Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

RobiMy Podróże na dwóch nogach i czterech kołach

RobiMy Podróże na dwóch nogach i czterech kołach
4K+ subskrybentów
Obserwuj
przygodapodróżeludzie

RobiMy Podróże: Dwa kroki do świata

Goha i Kamil to para, której podróż nie zaczyna się na lotnisku, ale w sercu – tam, gdzie pasja spotyka się z determinacją, a różnice stają się mostem, nie przeszkodą. Ich historia to nie tylko relacja z odległych krajów, ale opowieść o tym, jak można żyć pełnią, nie patrząc na ograniczenia, tylko na możliwości. Przemierzają świat na dwóch nogach i czterech kołach – ona idzie, on jeździ, a razem pokazują, że niepełnosprawność to nie zakończenie marzeń, ale początek innej ich realizacji. Ich domem jest Olsztyn, stolica Warmii i Mazur, miasto, które czasem nazywają swoim punktem odniesienia, a czasem – rampą startową do kolejnych przygód. To właśnie stąd, z cichych ulic nad jeziorem Ukiel, wyruszają w świat, by wrócić z nowymi historiami, które nie mieszczą się w jednym filmie, ale w całości ich życia.

Zanim kamera zaczęła kręcić, zanim pojawił się blog, zanim powstali RobiMy Podróże, byli parą, która po prostu chciała zobaczyć więcej. Nie było planu, by zostać twórcami, ale był głód nowych doświadczeń – ten, który nie da się zaspokoić weekendem nad jeziorem, choć i takie chwile mają swój urok. Ich pierwsze wspólne wyjazdy to nie tylko wspomnienia, ale fundamenty, na których budowali swoje podejście do podróży: praktyczne, otwarte, pełne empatii. W 2012 roku trafili do Pekinu – miasta, które mogłoby przytłoczyć każdego, a ich przyjęło na własnych zasadach. To była nie tylko pierwsza duża wyprawa, ale też test – czy da się podróżować inaczej, czy świat jest gotowy na osobę na wózku, czy w ogóle zwraca na to uwagę. Odpowiedź była jednoznaczna: trzeba ją sobie wypracować. Relacje z Chin, które opublikowali na blogu, były szczegółowe, pełne emocji i praktycznych wskazówek – nie dla siebie, ale dla innych, którzy mogli się bać. I tak zaczęło się coś więcej niż hobby.

Ich kanał, uruchomiony w 2015 roku, nie powstał z myślą o popularności, ale o dzieleniu się. Pierwszy film o Teneryfie to nie tylko wulkan, delfiny i czarne plaże – to pokaz, że zimą można złapać słońce, a niepełnosprawność nie oznacza, że trzeba rezygnować z wycieczki na morze. To był początek nowej narracji – nie o tym, co się nie da, ale o tym, jak to zrobić. Kolejne wyjazdy – Chorwacja, Kaliningrad, Malta – nie były tylko zwiedzaniem, ale eksperymentem: jak dostosowane są miasta, jak reagują ludzie, czy w końcu Europa zaczyna rozumieć, że dostępność to nie luksus, ale podstawa. Ich film o Akropolu w Atenach, gdzie sprawdzili, czy da się tam wjechać na wózku, stał się jednym z pierwszych w internecie tak szczegółowych raportów – nie tylko z relacją, ale z mapą, zdjęciami i ostrzeżeniami. To był przełom: nie byli już tylko podróżnikami, ale ambasadorami możliwego świata.

W 2018 roku coś się zmieniło. Pojawia się cykl RobiMy Podróże Tonight, który zmienia ton ich twórczości. To już nie tylko filmy z podróży, ale poradniki, rozmowy, analizy. Zaczynają odpowiadać na pytania, które słyszeli od widzów: jak tanio wyjechać do Chorwacji, czy warto jechać na Maltę, jak płacić za granicą. Ich kanał staje się miejscem, gdzie można się czegoś nauczyć – nie tylko o turystyce, ale o podejściu do życia. W tym samym czasie ruszają do Toskanii, by nie tylko zwiedzić, ale zrozumieć – od śladów Leonarda da Vinci, przez „Dom Gladiatora”, po klimatyczne termy i rozpadające się miasta z tufu. To był ich pierwszy większy cykl daily vlogów – Cześć Toskania – pełen humoru, ciepła i ciekawości. Wtedy też Kamil, po raz pierwszy, mówi o swoim marzeniu o Pendolino – i je realizuje. Film z pociągu, w którym sprawdzają, czy to dobry środek transportu dla niepełnosprawnego, to nie tylko test techniczny, ale emocjonalny. To chłopak, który od zawsze kochał pociągi, a teraz może je doświadczyć na własnej skórze – i podzielić się tym z innymi.

