
Wiesław Jankowski: człowiek z kamerą i mapą
Wiesław Jankowski to Polak, który najpewniej zna się na drogach lepiej niż na własnym korytarzu — choć i ten nie raz pokazywał w kadrze. Jego życie to historia nieustannego ruchu, przerywanego tylko chwilami spokoju nad falami Morza Bałtyckiego lub pod cieniem palm w Marsa Alam. Mieszka w Brodnicy, miasteczku na Kujawach, skąd wyruszył kiedyś w podróż, która trwa do dziś — nie tylko w terenie, ale i na ekranach setek tysięcy widzów. Jego kanał, Travel & Recreation Wiesław Jankowski, to dokument życia z walizką w pogotowiu, z kamerą w ręku i z nieustanną chęcią pokazania, że wcale nie trzeba być przewodnikiem turystycznym, by pokierować kogoś po świecie.
Zanim stał się twórcą filmów podróżniczych, być może był kimś, kogo zimowe morsowanie w Brodnicy wydawało się wystarczającą przygodą. Już w styczniu 2021 roku, pod lodem jeziora Niskie Brodno, przepłynął osiem metrów bez skafandra — eksperyment, który mógłby być metaforą całego jego podejścia do życia: minimalne przygotowanie, maksymalna determinacja. Ale to była tylko przymiarka do czegoś większego. Już kilka tygodni później wylądował w Egipcie, na Boże Narodzenie, i nagrał swój pierwszy hitem — ponad 68 tysięcy odsłuchań, hotel podczas świąt, plaża, żółwie, rafy. Świat zaczął się rozszerzać, a on w nim przemieszczać z coraz lepszym aparatami, coraz dłuższymi planami i coraz większą pewnością, że to, co robi, ma sens.
Początki były lokalne, skromne, niemal domowe. Pierwsze filmy to spacer po Brodnicy, plaża w Krynicy Morskiej, Jastarni, czy Pojezierzu Brodnickim — miejsca, które znał jak kieszeń. Ale już w sierpniu 2020 roku pokazał Fuerteventurę, a potem, bez przesadnej dygresji, wskoczył prosto w Morze Czerwone. Zmiana nastąpiła gwałtownie, jakby zaczął żyć według nowej reguły: gdzie padnie, tam wiatr. Egipet stał się jego drugim domem — Marsa Alam, Hurghada, Sharm El Sheikh, piramidy, Kair, rafy koralowe. Ale nie tylko. W ciągu kilku lat objechał większość popularnych kierunków: Grecję, Turcję, Włochy, Hiszpanię, Tunezję, Maltę, Kipr, nawet Gibraltar i Teneryfę. Jego kamera przeszła od telefonu Galaxy S7 do profesjonalnych ujęć 4K, często z drona — widok z góry na plaże Samos czy klify Kretu to już nie tylko dokument, ale poezja ruchu.
To, co kiedyś było wypoczywkiem z rodziny i znajomymi, stało się działalnością twórczą — a potem prawie zawodem. Nie robił reklam, nie wynajmował się, ale budował zaufanie przez konsekwencję i szczerość. Pokazywał nie tylko piękno, ale i problemy: parkowanie w Barcelonie, koszty jedzenia na Maderze, bezpieczeństwo w Egipcie podczas konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jego ciekawość świata nie miała granic, ale miała system — zawsze informacje praktyczne: ile kosztuje wstęp, jak dojechać, czy warto rezerwować wcześniej. To nie są filmy o emocjach, ale o logistyce marzeń.
W jego świecie pojawiali się inni, choć rzadko. Kobiety z Cypru, Paweł z Samos, Marta z Szarmu — ludzie, którzy wyjechali i zostali, którzy przekształcili wakacje w życie. To nie są gwiazdy, ale przewodnicy z doświadczenia. Ich obecność sugeruje, że Wiesław nie tylko pokazuje, jak wygląda wakacyjny raj, ale też pyta: a co, jeśli zostać? Jego rozmowy z emigrantami, choć sporadyczne, dodają głębi — nie chodzi już tylko o to, gdzie pojechać, ale czy tam żyć.
Nie wszystko trwało. Zniknęły dawne tematy: Brodnica, jeziora kujawskie, morsowanie — ostatnie takie nagranie było w 2021 roku. Zniknął też styl wyłącznie relaksacyjny: dawne filmy z dźwiękami fal nad Bałtykiem zostały zastąpione dynamicznymi objazdami, wycieczkami z punktami, godzinami i kosztami. Nawet muzyka zmieniła się z medytacyjnej na energiczną, przygotowaną na szybki przewijanie. A jego obecność w kadrze — choć nadal jest twarzą kanału — stała się rzadsza. Coraz częściej widzimy tylko plecy, rękę trzymającą telefon, czy cień na piasku. Jakby sam wchodził w tło, by świat był głównym bohaterem.
Największe sukcesy to filmy, które przekroczyły 100 tysięcy odsłuchań: Zakynthos z 2021 roku, który zdobył ponad 300 tysięcy wejść, czy Cypr, Teneryfa, Dżerba, Kreta — wszystkie miejsca, gdzie dało się połączyć egzotykę z praktycznymi poradami. Największym potknięciem może być film o Tajlandii — dotychczas najsłabiej oglądany, zaledwie 861 wyświetleń. Może to początek nowej przygody, a może kres — trudno powiedzieć. Ale nawet jeśli Tajlandia nie trafiła w gust, to nie przestaje się packować.
Najczęściej powtarzającym się tematem jest Egipt — ponad dwadzieścia filmów, różne sezony, różne hotele, różne perspektywy. To jego ulubiona scena, miejsce, gdzie wraca jak do znajomych. Ale równie ważne są Grecja, Włochy, Tunezja — kraje, które pokazuje nie przypadkowo, ale w systemie: miasto, hotel, plaża, atrakcje, logistyka. Jego największe hity to te, które łączą emocje z informacją: Zakynthos z żółwiami, Caminito del Rey, Amalfi, Santorini. A te najmniej oglądane — właśnie te z dźwiękami fal, z zimowego morsowania — są może najbardziej osobiste, choć najmniej praktyczne.
W ciągu lat zmienił się nie tylko styl, ale i rola. Z turysty stał się przewodnikiem, z amatora — twórcą. Jego kanał to nie tylko lista miejsc, ale mapa mentalna jednego człowieka: od lokalnych jezior po światowe megalopolia, od świąt Bożego Narodzenia w hotelu do rozmowy o życiu na wygnaniu. I choć nie mówi o sobie wiele, to widać: podróż to dla niego nie ucieczka, ale sposób na bycie.
To historia człowieka, który najpierw zwiedzał Brodnice, a potem świat — i zrobił z tego zawód.