Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

StinkyTofu China

StinkyTofu China
500+ subskrybentów
Obserwuj
kulturajedzenieprzygodavanlife

Opowieść o twórcy kanału StinkyTofu China

W 2015 roku, w cichy czwartkowy poranek, pojawił się pierwszy film na kanale StinkyTofu China — krótki, skromny wideo-reportaż z targów jedzenia podczas chińskich świąt wiosennych. Nie było tam jeszcze dużej produkcji, ani wyrafinowanej narracji, ale już wtedy dało się wyczuć ciekawość i ciepło, z jakim Polak mieszkający w Chinach zaczynał dzielić się swoim doświadczeniem z tym niezwykłym krajem. Miał za sobą kilka lat życia w Azji, a jego pasja do kultury, jedzenia i życia codziennego po drugiej stronie globu była od razu wyczuwalna. Z biegiem czasu kanał stał się nieformalnym dziennikiem podróży, eksperymentów kulinarnych, technologicznych unboxingów i obserwacji społecznych, które stopniowo rysowały portret nie tylko twórcy, ale i miejsca, w którym się zakorzenił.

Początkowo filmował głównie lokalne wydarzenia i osobliwe doświadczenia — Chińskie przysmaki jak latiao czy kurze stopki, dziwne smaki chipsów, czy wizyty na festiwalach takich jak San Yue San czy Święto Smoczych Łodzi. Były to raczej spontaniczne projekty, często z nagraniem wideo na telefonie, ale pełne autentyczności. Z czasem jednak widać, jak zaczyna inwestować w jakość — kupuje mikrofon Zoom H1, testuje gimbala Feiyu Tech Summon, a nawet eksperymentuje z filmowaniem w wirtualnej rzeczywistości. Były to nie tylko narzędzia, ale także symbol zmieniających się ambicji. Kanał rozwijał się, choć nie z eksplozją popularności, a raczej z cierpliwą, stopniową transformacją od luźnych notatek do bardziej dopracowanych form opowieści.

Jego mieszkanie w Chinach stało się niejako drugą redakcją StinkyTofu. W 2016 roku poświęcił mu cały odcinek, oprowadzając widzów po trzecim lokum, jakie zajął od czasu przyjazdu. Było duże, tanie i — jak podkreślał — komfortowe w porównaniu do innych dzielnic, choć nie pozbawione ułomności. Ten film, zdobywający ponad 11 tysięcy wyświetleń, był jednym z pierwszych przełomów w zainteresowaniu publiczności. Ludzi fascynowało, jak wygląda życie Polaka w codziennym chińskim otoczeniu, wśród skuterów, hipermarketów i festiwali. Jego obserwacje były delikatne, czasem z lekkim humorem, ale nigdy protekcjonalne — raczej pełne podziwu dla tego, co Chińczycy potrafią stworzyć w swoim codziennym życiu.

Z czasem zaczyna pojawiać się temat jego związku z mieszkańcem Chin. W kilku filmach wspomina o wspólnych kolacjach, zakupach, a nawet przygarnięciu kota. Kobieta ta, choć nie pokazana wyraźnie, staje się widoczna w tle, w komentarzach, w tonie filmów — czasem jako partnerka w przygodach, czasem jako uczestniczka eksperymentów z chipsami czy chińskimi słodyczami. Jej obecność przydaje materiałom ciepła, a relacje międzyspołecznej głębi. W jednym z filmów z 2020 roku, gdy wraca po przerwie, pokazuje ją próbującą limitowanych chińskich chipsów — to jedno z ostatnich jej pojawień się na kanale. Później stopniowo znika, bez komentarza, bez pożegnania — jakby życie prywatne znów odcięło się od publicznego.

Rozwój kanału był nieliniowy. Po burzliwym 2016 roku, gdy publikował nowy film niemal co tydzień — od testów VR po przygody z tajfunem, w którym rzekomo prawie utonął — nagle następuje dłuższa przerwa. W 2017 roku pojawia się tylko jeden film, krótki, jakby na ustalenie kontaktu: „Dalej żyję…”. Później cisza, aż do lutego 2020 roku, gdy kanał odradza się z zupełnie innego powodu — pandemii koronawirusa.

Wtedy, gdy świat się zatrzymał, a Nanning — miasto, w którym mieszka — wpadło w kwarantannę, StinkyTofu znów się pojawił. Tym razem nie z chipsami, ale z poważniejszymi tematami. Mówi o fałszywych informacjach krążących po internecie, o atmosferze strachu i dezinformacji, o tym, jak wygląda życie w zamkniętym mieście. Jego głos staje się świadkiem: opowiada, jak powoli otwierają się sklepy, jak ludzie wracają do pracy, jak szpitale wracają do normy. Film „W Chinach wszystko wraca do normy!” zdobywa ponad 7 tysięcy wyświetleń — jeden z najwyższych wyników w historii kanału. To właśnie w tym czasie StinkyTofu staje się czymś więcej niż tylko rozrywką — staje się relacją z pierwszej linii.

W tym samym okresie dzieli się informacjami o zakupie mieszkania — temat, który najwyraźniej mu leży na sercu. Film „Kupiłem mieszkanie w Chinach” i jego kontynuacje to nie tylko unboxing nieruchomości, ale także refleksja nad przynależnością, długoterminowym planowaniem i emocjami, jakie towarzyszą decyzji, by zostać na stałe. To było coś, co wcześniej nie było widoczne — nie tylko obserwator, ale ktoś, kto rzeczywiście zakłada tu korzenie.

Z czasem jednak kanał znowu zmienia ton. Po burzliwym i ważnym dla świata marcu 2020 roku, produkcja spowalnia. Tematy stają się lżejsze: kompilacje z chińskiego TikToka, śmieszne zwierzęta, opowieści o kuchni w mieszkaniu. Brakuje już wcześniejszej intensywności, jakby twórcy zabrakło ducha do dalszego narracyjnego zaangażowania. Nie ma więcej relacji z podróży, testów urządzeń, ani głębszych eksploracji życia w Chinach. Zniknęły także wspomnienia o pracy, o miejscu, w którym przebywa, a nawet o imprezach cosplayowych — tematy, które kiedyś były sercem kanału.

Wśród filmów o najwyższej popularności wyróżniają się zarówno te związane z kryzysem — „W Chinach wszystko wraca do normy!” (ponad 7 tys. wyświetleń), „Byłem w chińskim szpitalu…” (ponad 5,8 tys.), jak i te bardziej osobiste, np. „Kupiłem mieszkanie w Chinach” (ponad 40 tys. wyświetleń — największy sukces kanału pod względem oglądalności). Z drugiej strony, wiele filmów z 2020 roku, choć dobrze wykonane, nie przekracza 500 wyświetleń — co może wskazywać na spadek zaangażowania widzów lub zmniejszenie się widoczności kanału w algorytmach.

Nigdy nie było głośnych potknięć, skandalu, ani dramatycznych zwrotów. Tylko cichy, uporczywy wysiłek jednego Polaka, który przez osiem lat próbował przekonać innych, że Chiny to nie tylko smród tofu, ale także życie, które można pokochać. Przez lata jego kanał zmieniał się: od luźnych eksperymentów do publicznej rozmowy o kryzysie, a potem z powrotem do prywatnych opowieści o kuchni i kotach. Z czasem zaczęło brakować partnerki, a później — motywacji. Ale przez cały czas pozostawał autentyczny, spokojny, czasem nieśmiały, ale nigdy nie udający.

To historia człowieka, który najpierw odkrywał Chiny, potem dzielił się nimi, a na końcu po prostu w nich został.