
PolakoGruzin – opowieść o człowieku, który znalazł się między dwoma światami
Kim jest twórca kanału
Krzysztof Nodar Ciemnołoński to nie tyle podróżnik, ile raczej ktoś, kto przestał podróżować, bo po prostu znalazł miejsce, które przestało być celem, a stało się domem. Nie jest anonimowy, nie kryje się za maską – wręcz przeciwnie, otwiera się z historią swojej rodziny, z emocjami, z osobistymi wyznaniami, jakby prowadził nie kanał turystyczny, lecz dziennik rodzinny, tylko że zamiast zdjęć z wakacji pokazuje winnice w Kachetii, śnieżne szczyty Swanetii i pustynne krajobrazy Dżawachetii. Jego głos – spokojny, lekko sarkastyczny, czasem jakby zmęczony drogą – brzmi jak komentarz do filmu, który ktoś nagrywał przez ponad dekadę, nie wiedząc jeszcze, że to będzie jego życie.
Gdzie mieszka i co robi
Żyje między Warszawą a Tbilisi, ale sercem – tylko w Gruzji. Przebywa tam głównie od maja do listopada, obsługując turystów z Polski, a zimę spędza w Polsce, montując materiały, pisząc, planując wyprawy. Jego baza to Tbilisi, stolica, którą opisuje jak miłość trudną, ale nieodpartą – miejsce, gdzie w radiu grają The Cure, a uliczne kafejki pachną dymem z piecyków i świeżo upieczonym chaczapurą. Mieszka też, choć nie stale, w Anadżi, gdzie razem z rodziną prowadzi teraz własną winnicę – marzenie, które zaczęło się jako zbiórka „na kawałek ziemi”, a skończyło się na 80 metrach nowego płotu i butelkach własnego wina.
Czym zajmował się przed wyjazdem
Zanim stał się twarzą PolakoGruzin, był Polakiem z gruzińskimi korzeniami, który od 2007 roku jeździł do Gruzji coraz częściej, początkowo z pomocą charytatywną, potem zawodowo. Jego ojciec, Jerzy Ciemnołoński, nazwany przez Gruzinów Tamadą – mistrzem ceremonii – wyemigrował na stałe do Gruzji w 2008 roku, osiadając z żoną Zofią w Lagodekhi, przy granicy z Azerbejdżanem. To właśnie tam, wśród tych rodzinnych więzi, zaczęła się historia Krzysztofa – nie jako turysty, ale jako kogoś, kto powraca do krainy przodków, jakby odzyskiwał utraconą tożsamość.
Chronologia życia i zmian
W 2011 roku zaczął organizować kameralne wycieczki do Gruzji, Armenii i Azerbejdżanu, a w 2016 roku ruszył z kanałem YouTube, który początkowo był raczej folderem informacyjnym – filmiki o bezpieczeństwie, pogodzie, atrakcjach. Mówił o Tbilisi, Wardzii, Mcchecie, David Garedży, jakby prowadził przewodnik wideo dla nieśmiałych. Ale już w 2017 roku ton się zmienił – zniknęła sucha narracja, pojawiła się emocja, humor, ironia. W jednym filmie przyznaje się, że przytył w Batumi, w innym opowiada, jak zakochał się w tym mieście po dziesięciu latach niechęci. Zaczyna pokazywać nie tylko zabytki, ale ludzi – Kingę i Karolinę z polskiego barów w Udabno, rodzinę Natenadze, odkrywającą dzikie winorośla w Samcche-Dżawachetii, czy malarza w Ushguli, u którego co roku mieszka.
Kluczowym momentem była lipiec 2019 roku – miesiąc, który nazwał „niezapomnianym sierpniem”, choć film nagrano wcześniej. To właśnie wtedy odbył ślub w gruzińskiej cerkwi w Mcchecie, w miejscu, gdzie – jak mówi – mogli brać ślub jego przodkowie. To wydarzenie nie tylko zmieniło jego życie prywatnie, ale i zawodowo – od tamtej pory Gruzja przestała być miejscem pracy, a stała się miejscem przynależności. W 2020 roku, w czasie pandemii, gdy granice się zamykały, nie siedział z założonymi rękami – pojechał do Chewsuretii, ostatniego nieopisanego jeszcze rejonu Gruzji, który nazwał „krajobrazem z filmu fantasy”.
