Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

Projekt Podróży

Projekt Podróży
2K+ subskrybentów
Obserwuj
podróżeprzygodavanlife

Projekt Podróży: opowieść o ucieczce i odkrywaniu świata

Kim są twórcy

Paula i Grzegorz to para, która zamiast szukać stabilności w codziennym życiu, postanowiła ją zbudować gdzie indziej — na drodze. Ich kanał, Projekt Podróży, to nie tylko relacja z odległych krajów, ale przede wszystkim dokument przemiany: z dwóch Polaków pracujących gdzieś w Europie na dwóch nieustępliwych poszukiwaczy granic, dla których domem stała się mapa. Ich życie to ciągła próba odpowiedzi na pytanie, czy można żyć inaczej — wolniej, z dala od szumu miast, zanurzonych w kulturach, które nie znają pojęcia „praca do zawodu”, ale doskonale rozumieją, co to wspólnota, gościnność i nieprzewidywalność.

Gdzie teraz przebywają

Ich bieżący adres to Bali, konkretniej Ubud — miasto, które z biegiem lat stało się ich bazą operacyjną, miejscem, gdzie można założyć dom, a jednocześnie nie stracić kontaktu z rytmem podróży. Ubud, z jego tarasami ryżowymi, świątyniami i kawiarniami z cold brewem, to mieszanka duchowości i turystycznego komfortu, idealna dla kogoś, kto chce być i tu, i tam. Ale to nie znaczy, że usiedli. Wciąż wyjeżdżają — na zachodnie wybrzeża Bali, do Malezji, na Filipiny, do Indii — by wrócić znowu, jakby sprawdzając, czy to, co zbudowali, nadal trzyma się kupy. Bali stało się ich ogniskiem, a nie więzieniem.

Co robili przed podróżą

Zanim zaczęli pokazywać świat, byli kimś, kogo nikt nie zauważa — ludźmi z pracy, mieszkającymi w Warszawie, podróżującymi do Berlina i Paryża, jakby testując, czy mają ochotę na więcej. Ich początek był skromny: pierwszy lot do Cancun, mieszkanie w Playa del Carmen, huragan Zeta i karaluchy w łazience. Nie byli ekspertami od nurkowania ani etnografami Majów. Byli zwykłymi osobami, które po prostu zdecydowały się wyjść za okrąg komfortu i nie wrócić.

Chronologia życia w ruchu

Ich historia zaczęła się w 2020 roku, mimo że pierwszy film pojawił się w 2021 — to typowe dla czasów pandemii, kiedy plany się przesuwały, ale marzenia rosły. Pierwsze miesiące spędzili w Meksyku, eksplorując Jukatan, nurkując w cenotach, poznając cenę mieszkania w Playa del Carmen i walcząc z lokalnymi taksówkarzami, którzy nie mieli pojęcia, co to uczciwość. Byli jak dwa kurczaki w dżungli — zdezorientowani, ale pełni entuzjazmu. Ich radość z pływania z żółwiami w Akumal, z wspinania się po piramidach Chichen Itza, z ostatniego wspaniałego snu na plaży Playa Norte — to była muzyka początków.

Potem przyszła Gwatemala — bardziej surowa, mniej turystyczna, pełna Chicken Busów, których jazda przypominała amerykańskie koleje z filmów sensacyjnych. Tu zaczęli wnikliwie obserwować życie lokalne: mieszkali w Cerro de Oro, jeździli łódkami po jeziorze Atitlán, tracili telefony w trakcie trekingu na wulkan Chicabal i zastanawiali się, czy San Pedro to raj, czy raczej miasto, które przestało wierzyć w samego siebie. Ich kamera zaczęła chwytać więcej niż krajobraz — zaczęła rejestrować emocje, zmęczenie, irytację, ale też błyski szczęścia, które pojawiają się tylko, gdy człowiek jest naprawdę daleko od domu.

Następnie — Indonezja. Tu kryzys i przełom się spotkały. Przyjechali do Dżakarty, by spędzić 88 godzin w kwarantannie, potem przemierzyli całą Jawę pociągiem, uruchomili skutery i odjechali w kierunku wulkanów. Ale dopiero wybuch wulkanu Semeru sprawił, że naprawdę zrozumieli, co znaczy podróżowanie w obliczu chaosu. Uciekali z wyspy nocnym promem, wiedząc, że Bali, ich przyszły dom, czeka. Tam zaczęło się coś nowego: nie tylko zwiedzanie, ale budowanie. Wynajmowanie willi, montaż smart home, zakupy mebli, kłótnie z rurami, papugi i korki — życie, które przypominało osiedlanie się, a nie tylko odwiedziny.

