Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

THE CZESC

THE CZESC
500+ subskrybentów
Obserwuj
vanlifeprzygodaprzyroda

Opowieść o twórcach kanału THE CZESC

Gdzieś między zamarzającymi jeziorami a czerwonymi latarniami Toronto, wśród płatów śniegu spadających na dachy Winnipeg i tropów samochodowych wijących się przez kanadyjską puszczy, zaczęła się historia dwóch ludzi, którzy postanowili opowiadać o Kanadzie tak, jakby pokazywali ją przyjacielowi przy kubku mocnej kawy. Ich kanał, THE CZESC, nie zaczął się od efektownych wpadek ani viralowych momentów, ale od cichego, prawdziwego startu – od pierwszych tygodni w nowym kraju, od pierwszego zetknięcia z kanadyjskim lodem pod butami, od pierwszych nieśmiałych kroków w nowym życiu.

Na początku było Toronto – gorączkowe, kolorowe, pełne superbohaterów na ulicach i ludzi w przebraniach, których można było wziąć za postacie z komiksu. Tam, w sercu Ontario, zaczęli się wkręcać w rytm nowego świata, kręcąc vlogi z centrum miasta, a zaraz potem wskakując na pociąg, który miał ich zabrać aż do Winnipeg. Trzydzieści cztery godziny jazdy – wystarczająco dużo czasu, by przemyśleć wszystko, co się zmienia. I to właśnie ten moment, ten długi przejazd przez środek kontynentu, stał się pierwszym prawdziwym przełomem. Nie było już powrotu. Kanada przestała być tylko miejscem na vlogi – została ich domem.

Wkrótce pojawił się kamper. Nie nowy, nie luksusowy, ale własny – pierwszy, zbudowany od zera, z myślą o tym, by być wolnym, by nie zamarzać w mieszkaniu, gdy zew przyrody woła. To nie była tylko podróż, to było podejście do życia: więcej natury, mniej kompromisów. Zaczęli spać wśród lasów, jezior, pod bezchmurnym niebem, a ich kamera rejestrowała nie tylko piękno, ale i przypadkowe spotkania z niedźwiedziami na trasie czy święta urodzinowe w polu. W tym czasie Kanada przestała być tylko tematem – stała się tłem, a zarazem głównym bohaterem ich codzienności.

Emigracja, która na początku była tylko krokiem w nieznane, stopniowo przekształciła się w narrację o dwojgu, którzy uczą się życia w nowym świecie – od kosztów wynajmu po szukanie pracy, od zimy, która „jest jak cholera”, po letnie wyprawy nad Falcon Lake czy do Kenory, gdzie krajobraz wygląda jak z kalendarza. Ich kanał stał się przewodnikiem nie tylko dla tych, którzy marzą o wyjeździe, ale i dla tych, którzy chcą zrozumieć, jak wygląda prawdziwe życie daleko od komfortu. Nie było tu miejsca na pozory – tylko prawda: chłód, frustracje, ale i te chwile, gdy wioska nad Big Whiteshell Lake pogrąża się w ciszy, a świat wydaje się idealny.

Z czasem zaczęły się pojawiać nowe motywy. Po wakacyjnych relacjach i przygodach z naturą przyszła pora na biznes. Otwarcie biura, uczestnictwo w targach renowacji, próby zrobienia czegoś więcej niż tylko vlogów – to była kolejna transformacja. Nie byli już tylko obserwatorami, ale uczestnikami. Budowali coś trwałego, coś, co mogłoby przetrwać zimy Winnipeg i wiosenne roztopy. Powiedzieli nawet, dlaczego wybrali to miejsce – nie dlatego, że jest idealne, ale dlatego, że daje szansę. I choć pytali retorycznie, czy zawsze tu zostaną, widać było, że chwilowo – tak. To ich baza, ich punkt zaczepienia.

Zniknęły z kanału postacie, które mogłyby się pojawić na początku – przyjaciele z Polski, wspólne przytulania przed wyjazdem, emocje rozstania. Teraz to tylko oni dwoje, ich kamery, ich trasa. A i filmy, które kiedyś kręcili razem w Toronto, teraz przypominają raczej o etapie, który się skończył. Nie ma już tych długich spacerów po miastach, nie ma karnawałów i przebierańców – zamiast tego są jeziora, lasy, trasy off-road i poszukiwanie bizonów rowerem. Świat się zmniejszył, ale jednocześnie poszerzył – bo teraz każdy kamień w lesie ma znaczenie.

Największym sukcesem był film o emigracji do Kanady – ponad siedem tysięcy wyświetleń, liczba ogromna w porównaniu z późniejszymi, bardziej spokojnymi vlogami. Potem były tematy bardziej osobiste – koszty życia, przejazdy, kempingi – ale to właśnie tamten pierwszy, szczery opis początku, dotarł najdalej. Były też momenty, gdy kamera milczała – gdy pandemia zaciągnęła zasłonę, gdy w 2021 roku pojawił się film zatytułowany „Strefa pandemiczna 0”, bez komentarza, bez szczegółów – jakby cały świat zatrzymał się na chwilę, a oni tylko zarejestrowali ten stan. Potem wrócili – powoli, bez zbędnych gestów.

Ich największe potknięcie? Może to, że rytm produkcji się zmienił – z początkowego szału w 2020 roku, gdy w ciągu kilku miesięcy wyszło kilkanaście filmów, przeszli do niemal klimatycznej ciszy, by wrócić aż w 2023. Ale to nie wyglądało na porażkę – raczej na pauzę, na czas potrzebny, by żyć, a nie tylko o tym opowiadać.

Film o Kananaskis Country, który pojawił się w ofercie jako bonus do innych odcinków, zdobył najwięcej uwagi – aż 413 wyświetleń, jak na nowsze czasy. Widać, że to, co ich fascynuje – piękno Gór Skalistych, cisza Alberta – przemawia do innych. Ich marzenie o zamieszkaniu w Jasper nie stało się jeszcze rzeczywistością, ale to nie przeszkadza im je nosić – jako cel, jako cel wizji, jako coś, co może się kiedyś spełnić.

Obok nich od początku jest Instagram – drugi wątek ich życia, miejsce, gdzie docierają zdjęcia, których nie ma w filmach. Tam jest więcej koloru, więcej uśmiechów, więcej chwil, które nie potrzebują słów. A na YouTube – historia ciągnie się dalej, fragmentarycznie, ale spójnie.

Ich nazwa – THE CZESC – brzmi jak zaproszenie. Jakby mówili: „Zajmij swoje miejsce, usiądź, zobacz, jak to wygląda z naszej perspektywy”. I nie ma tu miejsca na efekciarstwo, tylko na szczerość, na zimę, która naprawdę jest jak cholera, i na wiosnę, kiedy rowerem wyjeżdża się w las, by poszukać bizonów, choć nikt nie wie, czy je znajdzie.

To nie jest historia o tym, jak się „udało” – to historia o tym, jak się żyje.