Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Piotr Chodak

Piotr Chodak
5K+ subskrybentów
Obserwuj
kulturahistoriapolityka

Piotr Chodak: Przyjaciel Państwa Środka

Początki tej historii nie zapowiadały rewolucji. Piotr Chodak, znikąd nie wynikający, zaczął w 2013 roku opowiadać o Chinach — najpierw w formie bloga, potem na fanpage’u, a w końcu na kanale YouTube, który z czasem stał się najpopularniejszym miejscem w Polsce dla tych, co chcieli poznać Chiny bez zasypiania nad traktatami geopolitycznymi. Jego droga nie była wyboista, raczej wyboista była jego kamera, którą odważnie wycelował w świat, który dla wielu Polaków pozostawał odległym, tajemniczym i nieco przerażającym. A on, z humorem i kawą w dłoni, powiedział: „Spokojnie, to tylko ludzie. Tylko że z lepszą logistyką”.

Jego pierwsze kroki w mediach były niemal oficjalne — konkurs języka chińskiego, wideo z Chińskich Radio Międzynarodowych, wspólne inicjatywy z ambasadami. Jeszcze w 2018 roku nagrywał o piekle według mitologii chińskiej, jakby chciał od razu sprawdzić, czy publiczność przetrwa te bardziej egzotyczne tematy. Ale szybko okazało się, że nie chodzi o ekstrawagancję — chodziło o dostępność. Piotr nie analizował Chin z góry, nie z pozycji eksperta, tylko z poziomu ciekawego widza, który sam uczy się po drodze. Zrobił z siebie przewodnika, nie mistrza.

Pierwszy przełom przyszedł z serią „Dach Świata” — dokumentalnych przejażdżek po wyżynach Tybetu, które nabrały charakteru intymnych opowieści o ludziach żyjących w jednej z najtrudniejszych warunkach geograficznych świata. To była zmiana tonu: od ciekawostek do emocji. Film o „Towarzyszach życia” zdobył ponad trzydzieści tysięcy odsłon, a to wtedy, gdy jego kanał jeszcze nie miał tysiąca subskrybentów. Wyraźnie widać, że to właśnie wtedy Piotr zrozumiał, że nie musi być naukowcem, by być wiarygodny — wystarczy, że będzie szczery.

Z czasem jego kamera przestała wędrować tylko po Chinach — najpierw pojawiła się hodowla alpak, potem czerwone curry, potem dziwne prezenty dla Chińczyków. Ale szybko powrócił do źródła: odkrywał, co oznacza guanxi, jak obchodzić Chiński Nowy Rok, dlaczego Chińczycy jedzą tak dużo warzyw, a mimo to są silni jak tygrysy. Jego styl — lekki, bez przesady, ale nigdy bez szacunku — zaczął budować społeczność. Ludzie nie tylko oglądali, ale też komentowali, pytali, dziękowali. A on stawał się jak kolega z pracy, który wrócił z urlopu w Kantonie i chce wszystko opowiedzieć.

Przełomem była pandemia. Gdy świat zatrzymał się w 2020 roku, Piotr nie przestał mówić o Chinach. Wręcz przeciwnie — w czasach, gdy Chiny były epiCentrum kryzysu, on był jednym z nielicznych, którzy mówili o wirusie spokojnie, bez sensacji. Jego film „Koronawirus — czy nowy, tajemniczy wirus w Chinach nam zagraża?” zdobył ponad dwadzieścia tysięcy odsłon, co w tamtym momencie było rekordem. A potem szły kolejne: o szczepionkach, o lockdownach, o tym, co Chiny robią lepiej. Nie był propagandzistą, ale nie był też krytykiem. Było to rzadkie miejsce: opowieść o państwach bez manichejskiego podziału na dobro i zło.

