
Simon Son
Tam, gdzie granice realu rozmywają się między ekranem a życiem, a pasja miesza z koniecznością, pojawił się kanał, który na pierwszy rzut oka wyglądał jak kolejny strumień gameplayu z Apex Legends, lecz szybko okazało się, że to coś więcej — albo przynajmniej coś innego. Simon Son, pseudonim, który brzmi jak nazwa muzykalnego duetu z lat 90., był w rzeczywistości jedną osobą i jej synem, dziesięciolatkiem o zadziwiająco wysokim IQ i jeszcze wyższych dmg w grze. Początkowo kanał był miejscem, gdzie ojciec dzielił się chwilami wyższych lotów z ulubioną grą, tu i ówdzie wspominając o towarzystwie swojego małego partnera w zabawie. Widać było, że chłopiec nie tylko szybko się uczy, ale też ma własne podejście do walki — no-scopenie z krabera, 3,9 tysiąca obrażeń, tryumfujące „LETS GOOOOOO” — wszystko to wskazywało na osobowość, która mogłaby zdobyć serca nawet tych, którzy nigdy nie grali w FPS-y.
Początki były skromne, niczym typowe nagrania z PlayStation, robione na szybko, z entuzjazmem, ale bez ambicji. Wideo pojawiały się nieregularnie, ich tytuły — pełne wykrzykników i liczbowych rekordów — brzmiały jak wołania o uwagę w zatłoczonym internecie. W 2020 roku Simon Son był kimś, kto grał, nagrywał, wrzucał — i cicho liczył, ile osób rzuciło okiem na jego 2,5k dmg. Wszystko zmieniło się w lutym 2021 roku, kiedy nagle, bez zapowiedzi, kanał obrócił się o 180 stopni. Zamiast strzelanek, pojawiły się tytuły w języku polskim, z dziwnie spokojnym tonem: islandia part 3, wolny czas, jak zdobyc prace. I nagle wszystko stało się jasne — Simon nie był już tylko w Polsce. Przeniósł się do Islandii, zabierając ze sobą syna i kamerę.
To tam, wśród lodowców, nieprzewidywalnej pogody i wysokich kosztów życia, powstał nowy kanał. Ten sam właściciel, ale zupełnie inny świat. Wideo stały się bardziej osobiste, mniej hiperaktywne, bardziej refleksyjne. Simon opowiadał o życiu za granicą, o szukaniu pracy, o tym, co robić w wolnym czasie, gdy dookoła jest kilkadziesiąt stopni mrozu. Nagrania były nagrywane na żywo, czasem z gorszą jakością, ale z autentycznością, która zaczęła przyciągać widzów. Ludzie chcieli wiedzieć, jak żyje się na Islandii — i Simon stawał się ich przewodnikiem. W jednym z odcinków gościł nawet swojego syna, teraz nieco bardziej rozwiniętego, niż w starciach w Apex Legends, i pokazującego, że potrafi mówić nie tylko o dmg, ale też o szkole, języku i nowym środowisku.
Wszystko, co było ważne na początku — rankingi, killstreaki, kraberowe show — zniknęło bez słowa wyjaśnienia. Apex Legends znikło tak samo cicho, jak kiedyś zaczęło się pojawiać. Żadnej pożegnalnej wiadomości, żadnej ostatniej rozgrywki. Tylko cisza i nowa rzeczywistość. Syn nadal pojawia się okazjonalnie, ale już nie jako „11y boy with 4k dmg”, tylko jako dziecko rosnące w obcym kraju, uczące się nowego języka, dostosowujące się do nowego systemu edukacji. Pozostali, którzy byli przedtem — losowi gracze, komentarze o „randomach”, linki do sklepu PlayStation — zostali w przeszłości, jak stare save’y z gry, do której już się nie wraca.
Największym sukcesem kanału było bez wątpienia wideo numer 16, islandia vlog 9 ( jak zdobyc prace ), które zebrało ponad cztery tysiące wyświetleń — więcej niż wszystkie poprzednie razem wzięte. To ono zapewne otworzyło drzwi dla nowej publiczności: Polaków marzących o wyjeździe, szukających praktycznych wskazówek, a nie rozgrywek. Wszystkie późniejsze vlogi, mimo że cicho idące za nim, utrzymują się na wyższym poziomie niż kiedykolwiek wcześniej. Największym niepowodzeniem — jeśli można tak to nazwać — był zapewne okres przejściowy, gdy dwa światy jeszcze się nie połączyły: kilka wideo o Islandii z niską liczbą odtworzeń, jakby publiczność nie wiedziała jeszcze, kim teraz jest Simon Son. Ale to nie była porażka — to był czas przystosowania, moment, w którym narrator jeszcze szukał swojego głosu.
Bo ostatecznie to właśnie o tym opowieść: o człowieku, który zaczął od tego, by dzielić się grą z synem, a skończył tym, że opowiada światu, jak żyć z synem gdzieś poza domem. Kanał zmienił się z dziennika gracza na kronikę emigranta. I choć nie wiadomo, czy Simon kiedykolwiek wróci do Apex Legends, wiadomo jedno — jego największa rozgrywka trwa w pełni.