
Opowieść o Owsianie: z Poznania na świat
Gdzieś pomiędzy kolejnymi porcjami owsianki a szpilkami do butów, pomiędzy szkoleniem dietetycznym a pierwszym lotem do USA, rodziła się historia, która z czasem stała się życiem całkowicie innym niż ten, który kiedyś wydawał się jedyną możliwą drogą. To historia kobiety, która zaczynała od zrozumienia makroskładników, by ostatecznie odkryć, że najważniejsze są makrozmiany w życiu.
Zaczęło się w Poznaniu, gdzie jeszcze nie było wstydu za bycie grubszą, ale już była świadomość, że coś się musi zmienić. Pierwsze filmy na YouTube to porady żywieniowe, przepisy, organizacja dnia, pokonywanie uzależnienia od cukru — tematy, które brzmiały jak manifest diety, ale były w rzeczywistości manifestem walki z samą sobą. Wtedy jeszcze mówiła o tym, jak „będę gruba – jadę do USA”, jakby to było przekleństwo, a nie początek nowej przygody. Tam, w Ameryce, przytyła dwanaście kilogramów, ale też nauczyła się, że waga to nie miernik wartości. I że nie ma nic złego w tym, by po drodze zgubić siebie, by potem odnaleźć kogoś lepszego.
Powrót do Polski to nie tylko powrót do domu — to powrót do nowej wersji siebie. Rok po roku zaczęła się transformacja: z blogerki dietetycznej w osobę, która mówi o samotnym podróżowaniu, minimalizmie, zero waste, o tym, jak nie marnować jedzenia i jak nie marnować życia. W 2019 roku rzuciła pracę i ogłosiła to z niedowierzaniem — jakby sama nie mogła uwierzyć, że da się żyć z pasji. Wtedy zaczęła się prawdziwa przygoda.
Pierwsze miesiące po odejściu z etatu to jeszcze mieszkanie w Poznaniu, ale już z perspektywą świata. Już wtedy rozmawiała z Karolem Wernerem o tym, jak pasja może stać się pracą, a z Karoliną Sobańską o eko-terrorze i świadomej konsumpcji. To nie były przypadkowe wywiady — to były kroki w stronę świata, w którym chciała żyć. A świat, jak się okazało, był gotowy.
W 2020 roku przeprowadziła się na wieś. Nie dlatego, że to było modne, ale dlatego, że potrzebowała przestrzeni — przestrzeni dla myśli, dla cicha, dla nowych pomysłów. Tam, wśród polskich pól i spokojnych zmian pór roku, rozwijała swoją firmę, pisała książkę Dieta to nie wszystko, prowadziła podcast i zaczęła budować coś, co przypominało życie według własnych zasad. To wtedy też zaczęła mówić o pewności siebie, o samoakceptacji, o tym, jak nie przejmować się tym, co mówią inni. A potem — zaczęła to żyć.
Z czasem jej mapa świata się rozszerzyła. Najpierw były kraje europejskie — Szkocja, Włochy, Albania, Gruzja. Potem Azja — Ekwador, Krety, Malta, Teneryfa, Zanzibar. Aż w końcu przeprowadziła się do Kostaryki, a potem do Tajlandii, by żyć jak cyfrowa nomadka. W jej filmach zaczęły pojawiać się nie tylko przepisy, ale widoki na ocean, surf, workaway, wyjazdy vanem, a nawet noclegi u lokalnych mieszkańców poznanego na Tinderze. Świadoma podróżniczka stała się podróżniczką, która nie boi się przypadkowości.
W tle tej zmieniającej się geografii toczyła się wewnętrzna rewolucja. Mówiła o anoreksji, o zaburzeniach odżywiania, o strachu przed jedzeniem, o tym, jak przez lata żyła w zero-jedynkowym myśleniu. A potem — stopniowo — zaczęła mówić o jedzeniu intuicyjnym, o fleksitarianizmie, o tym, że nie trzeba być weganinem, by dbać o planeta. W 2020 roku zorganizowała wyzwanie „30 dni weganizmu”, ale nie po to, by przekonać innych, tylko by zrozumieć siebie. I choć nie została wegetarianką, to została kimś, kto wie, że wybór ma znaczenie.
