Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

obiezyswiaty4.com.

obiezyswiaty4.com.
500+ subskrybentów
Obserwuj
przygodapodróżevanlife

Obiżyświaty – opowieść o podróżnikach, którzy nie przestają szukać horyzontów

Nie ma w tym kanałku miejsca na rutynę. Tam, gdzie przeciętny człowiek widzi zwykły zakręt drogi, oni dostrzegają początek nowej przygody. Początek, który może prowadzić do wąwozu Korzeniowy Dół w Kazimierzu Dolnym, a skończyć się nad falochronem w Sztokholmie. Ich historia zaczyna się nie od wielkiego zamachu ani spektakularnego startu, ale od cichej ciekawości — tej, która najpierw pokonuje kilka kilometrów w Tatrach, a potem, niepostrzeżenie, wciąga w sieć wyjazdów, które stopniowo zmieniają całe życie.

Początki były skromne. Jeszcze na przełomie wiosny i lata 2021 roku filmowali wąwozy, jeziora i parki miniatur, jakby testując, czy w ogóle mogą być twórcami. Każdy film był krótki, prosty, pozbawiony efektów, ale pełen szczerości — zaproszenie do wspólnego spaceru, do spojrzenia na świat z innej perspektywy. Nie było jeszcze wózków, nie było vlogów, nie było oceanów między nimi a domem. Wtedy podróżowali, jak inni: wyjeżdżali na weekend, spali w domkach, wracali do pracy. Ale już wtedy w ich opowieściach czuć było tęsknotę — nie za konkretnym miejscem, ale za ciągłością, za ruchem, za możliwością, by nie kończyć.

Punkt zwrotny nadszedł nie głośno, ale z charakterystyczną dla nich subtelnością. Gdzieś pośród filmów o makakach z Gibraltaru i reniferach z Finlandii, gdzieś między zimowymi szlakami a mini-koncertem na Skrzycznem, pojawiła się przyczepa. Być może nie było to ujęcie w pierwszym vlogu, ale od tego momentu wszystko zaczęło się przesuwać. Ich codzienność, dotąd podzielona między zwiedzanie a powrót do normalności, nabrała nowego rytmu. Teraz to podróż była normą, a przystanek — wyjątkiem. Co weekend innego miejsca, inne niebo nad głową, inne śpiące gdzie indziej — to przestało być przygodą, stało się trybem życia.

Zuzanna, której imię pojawia się coraz częściej w opisach filmów, najpierw jako narrator, potem jako montażystka, a wreszcie jako pełnoprawny twarz kanału, dorastała na kadrze. W 2022 roku miała czternaście lat, a już wtedy jej ręce decydowały o tym, jak świat postrzega ich podróż. Jej głos, młody, pełen entuzjazmu, bez cienia pretensjonalności, stał się głosem całej opowieści. To ona mówiła o Koronie Gór Polski, o tureckich kartonowych policjantach, o najdłuższej nazwie miejscowości w Europie. To ona zacierała granicę między dokumentem a dziennikiem, między obserwacją a uczestnictwem.

Ich świat zaczął się rozszerzać. Zakończyły się tylko-polskie wyjazdy, zaczęły się trasy liczone w tysiącach kilometrów. W 2023 roku ruszyli na Wyspy Brytyjskie — nie jako turyści, ale jako mieszkańcy chwilowego nomadycznego świata, w którym granice między Anglią, Szkocją, Waliami a Irlandią są tylko punktami na mapie. Zamek w Dover, Stonehenge, Glastonbury, Peak District — wszystko to zostało sfilmowane z perspektywy tych, którzy nie „odwiedzają”, tylko „przeżywają”. Ich przyczepa, ta sama, w której Zuzanna montowała filmy, stała na parkingu przy granicy, w południowej Walii, w środku szkockich wrzosowisk — tam, gdzie nie ma hoteli, ale są widoki, które nie chcą się zmieścić w jednym ujęciu.

Tym, co wyróżniało ich spośród innych podróżników, była nie tylko konsekwencja, ale też delikatna ironia, z jaką podchodzą do własnej naiwności. Kiedy w maju 2023 roku opisywali inflację w Turcji, robią to z mieszaniną zdziwienia i uśmiechu — nie jako ekonomiści, ale jako goście, którzy widzą, jak świat działa inaczej. Kiedy mówią o kartonowej policji, nie potępiają, tylko zauważają. Ich narracja jest jak list od przyjaciela, który właśnie wrócił z wyjazdu i nie może się doczekać, by opowiedzieć o wszystkim, co widział.

