Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

PROGRAMISTA NA WAKACJACH

PROGRAMISTA NA WAKACJACH
2K+ subskrybentów
Obserwuj
podróżeprzygodapracakulturaluksus

PROGRAMISTA NA WAKACJACH

Kim jest bohater kanału

Jest programistą, którego życie to ciągła podróż między kodem a kulturami. Nie ten typ osiadłego biurowca z kablem w laptopie i kubkiem kawy na biurku, ale raczej cyfrowy nomada, dla którego biuro to kawiarnia w Rio, hostel w Manaus albo pokój z widokiem na Salar de Uyuni. Jego pasja do programowania zrodziła się w wieku szesnastu lat, ale szybko okazało się, że nie da się jej oddzielić od innej – podróży. Przez ponad dekadę łączył pracę z eksploracją, przemieszczając się po świecie tak swobodnie, jakby granice były tylko liniami na mapie, które można przekroczyć za kilkaset złotych i kilka kliknięć na portalu lotniczym. Jego kanał, noszący krytyczny i zarazem żartobliwy tytuł Programista na Wakacjach, to nie tylko opowieść o zdalnej pracy, ale narracja o życiu, w którym kariera i marzenia nie muszą się wykluczać.

Gdzie mieszka lub przebywa

Choć jego życie to niemal nieprzerwana podróż, od 2021 roku jego oficjalnym miejscem zamieszkania jest Stany Zjednoczone. Początkowo osiadł w Chicago, gdzie opowiadał o nowym życiu – o mieszkaniu, podatkach, ubezpieczeniach i dzielnicach miasta. To był czas adaptacji, analizowania różnic między pracą w Szkocji a w USA, czas, gdy zaczął głębiej przyglądać się amerykańskiemu systemowi. Jednak jego duch nomadyzmu nie pozwalał mu długo siedzieć w jednym miejscu. W 2025 roku wyjazd na Hawaje i San Francisco był tylko kolejnym etapem, a najnowsze nagranie z grudnia 2024 i kwietnia 2025 sugeruje, że jego nowe sercowe miejsce to Floryda – konkretnie Miami, gdzie jak sam mówi, mógłby w końcu zamieszkać na dłużej, jeśli nie na zawsze.

Czym zajmował się przed wyjazdem / zmianą życiową

Zanim świat stał się jego biurem, studiował w Szkocji, gdzie osiadł z rodziną w wieku szesnastu lat. Tam też zaczął swoją przygodę z programowaniem, najpierw jako hobby, potem jako zawód. Przez wiele lat pracował w Londynie, najpierw na kontraktach, potem dla szkockiego rządu. Był kimś, kto znał rytm miasta, codzienne dojazdy, presję projektów – ale też tęsknił za czymś więcej. Jego decyzja o rezygnacji z pracy na rzecz dłuższych podróży nie wynikła z nagłego wybuchu buntu, lecz z systematycznego przekonania, że życie można żyć inaczej. Zanim stał się twórcą kanału, był człowiekiem, który testował granice – zarówno czasowe, jak i geograficzne – łącząc pracę zdalną z podróżami do ponad czterdziestu krajów.

Chronologia kluczowych wydarzeń

Jego historia zaczęła się w Londynie, gdzie po zakończeniu kontraktu w 2013 roku wyruszył do Japonii – pierwszy raz w Azji, pierwszy raz w świecie, który wydawał się odległy i egzotyczny. To była podróż marzeń: Tokyo, Kyoto, Hiroshima, Okinawa, wszystko w dziewięć dni. Tempo jak u turysty z misją, ale zaangażowanie jak u kogoś, kto wie, że każdy kadr może się przydać. Wróciwszy, nie dał sobie spokoju – trafił na promocję linii LATAM i spontanicznie wylądował w Peru, a potem w Brazylii, którą od razu ogłosił swoim ulubionym krajem. Wkrótce potem ruszył dalej, wykorzystując tanie oblotówki American Airlines, by dotrzeć do Miami i São Paulo – wyprawy, które dziś brzmią jak legenda z czasów, gdy Holidaypirates jeszcze coś oferowały.

