Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

The Amerykanka

The Amerykanka
5K+ subskrybentów
Obserwuj
przygodasportkulturaedukacja

Karolina z The Amerykanki: między liniami siatkarskimi a kadrami życia

Karolina Noszczyk, znana jako The Amerykanka, to osoba, której życie stało się żywym dokumentem zmian — od polskiej uczennicy marzącej o przygodzie po dziewczynę, która tę przygodę nie tylko przeżyła, ale i opowiedziała ją setkom tysięcy ludzi. Jej historia to nie tylko podróż fizyczna z Polski do Stanów Zjednoczonych, ale i duchowa — od niepewnej nowej studentki do pewnej siebie kobiety, która wie, czym jest własna wartość, co jej daje siłę i jak dzielić się nią z innymi.

Zaczęła od siatkówki — sportu, który zabrał ją z domu i otworzył drzwi do świata, o jakim wcześniej mogła tylko marzyć. Pierwsze lata w USA to czas spędzony na kampusie Western Texas College, gdzie grała w drużynie na pełnym stypendium sportowym. Tam, w gorącym Teksasie, nie tylko trenowała, ale i uczyła się nowej kultury, nowego języka i nowego życia. Była to jednak droga wybrukowana nie tylko sukcesami, ale i potknięciami. Karolina nie ukrywała swoich trudności — początki były ciężkie, język i kulturowe różnice stawały się czasem murami. W jednym z filmów wspomina te pierwsze miesiące jako czas samotności i walki, kiedy nie tylko nie znała angielskiego, ale nie wiedziała nawet, jak nawiązać kontakt z ludźmi, których sposób bycia wydawał się jej zbyt inny, zbyt szybki, zbyt głośny.

Ale właśnie tam, wśród sesji zdjęciowych drużyny i sparingów w Dallas, wśród wizyt w Six Flags i świąt Thanksgivings, zaczęła się jej transformacja. To nie był nagły przełom, ale stopniowy proces, w którym każda podróż do innego stanu, każdy trening, każda rozmowa z inną międzynarodową koleżanką — jak na przykład Tatjana z Serbii, którą odwiedziła w Belgradzie — kładła cegiełkę w nowej tożsamości. Ameryka nie tylko dała jej siatkówkę i edukację, ale i przyjaźń bez granic, którą opowiedziała z widocznym wzruszeniem w głosie.

Jej kanał YouTube, który założyła w 2018 roku, początkowo skupiał się na codzienności ucznia-uczelni: treningach, sesjach, sparingach, wyjazdach do Odessy czy Dallas. Z czasem jednak ton zmienił się — z relacji sportowej zrobiła się narracja o życiu. Karolina zaczęła studiować dziennikarstwo, a jej kamera stała się narzędziem pracy. Zaczęła robić wywiady — z trenerami, koleżankami, a nawet z pilotem United States Air Force. To nie były już tylko wlogi z kampusu, ale reportaże, które pokazywały Amerykę z perspektywy studentki, ale też krytycznej obserwatorki.

Ważnym momentem była jej decyzja o transferze z Teksasu do Michigan, gdzie trafiła na Madonna University. To przejście oznaczało nie tylko zmianę uczelni, ale i zmianę tempa, stylu życia, a przede wszystkim roli. Z uczęszczającej tylko na zajęcia i treningi, stała się aktywną uczestniczką życia społecznego, uczelnianych inicjatyw, a nawet organizatorem spotkań z widzami — jak w Chicago, gdzie zaprosiła swoich obserwujących na spotkanie. To była kolejna metamorfoza: z bohaterki wlogów w osobę, która buduje społeczność.

Jej sukcesy nie polegały na liczbie subskrybentów (choć ta liczba rosła), ale na tym, że zaczęła mówić o rzeczach, które dotykały. Film o izotretynoinie, w którym opowiedziała o swojej walce z trądzikiem, został jednym z jej najpopularniejszych — nie tylko dlatego, że poruszył wątek zdrowia, ale dlatego, że zrobiła to z autentyczną szczerością. To był ton, który zaczął się pojawiać coraz częściej: nie tylko „to jest moje życie”, ale „to jest moje doświadczenie, moje trudności, moje rany i moje sukcesy”.

