Skip to content
VideoPolacy
Profile Background

TheKretka1

TheKretka1
405K+ subskrybentów
Obserwuj
kulturavanlifeprzygoda

TheKretka1 — opowieść o kobiecie zawsze w drodze

Na początku była kosmetyki, farby do włosów, rady dla dziewczyn i szybkie fryzury. Anna Gretkowska, znana jako TheKretka1, zaczynała w 2011 roku, gdy YouTube w Polsce był jeszcze nieco dzikim zachodem — każdy mógł zostać gwiazdą, jeśli tylko miał kamerę, odrobinę odwagi i natchnienia. Jej pierwsze filmy były niby instrukcje: jak używać Proactivu, jak zrobić manicure hybrydowy, jak zacząć nosić sztuczne rzęsy. Ale już wtedy widać było, że nie chodziło jej tylko o pokazanie kosmetyku — chodziło o podanie ręki. O przekazanie tej specyficznej, domowej, trochę naiwnej, ale autentycznej pozytywnej energii, o której wspominała w opisie kanału. Była to energia, która mówiła: „Wszystko będzie dobrze, nawet jeśli masz trądzik i rozmazany makijaż – narysuj nowe rzęsy i ruszaj dalej”.

Zanim zaczęła filmować na Florydzie, zanim odkryła Amerykę, przed ślubem, przed mężem Markiem, który czasem pojawiał się z muzyką, czasem z angielską wypowiedzią, zanim wszystko się zmieniło — mieszkała w Polsce. Jej domowy portret był jeszcze niekompletny, ale już wyraźnie rysowały się kontury: kobieta zawsze zajęta, zawsze czymś zajmująca się, zawsze gotowa podzielić się tym, co ma. Początkowo była kosmetyczką w duszy, potem stylizatorką, a w końcu — narratorem codzienności. Jej kanał, pierwotnie skupiony na poradach i haulach, stopniowo się otwierał, jakby zdejmował jeden warstwa za drugim. Z czasem zaczęły pojawiać się inne tematy: podróż, zmiana kraju, życie za granicą. A z nimi — inny język, inne tło, inne ludzie.

Przeprowadzka na Florydę, choć nigdy nie została opisana jako dramatyczny wyrzut z ojczyzny, stała się jednym z najważniejszych momentów w jej historii. Być może nie było tego wprost powiedziane, ale wszystko wskazywało, że to nie była tylko podróż. Adres korespondencyjny, który od lat pojawia się pod filmami — Boynton Beach — mówi więcej niż sama data publikacji filmu. To tam, pod słońcem, zaczęło się nowe życie. Pierwsze filmiki z Ameryki były jeszcze ostrożne: zakupy w Target, promenada po South Beach, pierwsze porównania. Potem przyszły vlogi, a z nimi więcej prawdy — i więcej ironii. W jednym z filmów mówiła żartem, że temperatura 9 stopni Celsjusza to u niej zima. Humor, jaki na to pałała, był subtelny — bez przesady, ale zupełnie autentyczny.

To właśnie w tym czasie TheKretka1 stała się kimś więcej niż twórczynią tutoriali. Była przewodnikiem po Ameryce. Seria „Życie w USA” — która zaczęła się od ludzi i zakończyła tematami najbardziej kontrowersyjnymi, jak uzbrojenie, huragany, czy opieka zdrowotna — zrobiła z niej nie tylko blogerkę stylu życia, ale osobę, która miała coś do powiedzenia. Jej filmy nie były polityczne, ale były szczere. Nie oceniała, tylko pokazywała. Jak wygląda wieczór wigilijny na Florydzie, jak kupuje się grób w Disney Worldzie, jak wygląda aukcja samochodowa, czy co robi się, gdy nadchodzi huragan Irma.

W 2017 roku, gdy huragan Irma faktycznie przybył, TheKretka1 zniknęła z internetu. Nie było filmów, nie było live’ów. A potem, nagle, pojawił się film nagrań przyjaciółki — z informacją, że mimo wszystko przetrwały. Ten moment był jak wyznanie wiary: nie w kamerę, nie w YouTube, ale w ludzi, którzy oglądają, którzy się martwią, którzy trzymają za nią kciuki. To właśnie wtedy stało się jasne, że jej kanał to nie tylko zabawa, ale więź.

W przeszłości nie było miejsca na surowość. Była radość, byle nie na siłę. Były opowieści o mężu (Marek, który strzelał muzykę, śpiewał, gotował, a czasem testował kosmetyki), o matce, o przyjaciółkach — Karolinie z kanalu Stylizacje2, o Loli, o Gosii z Gi Cirilla. Były one nieustannie obecne, aż w pewnym momencie przestały się pojawiać. Ich wypadek był cichy, bez żegnania, jakby świat się nieco rozszedł. Ale ich duch pozostał — w filmach, w wspomnieniach, w tonie, którym mówiła o przyjaźni.

Tematy, które przestały się pojawiać, były równie ważne jak te, które się utrzymały. Kończyły się filmy tylko o paznokciach, o farbach do włosów, o tagach „ulubione rzeczy”. Zaczęły dominować vlogy, filmy eksperymentalne, testy nowych gadżetów, wyzwania, opowiadanie o zwierzętach z nadmierną opieką (jak Orka, która rzeczywiście zaatakowała park dla delfinów), a nawet filmy o przeprowadzce do domku kempingowego. TheKretka1 nie była już tylko kobietą z kosmetyczką — była kobietą, która próbuje zrozumieć świat.

Jej sukcesy były liczne, ale najważniejszy nie dał się zmierzyć podglądem. Była w programie Dzień Dobry TVN, gdzie opowiadała, kim jest. Jej film o magicznym staniku z Instagrama przekroczył milion odsłon — temat, który z pozoru wydawał się błahy, stał się fenomenem. Film o skarpetkach złuszczających, o testach huraganu Irma, o lakierze w sprayu — to wszystko były przeboje, które sprawiły, że kanał przestał być tylko polskim kącikiem, a stał się czymś globalnym. Ale najważniejszym sukcesem był fakt, że przez dziesięć lat — i ponad 500 filmów — nie straciła siebie. Była ciągle pozytywna, mimo że świat wokół niej się zmieniał.

Jej potknięcia były subtelne. Film, w którym próbowała zrobić makijaż na ślepo, a kończy się bloopersami i śmiechem. Czy film, w którym próbowała zmierzyć się z upałem — i wychodzi z tym całkiem nieźle, ale widać, że cierpi. A może to film, w którym zdecydowała się na depilator — i później przyznaje, że „nie jestem pewna, czy to dla mnie”. To nie były upadki, tylko ludzkie momenty. I właśnie one były najcenniejsze.

Filmy o największej oglądalności — „Magiczny stanik z Instagrama”, „W dniu huraganu Irma”, „100 warstw lakieru”, „Sekret pięknych nóg Aniolków Victoria’s Secret” — były różnorodne. Jedne śmieszne, inne poważne, inne po prostu ciekawe. Ale łączyła je pewna zasada: wszystkie były autentyczne. W żadnym nie było fałszu.

Na końcu, po wszystkich podróżach, vlogach, wywiadach, przeprowadzkach, ślubie, ślubie w Ameryce, testach, wyzwaniach, po tym, jak odwiedziła Disney World, jak bywała w Death Valley, jak zrobiła sobie tatuaż ust, jak przeprowadziła sprzedaż własnych naszywek — została po prostu Anną. Kobietą, która ciągle chce pokazać, że życie może być lżejsze, niż się wydaje.

Ta historia to opowieść o kobiecie, która wciąż szuka, ale już nie tego samego.