W 2014 roku postanowił rzucić wszystko i udać się do Australii, skorzystawszy z wizy working holiday. Ale nie pojechał prosto – wybrał podróż z przystankami: Warszawa, Budapeszt, Dubaj, Doha, Tajlandia, Singapur, Kuala Lumpur. Każdy etap to osobny film, osobna przygoda, a czasem i mały trik – jak w Doha, gdzie specjalnie spóźnił się na lot, by dostać darmowy hotel i możliwość zwiedzania miasta. Po pół roku w Australii, pracując jako programista w Sydney, udał się na Wielką Rafę Koralową, a potem wrócił do Europy za zaledwie 1200 złotych – dowód, że podróżowanie może być tanie, jeśli tylko mieć odwagę i trochę pomysłowości.

Kolejne lata to prawdziwa epopeja. Po krótkim powrocie do Londynu, wyruszył w czteromiesięczne podboje Ameryki Południowej: Kostaryka, Panama, Kolumbia – z Kartageną jako jednym z najpiękniejszych miast kolonialnych, jakie widział. Przejechał Darien Gap promem (bo nie miał ochoty na dżunglę), spędził czas w Medellín i Santa Marta, a potem znów wrócił do Brazylii – Natal, Rio, Manaus. Tam, w sercu Amazonii, po raz pierwszy zamieszkał na faweli, korzystając z domu kolegi. To był moment, gdy zaczął głębiej rozumieć różnicę między turystą a kimś, kto naprawdę doświadcza miejsca.

W 2016 roku, po kolejnych podróżach przez Turcję, Bułgarię, Dubaj, Indie, Tajlandię i Malezję, doznał wypadku na skuterze na Koh Chang – moment, który mógł zakończyć podróż, ale tylko ją spowolnił. Wrócił do Londynu, potem do Szkocji, gdzie przyjął pracę dla rządu – projekt ciekawy, ale wymagający bycia na miejscu. To ograniczyło jego ruch, ale nie zabiło ducha. W 2017 roku, po krótkim urlopie w Houston, Austin i Monterrey, wyruszył w dwuletnią podróż, która miała zmienić jego życie. Zatrzymał się w Meksyku – Meksyk City, Acapulco, Oaxaca, Yucatán – a potem w Kolumbii, gdzie podczas przejazdu przez granicę z Ekwadorem, z powodu długiej kolejki uchodźców, zdecydował się zawrócić i odkryć południe Kolumbii. Tam, w Cali, zrozumiał, że nie musi pracować cały czas. A w San Andrés, patrząc na zbyt dużą ilość turystów, rzucił pracę zdalną dla rządu Szkocji – nie z rozpaczy, ale z przekonania, że czas na wolność.

To był przełom. Ruszył dalej – przez Amazonkę promem, z Kolumbii do Brazylii, przez Argentynę, Paragwaj, Boliwię, Chile, Peru. W Boliwii próbował żyć za 50 złotych dziennie, w Chile analizował, dlaczego kraj uchodzący za najbogatszy w Ameryce Południowej nie spełnia oczekiwań. W Peru, które kiedyś kochał, dziś widział tajskiego ducha – tyle turystów, tyle restauracji dla obcokrajowców, że stracił do niego respekt. A potem – powrót do Meksyku, spotkania z Polakami w Guadalajarze, uczestnictwo w meksykańskim weselu, wyprawa do Wielkiego Kanionu i Las Vegas.

W 2019 roku spędził prawie pół roku w Jordanii, u kuzynki, a stamtąd wyruszył na miesiąc do Egiptu – Kair, Hurghada, Luxor, Aswan, Aleksandria. To była podróż na własną rękę, pełna niebezpieczeństw i piękna. Wróciwszy do Szkocji, podjął jeszcze jedną pracę – w Arnold Clark – ale już wiedział, że to ostatnia. W 2020 roku zaczął walkę o zieloną kartę, a w 2021 roku przeniósł się do Chicago. Tam opowiadał o nowym życiu – o zarobkach, podatkach, mieszkaniu. Ale to nie był koniec. To był początek nowego etapu – nie nomadyzmu, ale życia między stabilnością a możliwościami. Weekend w St. Louis, wyjazd do Florydy, podróż dookoła świata przez Hongkong i Tajwan, rejs po Karaibach, wakacje na Hawajach – wszystko to dowody, że choć zamieszkał w USA, jego duch wciąż krąży po świecie.

