Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

PatecWariatec

PatecWariatec
1.87M subskrybentów
Obserwuj
przygodavanlifesportprzyroda

Patec Wariatec – biografia twórcy kanalu

Nie zaczyna się to od wielkiego planu, raczej od przypadku, jak często bywa w świecie, gdzie przypadkowość otwiera drzwi do przygód. Jakub Patecki, znany jako Patec Wariatec, zadebiutował na YouTube’u w lutym 2020 roku z optymistycznym tonem, beztroskim hejkiem i prośbą o subskrypcję – tak, jakby otwierał drzwi do domu, do którego jeszcze nikt nie był zaproszony. Kanał miał wtedy jeden cel: zabawa. Challenge, hulanki, swawole – i nagle, bez ostrzeżenia, zaczęło się toczyć.

Pierwszy film, otwarcie kanału, był skromny, ale pełen entuzjazmu. Nie było w nim scenografii, tylko młody chłopak z kamerą, który mówi, że kocha widzów i życzy im dobrych świąt. Kilka miesięcy później już skacze na deskorolce, uczy się backflipa i jeździ konno – wszystko w imię próby, w imię zabawy, w imię zasady „albo zrobisz, albo umrzesz”. W jego wersji: „Sk8 or die”, „Backflip or die”, „Galop or die”. Słowa te, teatralne i lekko przesadne, stały się jego pieczęcią – żartem, który przemienił się w etos.

Z czasem odkrył, że nie wystarczy tylko skakać – trzeba jeździć. Iść. Wspinać się. Spadać. Szykować. Walczyć. Coś się zaczęło zmieniać, kiedy zamiast krótkich challenge’ów pojawiła się podróż, a z nią – głębsza narracja. Najpierw Zanzibar, potem Kariby, potem Indie, Nowa Zelandia, Nepal. Świadomość, że świat jest ogromny, a on może go opowiadać, rozszerzała się szybciej niż jego bagaż. Najpierw był kurier przygód, potem stał się ich ambasadorem.

W 2021 roku powstał „domek na drzewie”, dosłownie i metaforycznie – miejsce, do którego można wrócić, które symbolizowało zapoczątkowanie czegoś trwałego. To był początek innej ery: nie tylko zabawa, ale też budowanie, planowanie, trwania. Wraz z tym przyszły nowe twarze – Marcysia, Nowciax, Wersow, Friz, Tromba – i powstawały „wojny kuchenne”, które szybko stały się kultem. Nie chodziło o kuchnię, tylko o rywalizację, o humory, o intymny żart, który rozgrywa się między przyjaciółmi, a trafia do milionów. W tych wojnach nie wygrywał ten, kto lepiej ugotuje, tylko ten, kto potrafi wywołać śmiech.

A potem nastąpił przełom – 80 Dni Dookoła Świata. Projekt, który przekraczał granice zwykłego vloga. Zamiast bezładnej podróży – narracja. Zamiast przypadkowych miejsc – historia. Zamiast „hej, zobacz co robię” – „przeżyj ze mną to, co przeżywam”. Seria, która trwała trzy miesiące, zaczęła się od wyjazdu, a kończyła na zakończonej pułapce czasu i przestrzeni. W tle – Kawiak, jego nieustępliwy towarzysz w podziemiach, jaskiniach, opuszczonych miastach, z kim razem zaginął w tunelach i razem skończył na saharskim pociągu, który bez przesady można nazwać najniebezpieczniejszym na świecie. To byli bohaterowie: jeden – cichy, mądry, z wyrazem twarzy zawsze na granicy powagi, drugi – głośny, pełen nerwów, z uśmiechem, który czasem zdradzał strach.

Ale to nie wszystko. Patec nie tylko opowiadał świat – chciał go pokonać. W 2023 roku ruszył w drogę do Ironmana. Nie był to tylko triathlon, ale test granic – pływanie, rower, bieg – i mentalnej wytrzymałości. Film o maratonie, o upadku, o walce z chęcią poddania się, stał się jednym z najbardziej emocjonalnych materiałów w jego dorobku. A potem – Himalaje. Najpierw Ama Dablam, potem Mount Everest. Przygotowania, treningi, testy, strach – i w końcu atak szczytowy. Trzy odcinki z wyprawy na Everest, które przypominały dokument – z dronem na 8000 metrach, z Twardowskim jako operatorem, z Kamil Przygodzkim jako producentem – to była produkcja na poziomie kinowym.

W tle zawsze była ekipa: montażysci – Kamil, Maciek, Szymon – ludzie, którzy lepili z setek godzin materiału historie. A także sponsorzy, którzy pozwolili mu wyruszyć – mBank, Revolut, Garmin – nie tylko jako logo, ale jako partnerzy w wyprawach. I ludzie: widzowie, których nie widzisz, ale którzy są zawsze obecni, kiedy mówi „kochani”, „dziękuję”, „dzwoni sub”.

Były też porażki. Takie, które nie weszły do tytułów, ale były widoczne w tonie głosu, w pauzach. Moment, gdy nie dostał się na szczyt, kiedy choroba wysokościowa go powaliła, kiedy pociąg się zatrzymał, kiedy ktoś go skradł – 17 tysięcy złotych – w Namibii. To były chwile, w których jego „wariat” zniknął, a został tylko Jakub – zmęczony, zdezorientowany, czasem przerażony. Ale i tak szedł dalej.

Jego świat to nie tylko Everest, ale także fryzjer w Boliwii za 4 dolary, jarmark świąteczny w jaskini, wojna grzybowa z Bodziem, czy grilla na wulkanie. To mieszanka absurdalnego i poważnego, której sens tkwi w jednym: próbie przeżycia czegoś, co wykracza poza rutynę. Kiedyś mówił, że chciałby nauczyć się pisać lewą ręką – i się nauczył. Kiedyś chciał skakać ze spadochronem – i skoczył. Kiedyś chciał być mistrzem świata w szachach – i grał z Carlsenem. A potem zdobył Antarktydę, a po niej Biegun Południowy, a potem Mount Vinson. I tak – stopniowo – stworzył projekt Korona Ziemi, zdobywając najwyższego szczytu na każdym kontynencie.

W tle zawsze są ci, którzy zniknęli – na przykład Kasiula, Karol, czy Samo Dzieciństwo. Nie wiadomo, dlaczego przestali się pojawiać. Nie ma o tym komentarza. Ale są też ci, którzy przyszli – OjWojtek, PawBeats, ŁatwoGang, Kuqe – i z whom zaczął nowy rozdział. Projekt OVG, nowa ekipa, nowe marzenia. A w środku – on sam, wciąż trochę niepewny, wciąż z humorem w kieszeni, wciąż z twarzą, która czasem mówi: „nie wiem, co robię, ale robię”.

Jego największe sukcesy to nie tylko miliardy wyświetleń, ale filmy, które trafiły do serca: Noc w rosyjskiej stacji kosmicznej, Akcja Ratunkowa – Mount Everest, 80 Dni Dookoła Świata, Najniebezpieczniejszy pociąg świata. A największe porażki? Może to, że nie wszystkie marzenia się spełniają. Że czasem trzeba się wycofać. Że nie da się pokonać wszystkiego.

Obecnie mieszka – gdziekolwiek trwa jego wyprawa. Czasem w Polsce, czasem w Alpach, czasem w Nepalu. Jego kamera to dom. A jego życia przepis to prosty: spróbuj, przekonaj się, opowiedz.

Jego historia to nie o tym, jak zostać kimś – ale o tym, jak przestać się bać, że się nie uda.