Przełomem w ich życiu stała się nie tylko podróż, ale także pandemia. Kiedy świat się zamknął, oni nie przestali mówić. W 2020 roku pojawiają się podcasty – luźne, szczere, pełne refleksji. Mówią o koronawirusie, o strachu, o tym, co się zmieni. Wtedy też słyszą głosy z Bergamo – ich włoskich znajomych, którzy opowiadają o epidemii jak o czymś, co zmienia wszystko. To był moment, w którym RobiMy Podróże przestały być tylko o turystyce – stały się o ludziach, o empatii, o tym, jak być blisko, nawet z daleka. A potem, gdy świat się otworzył, ruszyli jeszcze dalej – do Meksyku, na Karaiby, w rejsy wycieczkowce. To była nowa era: nie tylko ląd, ale morze, nie tylko auto, ale statek. I to właśnie wtedy zaczęli testować, jak wygląda dostępność na MSC Seaside – od kabiny po windę basenową. Ich film o dostosowanym kamperze, który pojawił się w 2024 roku, to nie marzenie, ale realność – sami go zaprojektowali, by móc podróżować bez pośrednictwa, na własnych zasadach.

Z czasem zaczęli zmieniać się też tematy. To, co kiedyś było centralne – np. samo przemieszczanie się – zaczęło ustępować miejsca historii, kulturze, ludziom. Ich wycieczki po polskich miastach – Poznań, Wrocław, Bydgoszcz, Jelenia Góra – to nie tylko zwiedzanie, ale odkrywanie, że ciekawe rzeczy są tuż obok. Już nie muszą lecieć za ocean, by coś zobaczyć – czasem wystarczy wyjechać na weekend. A kiedy mówią o Sanok, Zamościu czy Licheń, robią to z takim zapałem, jakby odkrywali je po raz pierwszy. Zniknęły z ekranu dawne formaty – np. porady o winietach w Słowenii – bo świat się zmienił, a oni z nim. Nie ma już filmów tylko o „jak ominąć autostradę”, ale są o tym, jak zachować się przy niepełnosprawnym – film, który przetłumaczyli specjalnie, by pokazać, że najważniejsze to normalność.

W ich życiu pojawiają się też osoby, które razem z nimi tworzą historię. Marcin Kozłowski ze Stena Line, z którym rozmawiają o obsłudze niepełnosprawnych na promie – to nie tylko gość, ale symbol współpracy. A ich znajomi z Bergamo, Lavina i Tom, to nie tylko głosy z kryzysu, ale przypomnienie, że podróże budują więzi. Z czasem niektóre twarze znikają – np. wspomniane w filmach osoby z dawnych wyjazdów – ale to naturalne, bo ich historia się rozwija. Największym sukcesem nie jest liczba subskrybentów, ale fakt, że ludzie piszą: „dzięki wam pojechałem po raz pierwszy na wakacje na wózku”. A największym potknięciem? Być może chwila, gdy w Cortonie połamał się wózek Kamila – ale nawet to stało się częścią narracji, dowodem, że nie zawsze wszystko idzie gładko, ale da się poradzić.

Filmy, które zdobyły największą popularność, to nie te najbardziej spektakularne, ale te najbardziej ludzkie: o Pendolino, o Akropolu, o tym, jak wygląda lotnisko dla niepełnosprawnego. To właśnie one pokazały, że potrzeba takich głosów – spokojnych, rzetelnych, bez sensacji, ale z pasją. A teraz, gdy jeżdżą po rejsach, od Miami po Barbados, nie tylko pokazują świat, ale też pytają: czy ten świat jest dla wszystkich?

Ich historia to nie podróż z punktu A do B, ale ciągłe poszukiwanie równowagi między marzeniem a realnością, między możliwościami a barierami – i pokazanie, że każda przeszkoda to tylko początek nowej przygody.