Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Podróże z Sylwią

Podróże z Sylwią
20K+ subskrybentów
Obserwuj
podróżeprzygodakultura

Sylwia i jej podróżujące życie

Sylwia, twarz kanału Podróże z Sylwią, zaczęła swoją przygodę z podróżami i vlogami w 2016 roku, nagrywając pierwszy materiał z Dźwirzyna, niewielkiego miejsca w południowo-zachodniej Polsce. Tam, wśród cichych krajobrazów, zaczęła opowiadać o świecie, choć nikt jeszcze nie wiedział, że ta opowieść rozbuduje się w prawdziwą geograficzną epopeję. Początkowo jej filmy były skromne — krótkie, ciche, czasem z nieśmiałym komentarzem. Ale już wkrótce kamera przeniosła się dalej, na Kubę i Wyspy Zielonego Przylądka, a potem na Maderę, gdzie Sylwia zaczęła rysować swoje miejsce w świecie podróżniczych treści. Miała w sobie ciekawość nieustępliwą, jak wiatr wydmowy, który nie zatrzymuje się przy granicach.

W 2017 roku, kiedy zaczęła często wyruszać do Karaibów, szczególnie do Dominikany, jej styl się zmienił — filmował teraz nie tylko sceny z plaż, ale całe trasy, z planami, które kładła przed widzami jak autentyczna przewodniczka. Miała w sobie tę pewność, że każdy szczegół liczy się dla osoby, która marzy o wyjeździe. Zaczęła opowiadać o życiu poza oazami all inclusive, o tym, jak wynająć samochód, jakie plaże są dzikie, a które pełne turystów, i gdzie warto zatrzymać się na tydzień, choćby po to, by usłyszeć odgłosy Atlantyku. Była jak przyjaciółka, która znała nie tylko nazwy hoteli, ale też to, jaką ścieżką wąską trzeba iść, by dostać się do ukrytego zakątka.

Jednym z przełomowych momentów było jej spotkanie z historią — Czarnobyl i Prypeć. W 2019 roku, podczas sylwestrowego wyjazdu do Kijowa, zdecydowała się na wizytę w Strefie Wykluczenia. Była to nie tyle podróż, co pielgrzymka. Sylwia chodziła po opuszczonych szkołach, przedszkolach i domach kultury, z kamerą, która zatrzymywała się na grzechotce wiatru i cichej grozie miejsca, gdzie przeszłość nie została zatarta, tylko zakonserwowana przez radioaktywność. W jej głosie nie było sensacyjności, ale raczej powaga osoby, która rozumie, że niektóre miejsca nie służą do selfie, lecz do refleksji. Od tej pory Czarnobyl stał się punktem odniesienia w jej twórczości — nie tylko jako miejsce, ale jako symbol.

W tym samym czasie jej życie zmieniało się pod względem formy. Zaczęła przemierzać Europę nie tylko pokładem samolotu, ale koleją. Pojawiały się filmy z Berlinu, Bukaresztu, Rzymu, a potem już nie tylko z miast, ale z peronów, stacji kolejowych, wagonów. Nieoczekiwanie temat podróżowania koleją stał się jej nowym obsesyjnym motywem. Była w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, ale też w Pradze, Wiedniu czy Włoszech, ale teraz nie tylko szła po rynkach — szła po torach. Jej kamera przeszła z widoków na katedry do zblizzeń na tory, rozkłady jazdy i stare lokomotywy.

Z czasem wyraźnie widać, że Sylwia staje się nie tylko podróżniczką, ale obserwatorem systemu — kolei, lotnisk, granic. Między 2020 a 2022 rokiem jej kanał zmienił się dynamicznie. Zmalała liczba filmów z egzotycznych krajów, a wzrosła liczba relacji z pociągów, peronów, warsztatów kolejowych. Zaczęła komentować opóźnienia, bezład rozkładów, a nawet awantury — jak ta z kierowcą Flixbusa, który nie chciał jej wpuścić do autobusu, bo filmowała. Była wkurzona, ale nie przestraszona. W jej głosie pojawiła się nieco ironiczną nuta: „My wszyscy mamy telefony z kamerami — to dlaczego ja nie mogę?”. Była kobietą z misją: pokazywać, jak rzeczy naprawdę wyglądają, nawet jeśli nie są estetyczne.

