales i szpital na Malediwach, przeprowadzka rodziców i blackout w całej Hiszpanii. To nie była tylko podróż, to była edukacja, rozrywka i przewodnik po życiu, w którym słońce nie zastępuje rozsądku, ale pomaga go odzyskać.

A teraz, kiedy ich kanał przekształcił się w firmę nieruchomości — Costa Realty — widać, że to nie była tylko przygoda, ale nowa kariera. Zaczęli pomagać innym w kupnie domów, tak jak kiedyś ktoś pomógł im. To nie był koniec marzenia, ale jego rozwinięcie.

Ich historia to historia o tym, że nie trzeba być bogatym, by żyć „na bogato” — trzeba tylko odważyć się wyjść z deszczu i pójść w stronę słońca.