W 2019 roku zrobił coś, co zmieniło kierunek jego kanału — wyjechał do Chin. Pierwszy vlog z Ningbo był nieco niezgrabny, full of „czas start!”, ale pełen autentyczności. Pokazywał nie tylko Wielki Mur czy Szanghaj, ale też stragany z wątłymi grzybami, szkoły, tunele i życie codzienne. To były nie tylko filmy, to był dziennik podróży rozwijający się w czasie rzeczywistym. A w 2021 roku, gdy pojawił się film o szklanym moście, który pęka, odsłony eksplodowały — ponad sześćdziesiąt dziewięć tysięcy i liczba rosła. Ludzie nie oglądali Chin przez pryzmat polityki, ale przez szokujące, śmieszne, ludzkie momenty. Był to przełom: z edukacji do rozrywki, ale rozrywki z głową.

Z czasem jego kanał się wydłużył. Z filmów o kulturze i tradycji przeszedł do nowoczesności: 3D w reklamach, szybkie pociągi, roboty, Hyperloop. Zaczęły dominować krótkie formy — shorts, nagrania z telefonu, kompilacje. Ale nie stracił kontekstu. Nawet gdy mówił o tym, że BYD przegoniła Tesla, robił to z nutką rozbawienia, jakby mówił: „No cóż, oto nowy świat — mieliśmy Forda, mają BYD”.

Jego największe sukcesy nie były nagrodami, ale momentami, gdy ludzie mówili: „Dzięki tobie nie bałem się jeździć do Chin” albo „Teraz rozumiem, dlaczego moja koleżanka z Hangzhou nie otwierała prezentu od razu”. Jego film o chińskiej diecie, o guanxi, o koronawiruse i o szklanym moście to punkty, w których kanał nie tylko rośnie, ale rozwija się jako projekt kulturowy. Z kolei największe potknięcia były subtelne — np. film z 2022 roku, w którym oznajmił „To już koniec Chiny to Lubię”, co okazało się anty-clickbaitem, ale i tak wstrząsnęło społecznością. Ludzie czuli, że tracą coś, co staje się częścią ich dnia.

Z czasem zmieniła się też jego narracja. Zniknęły długie filmy o tradycyjnej medycynie, zeszły na plan dalszy mitologie i horoskopy. Przybyły natomiast 3D, roboty, samochody elektryczne, geopolityka. Słowo „Chiny” przestało być tylko kulturą — stało się trybem życia, modelem rozwoju, wyzwaniem i czasem zagrożeniem. A on, Piotr, nadal mówił o tym bez dramy, z kawą w dłoni i uśmiechem na ustach.

Najważniejsze osoby w jego historii to przede wszystkim ludzie, których nie widać — ambasadorzy, konsulowie, twórcy filmów, których materiały wspierał. Czasem pojawia się córka, czasem zaproszeni muzycy, ale głównie to on i jego głos. Nikt nie stał obok niego dłużej niż jego kamera. A osoby, które przestały się pojawiać, to ci, którzy byli tylko na początku: konkursowi uczestnicy, studenci śpiewający „Kukułeczkę”, nieznani blogerzy z 2014 roku. Świat się zmienił, a on z nim.

Filmy, które najbardziej zapadły w pamięć, to „Szklany most, gdy pęka” (69 tys. odsłon), „Tenis stołowy? Tak powstają mistrzowie” (63 tys.), „Koronawirus — czy nowy wirus nam zagraża?” (23 tys.) oraz „Kiedy szklany most w Chinach pęka — kompilacja”. To były momenty, gdy kanał przeskoczył z niszy do mainstreamu, nie tracąc charakteru.

A teraz? Teraz Piotr mówi nie tylko o Chinach, ale o tym, jak Chiny wpływają na świat — na rynek, technologię, klimat. W 2025 roku wydał nawet bajkę o Poli, która buduje smoczą łódź — niech to będzie symbol: nie tylko dziennikarstwo, ale przekaz dla przyszłych pokoleń. Nadal wspiera się na kawie, którą mu stawiają widzowie, nadal mówi o 666 jako o szczęśliwej liczbie, nadal komentuje, jak Chiny testują Arktykę, a USA odpowiadają cłami.

I choć nie wiadomo, czy będzie dalej opowiadał o nieśmiertelnych cesarzach czy robotach do pieczenia babeczek, jedno jest pewne.

To historia człowieka, który zamiast mówić „Chiny są dziwne”, powiedział „Chiny są ludzkie”.