Jednocześnie zaczęła zachwycać się szczegółami, które inni pomijają. Było to widać w filmach o wagonach Wars typu 113A, o lokomotywach z kabiną konduktora, o wagonach sypialnych z prysznicem, o tym, jak wyglądały ceny w sklepach przy peronach. Zaczęła być ekspertem od PKP jak inni są od kultury japońskiej. A potem, zupełnie niespodziewanie, stała się częścią wydarzenia znacznie większego. W 2022 roku, po wybuchu wojny na Ukrainie, zaczęła nagrywać przyjazdy uchodźców do Warszawy. Wydarzenie to przyniosło jej największą uwagę — film z dworca, gdzie uchodźcy wysiadają z pociągu z Dorohuska, zdobył ponad dwadzieścia tysięcy wyświetleń. Zaczęła komentować sytuację, nie tylko pokazując emocje, ale też krytykując nadużycia, jak darmowe przejazdy wykorzystywane przez osoby nieuprawnione. Była szczerze zaniepokojona, ale nie przestała relacjonować.

Współpraca z innymi twórcami, jak Wojciechem Cejrowskim i Aleksandrem Dobą na targach World Travel Show w 2018 roku, pokazywała, że Sylwia nie jest tylko przypadkową podróżniczką, ale osobą z rozpoznawalnością. Choć nie pokazywała rodzeństwa ani partnera, czasem wspominała o „panu Jerzym Kryszakiem”, z którym razem podróżowała. To jedyna osoba, która pojawiła się w jej filmach na stałe — choć później zniknęła bez komentarza, jakby wyjazdy z nim należały już do przeszłości.

Sylwia z czasem przestała mówić o Kubie, Meksyku czy Bajku, a skupiła się na tym, co miała pod ręką — na polskich dworcach, kolei, małych miastach. Zaczęła więcej rozmawiać z widzami, odpowiadać na komentarze, organizować spotkania z fanami — jak to w Krakowie czy Wrocławiu. Znalazła się na własnej mapie: nie jako podróżniczka dalekich krajów, ale jako obserwatorka kraju, w którym żyje. Jej największe sukcesy to nie tylko filmy z Czarnobyla czy Bałkanów, ale te, które przyciągnęły uwagę — jak relacja z trzęsienia ziemi na Bali, czy film z wagonem sypialnym z prysznicem, który zdobył ponad trzydzieści tysięcy wyświetleń.

Były też potknięcia — nagrania z uszkodzonym mikrofonem, założenia z kamerą, które nie działały, czy sytuacje, jak ta z Flixbusem, gdzie emocje wzięły górę. Ale nigdy nie wycofała się. Jej kanał stał się miejscem, gdzie podróż to nie tylko obraz krajobrazu, ale także wrażeń, frustracji, szczegółów technicznych i ludzkich historii. Przeszła od filmów o kubieńskim rumie do rozkładów jazdy wsklejonych na tablice informacyjne. Zmieniła się, ale nie przestała być sobą.

Obecnie jej tematyka to przede wszystkim kolej, ale nie z powodu wyboru, a raczej naturalnego przyciągania. Jej kamera, kiedyś skierowana na horyzonty, teraz skupia się na torach, peronach, rozkładach. Unika tematów, które nie mają dla niej sensu — nie rozmawia o modzie, nie robi testów kosmetyków, nie zajmuje się reakcjami na filtry. Jej świat to rzeczywistość, nie fikcja.

Osoby, które kiedyś pojawiały się regularnie — jak Jerzy Kryszak — przestały się pojawiać. Nowe twarze, jak przypadkowi pasażerowie, konduktorzy, czy pasażerowie z Ukrainy, weszły w miejsce. Jej największe filmy to nie tylko te o Czarnobylu czy Wagonach sypialnych, ale też te, które poruszyły społeczeństwo — jak film o darmowych przejazdach, który zgromadził ponad pięćdziesiąt tysięcy wyświetleń.

Sylwia zaczęła jako podróżniczka, ale stała się kronikarzem ruchu — jej kamera to nie tylko narzędzie do pokazywania pięknych miejsc, ale też do obserwowania, jak świat się porusza. I tak, wśród pociągów, lotnisk i dworców, jej historia ciągle trwa.

To była podróż, która zaczęła się od plaży, a skończyła na torach — i wcale nie dlatego, że Sylwia przestała marzyć, ale dlatego, że zaczęła widzieć piękno w każdym postoju.