Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

PF TRAVEL

PF TRAVEL
500+ subskrybentów
Obserwuj
podróżeprzygodakultura

PF TRAVEL: opowieść o marzeniach w ruchu

Kim są twórcy PF TRAVEL

Nie ma jednej twarzy PF TRAVEL, ale jest ruch – ciągły, nieustanny, jak wiatr nad bałtyckimi wybrzeżami, który nie pyta, czy ktoś jest gotowy, tylko popycha naprzód. PF TRAVEL nie jest kanałem stworzonym przez jednego podróżnika z plecakiem i kamerą, lecz projekt, w którym uczestniczy wielu – nazwiskiem, głosem, doświadczeniem. Ich wspólne miano to marzenie: zobaczyć więcej, opowiedzieć inaczej, zaprosić innych do wyobraźni. Początkowo wydawać się mogło, że to tylko konkursowa inicjatywa, rodzaj zbiorowego dziennika podróży, gdzie każdy może przynieść kawałek świata, jaki go poruszył. Ale z czasem ten format, choć formalnie nie zmienił się ani o stopień, zaczął nabierać charakteru – jak mapa, na której stopniowo ukazują się kontury nieznanej ziemi.

Gdzie się poruszają

Ich krok pada na północ – Dania, Skandynawia – ale też na południe, gdzie morze jest cieplejsze, a turyści liczniejsi: Malta, Turcja, wyspy i wybrzeża. Jednak najwyraźniej najgłębiej zapadła im w serce Dania, a zwłaszcza Kopenhaga i jej wyjątkowa dzielnica – Christiania, którą pokazali z dozą znawstwa i ciekawości, jakby wracając myślą do lat, gdy miasto było bardziej utopią niż atrakcją turystyczną. Ale to nie tylko kraje morskie. Przez kanał przeszły też tory przez Białoruś, Litwę, Niemcy i Polskę – podróż lądowa, nazwijmy ją domową, choć zbyt krótko opowiedzianą, by można było wyczuć jej ducha. PF TRAVEL porusza się po mapie, jakby próbując różnych kierunków, w poszukiwaniu tego, co trzyma.

Co było przed podróżą

Zanim kamery zaczęły kręcić nad wodą i wśród drzew Christianii, zanim rymy o Malcie zabrzmiały jak zaproszenie do wyprawy, projekt miał postać konkursu – „Post konkursowy”, jak można przeczytać w opisach pierwszych filmów. To sugeruje, że PF TRAVEL nie zaczęło się od kamery trzymanej w drżących rękach twórcy, lecz od inicjatywy społecznej, zaproszenia do udziału. Ludzie nadsyłali swoje relacje, opowieści z podróży, a PF TRAVEL je publikował. Karol, Edyta, Justyna, Klaudia, Mateusz – ich głosy i nazwiska to pierwsze ślad po społeczności, która miała być siłą napędową kanału. To nie był jednoosobowy projekt, lecz coś w rodzaju ambasady marzeń, gdzie każdy mógł być konsulem wybranej krainy.

Jak zmieniał się ich świat

Początkowo wszystko wyglądało na eksperyment – lekki, niepoważny, pełen rymów i fantazji. Pierwsze filmy to relacje z konkursu, nagrane jakby w pośpiechu, z opisem, który brzmi jak notatka z podręcznika geografii. Ale już w 2020 roku coś się przełamało. Film o Danii, po raz pierwszy, nie jest przesłany przez uczestnika – to nie ma nazwiska autora, nie ma sformułowania „Post konkursowy”. To PF TRAVEL mówią własnym głosem. I robią to rymem – długim, pulsującym, pełnym lokalnego koloru i humoru. To nie jest już tylko relacja, to opowieść. To manifest. Zniknęły konkursy, zniknęły nadesłane posty. Zamiast nich pojawiła się narracja – spójna, rytmiczna, jak podróż samochodem przez pół kraju. Raperzy w plecakach, nie turyści. PF TRAVEL staje się czymś więcej niż platformą – staje się zespołem, zespołem podróżników, którzy nie tylko pokazują, ale opowiadają.

