Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Podróż Odbyta

Podróż Odbyta
1K+ subskrybentów
Obserwuj
podróżeprzygodavanlife

Podróż Odbyta: opowieść o dwóch, którzy rzucili wszystko i pojechali

Kim są Red. Górski i Podsiadły

Redakcja Podróży Odbytej to nie nazwa redakcyjna jakiegoś portalu, lecz realna para, która zdecydowała, że życie za biurkiem to nie dla nich. Kasia i Kuba, tak naprawdę — choć niewiele można o nich wywnioskować poza tym, że są dwójką młodych Polaków o niepohamowanej ciekawości świata — postanowili w marcu 2018 roku zerwać z rutyną i wyruszyć na półroczną podróż, która szybko przekształciła się w coś znacznie trwalszego. Ich wspólna przygoda zaczęła się nie od wspólnej pracy, nie od wspólnej agencji marketingowej, ale od wspólnego snu: ucieczki. Ucieczki przed tym, co oczywiste, przed tym, co zaplanowane, przed tym, co bezbarwne. Wystarczyło jedno „siemanko, podróżnicze świrki”, by świat zaczął się rozchodzić w kolorach.

Wypadek, który stał się zasadą

Pierwsze miesiące ich podróży miały charakter eksperymentu. Filipiny, Borneo, Malezja, Tajlandia, Kambodża — lista krajów rosła szybciej niż ich bagaże. Ale prawdziwym przełomem był Motur™, jak nazwali swój zakupiony na miejscu motor. To on stał się ich nie tylko środkiem lokomocji, ale prawdziwą ikoną. Kambodża, gdzie transport publiczny okazał się zbyt drogi i ograniczający, była miejscem, w którym zrodził się ten pomysł. Od tamtej pory mieli nie tylko sposób poruszania się, ale też niezależność — nie musieli już dostosowywać się do rozkładów jazdy, mogli zatrzymywać się tam, gdzie lokalni machali im z podziwem, jakby byli oryginalną atrakcją turystyczną. Motur™, choć wymagał częstych wizyt u mechanika, stał się czymś więcej niż maszyną — stał się częścią ich tożsamości.

Azja jako początek, nie cel

Ich podróż miała początkowo charakter klasycznej azjatyckiej wędrówki: tropiki, plaże, dżungle, tania jedzenie i jeszcze tańsze guesthouse. Ale szybko widać, że nie chodziło im tylko o pokazanie pięknych miejsc. Już w odcinkach o Borneo czy Dubaju widać, że szukają czegoś więcej — momentów, które można opowiedzieć. W Dubaju skoczyli z najdłuższego ziplina świata, nie po to, by tylko przeżyć dreszcz, ale by zapytać: czy to warto? W Laosie weszli na mniej rzucający się w oczy temat — fakt, że to najbardziej zbombardowany przez USA kraj w historii, mimo że nigdy nie był oficjalną stroną konfliktu. To był pierwszy film, który wyraźnie odbiegał od formuły „co zobaczyć”, to był początek czegoś poważniejszego, nawet jeśli opowiedziane z charakterystycznym humorem.

Przesunięcie osi

Po początkowych miesiącach na Azji Południowo-Wschodniej, kiedy wydawało się, że ich formuła ustali się wokół vlogów z podróży i ciekawostek, nastąpiła przerwa. Do końca 2018 roku publikowali regularnie, ale potem milczenie. Aż w 2020 roku pojawili się ponownie — nie z nowymi krajobrazami, ale z nową narracją. Zostali twórcami, którzy przeszli z roli podróżników w rolę mentorów. Wideo typu Q&A, w którym odpowiadali na pytania o ich nazwę, życie razem, czy dlaczego „jeż jest miejskim komandosem”, pokazało, że teraz ich historia to nie tylko gdzie byli, ale kim są. Rozpoczęli też serię podcastową „LajwOdbyty”, w której zapraszali innych podróżników — jak Couple Away, Dodoknitter czy Mikołaj Sondej — by opowiedzieli o swoim życiu na drodze. To był moment, w którym przestali być tylko narratorami własnej przygody, by stać się redaktorami świata podróżniczego.