Ich świat rozszerzył się: Tajlandia, Malezja, Filipiny, Indie. Byli w szpitalu na Koh Phi Phi, nurkowali z mantami na Mabul, tracili bagaż w Manili, a w Indiach przetrwali pociąg, który wyglądał jak dekoracja z filmu postapokaliptycznego. Ich kamera nie uciekała przed brudem, hałasem, frustracją — pokazywała to wszystko, bo to też jest część podróży. A potem, nagle, pojawiło się pytanie: „Czy to już koniec podróży? Czy szukamy domu?”.

Co zmieniło ich kierunek

Kluczowym momentem była nie jedna podróż, ale seria wydarzeń, które stopniowo przesuwały ich z roli turystów w stronę mieszkańców. Pierwszy przełom to wyjazd z Gwatemali — długi lot, przesiadki w Nowym Jorku i Monachium, powrót do Polski. To była chwilowa kapitulacja, a może raczej przerwa. Ale potem — Indonezja. Kwarantanna w Dżakarcie, ucieczka z Jawy, przyjazd na Bali. Od tego momentu ich podróż przestała być tylko eksploracją — zaczęła się metamorfoza w życie trwałego.

Drugi przełom — awaria skutera pod Mount Kinabalu i decyzja, by go naprawić, a nie wrócić. To był symbol: nie uciekają, tylko rozwiązują. A trzeci — decyzja o przeprowadzce. Szukanie willi, zakupy, instalacje, papugi, szczury w kuchni, zalać dach — wszystko to przestało być misją, a stało się codziennością. Ich kanał, który zaczynał się jako vlog z miejsc, gdzie warto się wybrać, zmienił się w relację z budowania życia w tropikach.

Co się skończyło

Zniknęły tematy z początków — proste vlogy typu „lot do Cancun”, „pierwsze wrażenie”, „co jedliśmy w restauracji”. Z czasem zaczęli mniej opowiadać o samych atrakcjach, a więcej o rzeczywistości podróży: o tym, jak działa transport, jak wygląda kwarantanna, co się dzieje, gdy skuter się psuje, a dom się zalewa. Ich pierwsze filmy były radosne, pełne odkryć i nowości. Późniejsze — bardziej zrównoważone, pełne głębi, ale też zmęczenia, które przychodzi po trzech latach życia w ruchu.

Zniknęła też samotność tematów. Wcześniej każdy film był jak odcinek serialu — nowe miejsce, nowa przygoda. Teraz ich historia to ciągłość: ten sam dom, te same problemy, ten sam kran, który cieknął trzy miesiące, zanim go naprawili.

Czego unikają

Nie robią filmów o Polsce, o pracy, o dawnych znajomych. Nie wspominają o rodzinie, nie pokazują dzieci (jeśli mieliby, pewnie by nie ukrywali). Ich świat to teraz kraje trzeciego świata, gdzie można żyć za mniej niż w Warszawie, ale więcej niż w lokalnej społeczności. Nie poruszają też tematów religijnych ani politycznych — nie dlatego, że się boją, ale dlatego, że ich projekt to nie polemiczka, tylko dokument życia.

Najważniejsze osoby

Poza Paulą i Grzegorzem, najważniejszą postacią jest… ich kamera. Ale jeśli chodzi o ludzi, to pojawiają się głównie rodzice Majów w Gwatemali, urzędnicy w Indonezji, właściciele willi w Bali, przewodnicy w dżungli Danum Valley. Główną osobą, która stopniowo zaczęła dominować, jest Ara — ich papuga, która wpadła do świata z dżungli i została członkiem rodziny. A także ich przyjaciele z kanału Wiecznie Wolni, którzy gością w filmach, bo to, co zaczęło się jako samotna podróż, stało się częścią społeczności.

Sukcesy i porażki

Ich największy sukces to nie liczba subskrypcji ani 20-tysięczny film o Ubud — to fakt, że zbudowali coś trwałego. Że przetrwali pandemię, wulkan, kwarantannę, awarie i nadal filmują. Że założyli dom na Bali, ale nie utracili ducha podróży.

Porażką byłby każdy dzień, w którym przestaliby się dziwić. Ale takiego dnia nie było. Nawet kiedy leżeli w szpitalu na Koh Phi Phi, kiedy nie wpuszczono ich do samolotu do Gwatemali, kiedy skuter się zepsuł — wciąż byli pełni ciekawości. Chyba że byłoby to zalać willi po raz siódmy — wtedy nawet oni mogliby powiedzieć: „Może to jednak nie jest raj”.

Filmy o największej oglądalności

Największą popularnością cieszył się film Co robić w Ubud?, który zdobył ponad 20 tysięcy wyświetleń — to moment, w którym przestali być tylko podróżnikami, ale ekspercką parą, której porady mają wagę. Drugi to Najpiękniejszy wodospad na Jawie, trzeci — Willa na Bali za mniej niż…, który pokazuje, jak kusiła ich idea zamieszkania, a nie tylko odwiedzin.

Ostatnie zdanie

To historia o tym, jak można uciec — nie od życia, ale do niego, wprost w jego najbardziej mokrą, zapyloną, wymagającą i piękną część.