Jej najbliżsi to ludzie, którzy też nie boją się zmieniać. Karolina Sobańska, z którą rozmawia o codziennych rytuałach i ciele-akceptacji. Magda Hajkiewicz, psychodietetyk, z którą dzieli się tematami głębszymi niż tylko jedzenie. Viola Urban, z którą wspólnie tworzy kursy dla dietetyków. A potem — pojawia się Ismael, jej partner, z którym podróżuje, rozmawia, a nawet organizuje ślub w Nepalu. To on pojawia się w filmach, mówi o filozofii, o szczęściu, o tym, jak żyć po swojemu. To on staje się częścią jej świata, ale nie jego centrum.
Z czasem jej kanał zmienia się — z przewodnika po diecie w przewodnik po życiu. Tematy takie jak trening siłowy, tłuszcz w diecie czy odchudzanie ustępują miejsca rozmowom o stresie, o wypaleniu zawodowym, o samoakceptacji, o tym, jak nie udzielać rad, jak słuchać, a nie oceniać. W 2021 roku uruchamia Kompleksowy Kurs Odchudzania, ale nie po to, by ludzie schudli, tylko po to, by przestali się wstydzić swojego jedzenia. I to właśnie staje się jej największym sukcesem — nie liczba subskrypcji, nie sprzedaż ebooków, ale głosy kobiet, które mówią: „dzięki tobie przestałam się ważyć”.
Nie wszystko szło gładko. Były porażki — wyzwania fizyczne, które nie zostały ukończone, kampanie, które nie trafiły w sedno, momenty, gdy czuła się jak oszustka. Były też chwile, gdy wycofywała się z mediów — jak w 2023 roku, gdy usunęła Instagrama, bo potrzebowała ciszy. Ale zawsze wracała — nie jako ta sama osoba, ale jako ktoś, kto przetrawił doświadczenie i chciał o nim opowiedzieć.
Jej największe filmy to nie te, które mówią o tym, jak schudnąć, ale te, które mówią o tym, jak żyć. Film o anoreksji, o wyjściu z zaburzeń, to jeden z najważniejszych. Tak samo jak odcinek o tym, że nie każdy musi być szczęśliwy, by być w związku, czy o tym, że nie trzeba się odchudzać, by być godnym miłości. Jej historia to nie historia sukcesu, ale historia wolności.
Z czasem zaczęła unikać tematów, które kiedyś były centralne — nie mówi już o restrykcyjnych dietach, nie promuje cudów odchudzania, nie dzieli się tylko zdrowymi przepisami. Zamiast tego mówi o błędach, które popełniła, o tym, jak ważne jest odpuszczanie, o tym, że nie trzeba być silną, by być godną szacunku.
Osoby, które przestały się pojawiać, to ci, którzy byli częścią starego życia — znajomi z pracy, dawni współpracownicy, a nawet niektóre tematy, które wydawały się ważne, ale okazały się tylko etapem. Zostały za to osoby, które rozumieją, że życie to nie ciągły rozwój, ale także chwile odpoczynku, powrotu, refleksji.
W 2025 roku, po czterech latach życia jako cyfrowa nomadka, zaczęła mówić o czymś nowym — o rowerowych wyprawach, o tym, jak przejechała tysiące kilometrów solo, jak pokonała strach przed noclegiem w namiocie, jak nauczyła się słuchać swojego ciała. To była kolejna metamorfoza — z kobiety, która bała się jedzenia, w kobietę, która wierzy w swoje możliwości.
A potem — podsumowanie trzydziestego roku życia. Nie z liczbami, nie z celami, ale z pytaniami. Czy jest szczęśliwa? Tak. Czy ma wszystko, co chciała? Nie. Ale ma to, co ważne.
Historia Owsiany to historia zmiany — nie tylko stylu życia, ale sposobu bycia na świecie. To opowieść o tym, jak zrozumienie jedzenia może doprowadzić do zrozumienia samego siebie. I jak kobieta, która kiedyś bała się być grubsza, stała się kimś, kto nie boi się być sobą.