Kolejną przemianą było pożegnanie. W czerwcu 2024 roku nadeszła chwila, gdy przyczepa — ten symbol ich dotychczasowej podróży — została odstawiona na bok. „Po raz ostatni z przyczepą” to nie był tylko film, to był rytuał. To było pożegnanie z epoką, z obrazem, z ograniczeniem przestrzeni. I równocześnie początek nowego etapu — przyjazd campervana. To była nie tylko zmiana pojazdu, ale zmiana koncepcji. Campervan to nie tylko miejsce do spania, to dom, który jedzie z nimi. To więcej komfortu, więcej swobody, więcej możliwości. I właśnie w tym momencie ich styl się zmienił — więcej życia wewnątrz, więcej pokazywania codzienności, więcej artystycznej mapy na ścianie i zdjęć z przygód.

Ich największymi sukcesami nie są liczby — choć film o Pergamonie, z ponad trzydziestoma tysiącami odsłon, czy rejs Unity Line do Szwecji z prawie osiemnastoma tysiącami, to niemałe osiągnięcie — ale konsekwencja. To, że mimo niskich odsłon niektórych filmów (czasem kilkadziesiąt), mimo opuszczenia tematów, które przestały ich interesować (takich jak koleje czy parki miniatur), nadal pokazują świat, który widzą. Ich podróż to nie 42 państwa jako liczba, ale jako doświadczenie — każdy krok, każdy zamek, każdy wąwóz był pokonany z uwagą, z dociekliwością.

Zniknęły z kanału postacie, które kiedyś się pojawiały — Bartosz Styszyński, właściciel Grodu Pobiedziska, który w 2022 roku opowiadał o rycerzach, już nie występuje. Przestały też być wspominane konkretne marki sprzętu czy przepisy na jedzenie — ich historia stała się bardziej osobista, ale też bardziej ogólna: odkrywanie, a nie instruowanie.

Ich największym potknięciem mogłoby być zaangażowanie się w tematy polityczne — ale nie idą dalej niż empatia. Odwiedzając Ukrainę w 2024 roku, nie komentują wojny, ale pokazują ceny, cmentarze, zamek w Kamieńcu Podolskim — szanując granicę między relacją a spekulacją. To nie jest kanał o konfliktach, to kanał o ludziach, którzy żyją pomimo.

W 2025 roku ich horyzont sięgnął Bałkanów — Serbii, Bośni i Hercegowiny. Tam, gdzie historia jest cięższa, a krajobraz piękniejszy, oni wciąż zachowują ten sam ton: ciekawy, ale nie wścibski, pełen podziwu, ale bez sentymentalizmu. Zwiedzają opuszczone skocznie zigranej Olimpiady, ale nie dramatyzują — pokazują, że czasem przeszłość odchodzi cicho, a przyszłość nie musi oznaczać odbudowy.

A potem, jak co roku, film podsumowujący. „Obieży...2025” — z Zuzanną już osiemnastolatką za kamerą. Ona, która zaczynała jako dziecko nagrywające szlaki, teraz decyduje o tonie całej opowieści. Rodzina, jeśli kiedyś była obecna, teraz została poza kadr. To nie jest opowieść o grupie, ale o dwóch ludziach — może ojcu i córce, może przyjaciołach — którzy razem widzą świat.

Ich największe vlogy — te o Szwecji, Wielkiej Brytanii, Rumunii — to nie tylko pokaz geografii, ale narracja o tym, jak podróż zmienia sposób patrzenia. Kiedy Zuzanna mówi, że płyńli Unity Line do Sztokholmia, robi to z tą samą prostotą, z jaką kiedyś opowiadała o spacerze w Tatrach. To nie jest pycha, to zadowolenie z możliwości.

A na końcu, po wszystkich kilometrach, po wszystkich granicach, po wszystkich nocach na dziko — zostaje jedno zdanie, które mówi o wszystkim:
To nie jest kanał o miejscach, ale o tym, jak patrzeć, kiedy się nie przestaje iść.