Karolina zaczęła również rozmawiać o kwestiach trudnych — rasizmie, stresie studenckim, kryzysie finansowym, problemach z wizą. Gdy w 2020 roku rząd USA zakomunikował, że międzynarodowi studenci będą musieli opuścić kraj, jeśli uczą się tylko online, Karolina nie milczała. Jej film o I.C.E. i polityce migracyjnej był nie tylko informacją, ale również manifestem — młodej kobiety, która zaczęła rozumieć, że Ameryka to nie tylko Hollywood i amerykański sen, ale też system, który czasem wyklucza, dzieli i niesprawiedliwie traktuje.

A potem — po czterech latach, po ceremonii graduacji, po zakończeniu kariery siatkarskiej — nastąpiła kolejna zmiana. Karolina nie wróciła do Polski, by zamknąć ten rozdział. Wróciła na chwilę — by zobaczyć rodzinę, by przypomnieć sobie, skąd wychodzi — ale potem wybrała Amerykę dalej. Przeprowadziła się na Florydę, potem do Illinois, gdzie zaczęła studia magisterskie na Eastern Illinois University. Tam, na małym kampusie w Charleston, zaczęła nowy etap — nie jako sportowiec, ale jako przyszła dziennikarka.

To tam zaczęła filmować inaczej. Mniej o „co się wydarzyło”, więcej o „co to znaczy”. Zaczęła serię „Ile kosztuje Ameryka?”, w której pokazywała ceny w sklepach typu ALDI, Rural King, County Market. To były proste filmiki, ale pełne znaczenia — bo pokazywały, jak wygląda życie poza mitem „Amerykańskiej przepaści”. Pokazywała, że Ameryka to nie tylko luksus, ale też trud, że życie na stypendium nie znaczy „bezpiecznie”, a „oszczędnie i odpowiedzialnie”.

Z czasem pojawiły się nowe tematy — randki na Tinderze, życie na Florydzie, przeprowadzki, samochody, praca w telewizji ESPN+. Karolina dostała ofertę pracy w ESPN+ — marzenie, które wydawało się nieosiągalne przed czterema laty. To był kulminacyjny punkt całej opowieści: dziewczyna, która przyjechała, by grać w siatkówkę, teraz stoi za kamerą, by opowiadać historie sportowe. To było spełnienie marzenia, ale nie koniec drogi.

Jej kanał, który zaczął się od krótkich wlogów z kampusu w Teksasie, stał się czymś więcej — dziennikiem młodej kobiety, która ośmieliła się wyjechać, ośmieliła się zmieniać i ośmieliła się mówić. Karolina nie ukrywała, kogo już nie ma: koleżanek z pierwszej drużyny, które odeszły, przyjaciół, którzy nie utrzymali kontaktu, tematów, które przestały ją interesować — jak np. szczegółowe opisy treningów czy sesje zdjęciowe drużyny. Z czasem zniknęły też wzmianki o braku pieniędzy, o trudach adaptacji, o tęsknocie za domem — nie dlatego, że minęły, ale dlatego, że stały się częścią przeszłości, którą przetworzyła.

Największe sukcesy Karoliny nie mierzy się tylko liczbami, choć i te się liczą: film o Amerykanach mówiących po polsku przekroczył 100 tysięcy wyświetleń, film o izotretynoinie też był hitem, a film o Trump Tower w Chicago zdobył ponad 20 tysięcy. Ale większe znaczenie miały inne momenty — jak gdy odpowiadała na komentarz: „A co ty masz, coś lepszego do roboty?”, albo gdy mówiła, że Amerykański sen nie zginął, tylko wymaga więcej pracy, niż się wydaje.

Karolina, po raz kolejny, zmieniła kamerę. Z GoPro i telefonu na profesjonalne urządzenia. Z filmowania życia do tworzenia treści. A potem — do gotowania. W ostatnich miesiącach jej kanał skupił się na polskich przepisach: rosół, żurek, krupnik, szczawiowa — jedzenie, które łączyło ją z domem. To nie była nostalgia, ale świadome wyboru: pokazywanie, że można być i „Amerykanką”, i Polką.

I tak, po 227 filmach, po latach, po transferach, po graduacjach, po wywiadach i randkach, po burzach na Florydzie i ciszy w Illinois, Karolina została. Nie dlatego, że Ameryka ją pokochała, ale dlatego, że ona pokochała możliwość bycia sobą. I opowiedziała to wszystkim — bez retuszu, z humorem, z ironią, ale z uczciwością.

To historia nie o ucieczce od domu, ale o tym, jak się w nim znaleźć — nawet jeśli dom leży o tysiące kilometrów.