W 2022 roku ogłosił, że kupił winnicę w Kachetii – nie jako inwestycję, ale jako akt symboliczny: „teraz naprawdę tu mieszkam”. A rok później, w 2023, opowiadał o dzikim winie w „gruzińskiej Syberii”, jakby szukał nie tylko tradycji, ale jej najgłębszych, najbardziej ukrytych korzeni. W 2024 roku wydał audiobook – 30-godzinne słuchowisko o swojej rodzinie, o Gruzji, o przygodzie, o bezdrożach. Nie jest to książka podróżnicza – to monolog pamięci, narracja o tym, jak ktoś staje się częścią kraju, który kiedyś był tylko snem.
Co było, a czego już nie ma
Na początku kanału dominowały krótkie, praktyczne poradniki: „Bezpieczeństwo w Gruzji”, „Pogoda w Gruzji”, „Co zwiedzać w Gruzji”. Były to nagrania z prostą grafiką, linkami i powtarzalnym końcem: „Zapraszamy na niezapomniane wyprawy”. Z czasem te formuły zniknęły – ostatnie lata to opowieści, nie porady. Nie mówi już „co warto zobaczyć”, tylko „co czuję, gdy tam jestem”. Zniknęły też wspomnienia o innych krajach – Rosji, Ukrainie, Armenii – choć czasem się pojawiają, to już nie są główne tematy. Gruzja pochłonęła całość.
Zniknęły też niektóre osoby. Jerzy Ciemnołoński, jego ojciec, który przez lata był wspominany jako „Tamada”, przestał się pojawiać w materiałach. Kinga i Karolina z Udabno – choć wspomniane – nie pojawiają się już na nowo. Nawet polski reggae bar w Gonio, kiedyś chwalony jako „jeden z najlepszych polskich przyczółków”, dziś nie jest już tematem. Zmienia się świat – albo on przestaje go pokazywać.
Najważniejsze osoby
Poza ojcem i matką Zofią, wspomina często Karolinę – jedną z założycielek polskiego hostelu w Gonio, a także Jan Bożek i Bartłomiej Rozkładaj, którzy przez lata byli jego operatorami i montażystami. W ostatnich filmach pojawia się Danila Ilyushchenko, który montował jego ślubne ujęcia, a potem – Tadeusz Rokicki, realizator audiobooka. Ale najważniejszą postacią, choć nie zawsze wymienianą, jest on sam – jako narrator, jako bohater, jako ktoś, kto nie tylko opowiada o Gruzji, ale opowiada się za Gruzją.
Sukcesy i niepowodzenia
Największym sukcesem nie jest liczba subskrybentów, ale to, że zbudował zaufaną markę – małe, kameralne biuro turystyczne, które nie sprzedaje „wakacji”, ale „przygód bez ściemy”. Jego wycieczki 4x4, wine toure, trekkingi po Tuszetii i Raczy stały się wydarzeniem dla polskich miłośników Kaukazu. Wydanie audiobooka – 30-godzinnego słuchowiska – to akt odwagi, jakby rzucił rękawicę: „jeśli chcesz zrozumieć Gruzję, posłuchaj mnie przez cały dzień”.
Nie ma w danych wzmianki o porażkach, ale można dostrzec momenty, gdy coś nie poszło po jego myśli – jak ta pogoda w Batumi, która „zawiodła” podczas nagrywania, czy emocjonalny cel wyprawy do Chewsuretii, który nie został ujawniony, ale wyraźnie był ważny. A jednak – nie narzeka. W jego narracji nie ma dramy, tylko akceptacja: „nie wiem, kiedy wrócę do Tabackuri z turystami, ale wiem, że pomagać trzeba zawsze”.
Filmy o największej oglądalności
Choć dane nie podają statystyk, można przypuszczać, że największą popularność mają filmy o Batumi, Gruzji 4x4, winie, i oczywiście ślubie – „Ślub w Gruzji” i „Mój ślub w Gruzji” to tematy, które przyciągają emocjonalnie zaangażowanych widzów. Również „Gruzińskie bezdroża 4x4” i „Manifest gruzjofila” – film, w którym po raz pierwszy mówi o swoich korzeniach – są punktami zwrotnymi, które często powtarza w późniejszych materiałach.
Co zostało, a co odeszło
Krzysztof Nodar Ciemnołoński przeszedł drogę od organizatora wycieczek do twórcy, który opowiada o Gruzji jak o domu, o rodzinie, o dziedzictwie. Z czasem przestał być tylko przewodnikiem – stał się jej świadkiem, a potem jej częścią. Jego kanał zmienił się z folderu informacyjnego w autobiografię kraju, w której on sam jest zarówno narrator, jak i bohater.
Zamknięcie
To historia człowieka, który nie znalazł Gruzji – ona go znalazła.