Praca zamiast biurka

Choć zadeklarowali, że nie chcą wracać za biurko, to szybko się okazało, że nie odrzucili pracy — tylko zmienili jej formę. W 2020 roku pojawia się ofertowy film „Szukamy pracy”, w którym oferują swoje usługi jako eksperci od mediów społecznościowych. Tworzą e-booka, sklep, promują własne produkty — jak maseczki, które nazwali Maseczkami Odbytymi™. Ich kanał zmienia się z dziennika wyjazdowego w markę. Już nie tylko pokazują, jak podróżować — pokazują, jak żyć z podróżowania. Ich redakcja, dawniej żartem nazywana jak prawdziwa redakcja, staje się czymś prawdziwym: firmą, zespołem, bytem.

Co zostało, co odeszło

Zniknęły vlogi z konkretnych lokalizacji. Filipiny, Borneo, Laos — to już nie są tematy codzienne. Zniknęły też Motur™ i Różowy Krążownik, choć nikt tego nie ogłasza oficjalnie. Ich ostatnie filmy nie mówią o miejscach, lecz o procesach: jak spakować się w długą podróż, jak zarabiać online, jak budować społeczność. Zniknęły też wspólne imiona — teraz to już tylko „red. Górski” i „red. Podsiadły”, jakby przyjęli swoje pseudonimy za nowe ja. Osoby, które wcześniej gościły — jak Wieszcz Olesław czy Michał Miziarski — przestają się pojawiać. Zamiast nich przychodzą nowe twarze: inni podróżnicy, influencerzy, ludzie z branży. Świat się zmienia — staje się bardziej zawodowy, mniej przypadkowy.

Sukcesy i potknięcia

Ich najpopularniejszym filmem jest „Kambodża Vlog - Jak Kupić Motor w Kambodży”, który przekroczył 5600 wyświetleń — liczba niewielka w skali internetu, ale znacząca w kontekście niszy. To film, który idealnie oddaje ich początkowy styl: praktyczny, oszczędny, z humorem, ale z wartością. Z drugiej strony, filmy takie jak „Wędkę, a nie rybę” o Bangladeszu, mimo szczypty emocji i chęci pomocy, zgarnęły zaledwie 765 wyświetleń. To pokazuje, że czasem serce nie przemawia do licznika. Ich największym sukcesem nie jest liczba subskrypcji, ale to, że zbudowali model życia, który nie opiera się na tradycyjnej pracy — stali się pełnoetatowymi podróżnikami, jak sami się nazywają. Potknięciem mogło być milczenie po 2019 roku — brak kontynuacji serii, brak nowych krajów — ale to milczenie okazało się strategiczne: przegrupowali się, by wrócić nie jako turyści, ale jako twórcy.

Czego nie ma, ale było

Nie ma już długich wakacji z filipińskich wysp. Nie ma już Motura™, który chichotał przy każdej próbie odpalenia. Nie ma już uczucia, że to wszystko jest tylko chwilą. Teraz to ich praca. Zniknęły też tematy typu „co zobaczyć w X”, zastąpione przez „jak żyć podróżując”. Zniknęły też losowe spotkania z Polakami w dżungli — teraz ich goście są zaproszeni, zaplanowani, nagrani w studio. Świat się skurczył, ale stał się głębszy.

Kto pozostał, kto odszedł

Ci, którzy pojawiali się regularnie — jak Mikołaj Sondej czy Dodoknitter — mimo że nie są stałymi członkami redakcji, pozostają w narracji jako ludzie, którzy wpłynęli na ich rozwój. Z drugiej strony, osoby takie jak Wieszcz Olesław czy Roman Malik, choć wspomniani, nie wrócili. To pokazuje, że ich krąg się zmienił: z lokalnej społeczności podróżniczej na bardziej zawodową, instagramową, medialną. Najważniejszą osobą pozostaje jednak ta, która nigdy się nie pojawia — widz. To do niego mówią, to jego próbują zainteresować, to jego chcą zainspirować.

Wrócić, by nigdy nie wrócić

W 2021 roku, po długiej przerwie, pojawia się film o pakowaniu się w podróż. Pokazują, jak spakować plecak na kilka miesięcy. To połączenie wszystkiego, co byli: praktyczność, doświadczenie, nostalgia i nowa świadomość. Nie są już tylko parą, która wyjechała. Są parą, która wyjechała i się nie wyrobiła — bo nie musi. Ich opowieść to nie historia o tym, jak odwiedzili 13 krajów, ale o tym, jak odważyli się powiedzieć „nie” temu, co oczywiste, i „tak” temu, co możliwe.

To historia o tym, że najdłuższa podróż to nie ta wokół świata, ale ta z biurka do życia, które się wybiera samemu.