Co już nie wróci

Zniknęły konkursy. Zniknęły nazwiska uczestników – Karol, Edyta, Justyna, Klaudia i Mateusz przestali się pojawiać. Ich głosy zaginęły w archiwum, jak stare listy podróżne, które już nikomu nie są potrzebne. PF TRAVEL przestał być otwartym polem, a stał się projektem autorskim. Temat Malty, Turcji, Lalandii – choć raz pojawił się, nie został rozwinięty. To jak miejsca, które odwiedzono, ale nie zostawiono w nich duszy. Nie ma dalszych filmów o Morzu Śródziemnym, nie ma serii o Włoszech czy Hiszpanii. PF TRAVEL nie poszedł w kierunku klasycznej turystyki – wybrał Nord.

Kim są ci, co zostali

Jeśli ktoś stał się twarzą PF TRAVEL, to nie pojedyncza osoba, ale kolektyw – wspomniani w ostatnim filmie: Justyna, Łukasz, Mariusz, Kamila, Olga. To oni, jak bohaterowie eposu, są wzywani do uczestnictwa w tej nowej rzeczywistości. Nie wiadomo, czy naprawdę podróżują, czy ich nazwiska to tylko metafora, ale brzmi to jak załoga. A wśród nich wyraźnie słychać głos rapera – kogoś, kto mówi szybko, rytmicznie, pełen beztroski i wiedzy. To on, przez piosenki, tworzy obraz Danii – nie jako kraj kart do postcardów, ale jako kraj, w którym surfuje się na Bałtyku, a prawdziwym deserem jest foodtruck. PF TRAVEL to nie relacja z wakacji – to album muzyczny o podróżowaniu.

Sukcesy i potknięcia

Największym sukcesem PF TRAVEL jest film o Danii z 2020 roku – ponad 14 tysięcy wyświetleń, dźwięk tysiąca ludzi, którzy się zatrzymali. To nie jest viral w klasycznym sensie, ale coś silniejszego – uznania za oryginalność. Inni pokazują plaże, oni rymują o foodtruckach i blokartingu. To sukces niszowy, ale autentyczny. Natomiast pozostałe filmy – z wyjątkiem tego o Malcie – mają zaledwie kilkadziesiąt wyświetleń. To potknięcie formatu: początkowe konkursy nie przyciągnęły uwagi, a zmiana kierunku, choć artystyczna, nie została dostrzeżona przez szeroką publiczność. PF TRAVEL znalazł swój głos, ale nie znalazł jeszcze słuchaczy.

Oglądane i zapomniane

Film o Malcie – z rymowaną wizytą w Bugibbie i Valletcie – zdobył ponad 400 wyświetleń, co w kontekście reszty kanału jest sukcesem. Ale to nie był początek czegoś większego – po tym filmie nie było serii o Morzu Śródziemnym, nie było powrotu do tego stylu. Z kolei opowieść o Christianii, choć najwcześniejsza, nie przyciągnęła większej uwagi – zaledwie 170 wyświetleń. Ludzie nie chcieli utopii – chcieli muzyki, rymów, ruchu. A może po prostu nie mieli czasu na lekturę historii dzielnicy, której nie można fotografować.

To, co zostało

PF TRAVEL to historia o przekształceniu – z projektu społecznego w artystyczny manifest podróżniczy. To nie jest kanał, który pokazuje, jak się żyje w Danii, ale jak się o niej marzy. To nie dokument, ale poezja w ruchu. Zniknęły konkursy, zniknęły uczestnicy, zniknęły wyjazdy do Turcji i Lalandii – zostały rymy, Volkswagen Transporter i głód wrażeń. PF TRAVEL przestał pytać, kto chce opowiedzieć, i zaczął sam pisać baśnie – tak jak Andersen, tylko z mikrofonem i foodtruckiem.

To historia o tym, jak marzenie o podróży stało się podróżą marzeń.