Co było w przeszłości, a obecnie już nie występuje

Zniknęły tanie oblotówki, które kiedyś były jego ulubionym sposobem podróżowania – te z Holidaypirates i fly4free, które dziś już nie istnieją w dawnej formie. Zniknęło też jego pełne zaangażowanie w pracę zdalną dla europejskich klientów – dziś pracuje w USA, a jego narracja skupia się bardziej na życiu, niż na szczegółach kodowania. Przestał też odwiedzać niektóre miejsca z przeszłości – jak Peru, które teraz krytykuje za turystyczną komercjalizację. Zmienił się też styl jego podróży: z ekspresowych, tanich wyjazdów na bardziej komfortowe, choć wciąż intensywne eksploracje.

Jakich tematów bohater unika lub które zniknęły bez komentarza

Nie mówi już o szczegółach technicznych programowania – jego kanał to nie tutorial, ale narracja o stylu życia. Nie porusza też tematów politycznych w sposób bezpośredni, choć w jednym z filmów wspomina, że przestał być fanem Unii Europejskiej. Nie ma też wzmianek o rodzinie poza wczesnymi latami – rodzice, którzy wyemigrowali do Szkocji, nie pojawiają się w późniejszych opowieściach. Zniknęły też wspomnienia o pierwszych latach programowania – dziś skupia się na teraźniejszości i doświadczeniach, nie na analizie przeszłości zawodowej.

Najważniejsze osoby pojawiające się conajmniej kilkukrotnie w jego historii

Pojawia się Agnieszka – towarzyszka podróży w Bogocie i Kolumbii, z którą zwiedzał miasto. Jest też Jose, mieszkaniec Asuncion, który zaproponował mu przewodniczenie po stolicy Paragwaju. Mówi o Radku – z którym przeprowadził wywiad po powrocie do Szkocji. I najważniejsza – jego kuzynka z Jordanii, u której mieszkał przez pół roku i dzięki której mógł podróżować po Bliskim Wschodzie. Są to jedyni ludzie, którzy pojawiają się ponownie – reszta to przypadkowi znajomi z hosteli, lokalni przewodnicy, nowi znajomi z drogi.

Osoby, które przestały się ostatnio pojawiać

Agnieszka, choć ważna w okresie kolumbijskim, nie wraca w późniejszych filmach. Radek pojawia się tylko raz. Jose i kuzynka z Jordanii też nie są wspominani po 2019 roku. Wygląda na to, że jego świat staje się bardziej samotny – nie dlatego, że nie chce kontaktu, ale dlatego, że podróżuje szybciej, a więzi są chwilowe.

Największe sukcesy

Jego największym sukcesem jest życie, które udało mu się zbudować – połączenie zawodowe z pasją, stabilność z wolnością. Udokumentował ponad 90 wyjazdów, od Japonii po Karaiby, od Amazonii po Chicago. Zdołał przepłynąć Amazonkę promem, dotrzeć do Salar de Uyuni, zobaczyć Wielki Kanion, przeżyć w Boliwii za 50 zł dziennie, a potem zamieszkać w USA. Jego film o wodospadach Iguazu nazywa „najpiękniejszym miejscem, w jakim był” – i to nie brzmi jak przesada, tylko jak szczery zachwyt człowieka, który wie, co widział.

Największe niepowodzenia lub potknięcia

Wypadek na skuterze w Tajlandii to oczywiste potknięcie – fizyczne i psychiczne. Ale nie było to porażką. Podobnie jak zawrócenie z granicy Ekwadoru – nie spełnił planu, ale znalazł coś lepszego. Jego największym błędem mogłoby być zbyt długie trzymanie się pracy w Szkocji, gdy serce wzywało do podróży – ale nawet to uznał za część procesu. Nie ma w jego historii dramatycznych upadków, tylko drobne korekty kursu.

Filmy o największej oglądalności

Choć dane o oglądalności nie są dostępne, można przypuszczać, że największą popularność mają filmy o Japonii, Australii, Brazylii i USA – miejsca, które łączą egzotykę z konkretnymi poradami. Szczególnie wyróżnia się odcinek o rzuceniu pracy w Kolumbii – moment, który dla wielu nomadów zdalnych może być inspiracją. Również filmy o tanich podróżach, jak powrót z Australii za 1200 zł, czy oblotówka za 350 euro, mają potencjał viralowy.

Zamknięcie profilu

To historia człowieka, który nie wybrał między pracą a marzeniami, ale nauczył się żyć z obiema – z kodem w laptopie i bagażem na plecach.