
Ogrodnicze Podróże Z Expertem: opowieść o człowieku, który szukał dzikości – i znalazł pomidory
Kiedyś był czas, w którym „Expert” – bo tak nazywano go od samego początku – wyruszał w świat z plecakiem, kamerą o wątpliwej jakości i marzeniem o Islandii, Gruzji, wszędzie tam, gdzie zapachniało spontaniczną przygodą. Jego pierwsze filmy, nagrywane latem 2016 roku, były krótkimi, chwiejnymi ujęciami wydm, mokrych poranków i niepewnych drog. W tle grała muzyka, którą sam napisał – „HOT EXPERT – Przygoda” – i choć jakość była skromna, za to energia była ogromna. Mówił wtedy o „dzikich wyprawach”, o niskim budżecie, o chęci życia na spontanie. Szukał sponsora, montażysty, kogoś, kto by mu pomógł zobaczyć więcej. A potem pojawili się trolle – których dziękował za podbijanie oglądalności.
Z czasem jego „Podróże z Expertem” stały się serią krótkich eskapad po polskim wybrzeżu – Łeba, Rowy, Darłówko – miejsca, gdzie dzikość mieszała się z lokalnym folklorem, chilli-plażingiem i pasztetem. W 2017 roku zrobił film o Wielkim Pytonie Mandżurskim, co brzmiało jak początek epickiej przygody, ale okazało się być raczej krótkometrażową fantazją. Potem nagle pojawiły się porady – „Expert Radzi!”. Motywacja. Jak wyzwolić energię do działania. Jak nabrać się wiosny. Ton zmieniał się: z lekkiego szaleństwa w stronę czegoś w rodzaju przemyśleń na temat życia, z lekkim humorem i zawsze z procentami w tle – bo jak inaczej przetrwać noc w Sarbinowie?
W 2018 roku wrócił do Pomorza, ale już z nowym entuzjazmem – obiecywał sezon, klimat, krajoznawstwo. Nadal szukał montażysty, ale teraz już z nadzieją, że ktoś zrozumie jego wizję. I wtedy, po długiej przerwie, nagle – Lanzarote. W 2019 roku „Expert” znalazł się na hiszpańskiej wyspie, mówił z tubylcami, pił piwo, wędrował po wulkanach. Seria trwała sześć odcinków i kończyła się wulkanem Corona, doliną tysiąca palm i pytaniem: „Czy warto płacić 10 euro za wycieczkę do parku wulkanów?” – radził: lepiej iść samemu. To był szczątkowy przejaw ducha dzikiego podróżnika. Ale potem, jakby wiatr się zmienił, znowu zaczął kręcić o Bieszczadach – rowerem, z awarią, z salamandrą, z cudem w Łopience. Był tam moment, gdy uciekał przed burzą z szczytu Korbania – biegł, drzewa paliły się od piorunów, a on śmiał się, jakby to był najzabawniejszy dzień w jego życiu.
Wtedy pojawił się Maklovich – gość, który przeprowadził kurs robienia kaczki i odcinek został „sponsorowany procentami”. To był jeden z ostatnich śladów dawnej ekipy, bo potem Maklovich przestał się pojawiać, a kanał znowu został tylko o nim. Potem Chorwacja – Dubrownik, Makarska, Złoty Róg, Hvar. „Chorwacja na dziko” – seria pełna absurdu, braku chleba, wypitego browaru i plaż nudystów. Był tam moment, gdy kierowca wioząc ich w nocy, otworzył drzwi dopiero po trzydziestu kilometrach. To była prawdziwa przygoda – ale i tak najpopularniejszy odcinek z tej serii to był „Plażing w Makarskiej!”, z ponad tysiącem widoków. A potem – już tylko zdjęcia z Instagrama.
I coś się zmieniło. Pomiędzy wiosną 2020 a latem 2024 nie było prawie nic – kilka relacji z Suwałek, Zegrza, wspomnień z rowerowych wypraw. Aż w lipcu 2024 roku pojawił się pierwszy raport z czegoś, co nazywał „EkoPlantacją”. Temat: pomidory. I od tamtej pory nie było już powrotu. Świat się zawęził – z wysp na działkę. Z morskich wybrzeży do grządki. Z wulkanów do szklarni. „Expert” stał się ogrodnikiem – systematycznym, cierpliwym, pełnym przekonania. Kręcił teraz nie o ucieczce przed burzą, ale o tym, jak sadzić czosnek, jak ukorzenić winorośl, co robić z sokiem z brzozy. Jego największe sukcesy to nie już nie widoki z Złotego Rogu, ale „Test smaku – które pomidory warto uprawiać?” – film z ponad dziewięcioma tysiącami odsłon – i „3 odmiany pomidorów, które urosły największe bez chemii!” – z blisko jednymnastoma tysiącami.
Z czasem pojawił się Janusz – nowy bohater kanału, znawca pomidorów, właściciel pola, kolega z działki. Razem rozmawiali o prowadzeniu pędów, o grochu, o tym, jak ratować rośliny przed zarazą ziemniaczaną. Janusz stał się cichym towarzyszem przemiany – od podróżnika do rolnika. A potem były już tylko poradniki: jak sadzić maliny, borówkę, jagodę goji, arbuzy, bataty. Film o „czarnym złocie” – naturalnym nawozie – zdobył ponad tysiąc odsłon. A potem, jakby podsumowując wszystko, pojawił się odcinek: „W tym roku wygrał u mnie ten krzak pomidora!”, bo to właśnie on przetrwał zarazę. To było triumfem jednego krzaka nad całym sezonem.
Zniknęły więc wyprawy. Zniknęły trolle, procenty, kłódkaMania, Simon obieżyświat. Zniknęła geografia, która kiedyś sięgała Azji i Afryki. Zamiast tego były dokładne daty siewu, głębokość sadzenia, efekty ukorzeniania. Pojawiły się nowe tematy: ashwagandha, zioła wieloletnie, głóg, jesienne siewy według „mamy Jagódki”. A potem – koncert zespołu Cinq G / Senk Że – seria nagranych występów z Klubu Mechanik, nagranych w styczniu i lutym 2025 roku, jakby ktoś nagle przypomniał sobie dawną miłość do muzyki – ale tylko po to, by to szybko zakończyć i wrócić do sadzenia truskawek.
Bo o to właśnie chodzi: kanał, który zaczął się jako „ogrodniczo-podróżniczo-przygodowy”, przechylił się całkowicie w stronę ogrodu. Z „Podróży z Expertem” zrobiła się „Ogrodnicza Eksperckie Praktyki”. Kiedyś mówił: „Szukam sponsora na Islandię”. Teraz mówi: „Będę wdzięczny za postawienie kawy na rozwój kanału”. I choć dalej czasem mówi „nadziko”, to już nie o plaży, ale o działce. Jego największe niepowodzenie? Może to, że nie dojechał do Islandii. Ale największe zwycięstwo? To, że znalazł coś, co działa – niezależnie od pogody, widoków i tych, którzy mu mówili, że to wszystko „bez sensu”.
To historia człowieka, który wyruszył w świat, by odkryć dzikość – i odkrył, że najdzikszym miejscem jest własna grządka.