
Wojciech Siryk: podróżnik z misją
Wojciech Siryk to twarz kanału TEN ŚWIAT JEST NASZ, programu, który z pozoru wygląda jak typowy cykl podróżniczy, ale szybko okazuje się czymś więcej – precyzyjnym, analitycznym spojrzeniem na to, jak i dlaczego niektóre z najmniejszych, najbogatszych czy najdziwniejszych krajów na świecie odniosły sukces. Jego narracja, spokojna, pełna dystansu i subtelnej ironii, przypomina nie tyle wypoczynek telewizyjny, ile wykład wygłoszony przez kogoś, kto wierzy, że historia, gospodarka i społeczeństwo mogą być ciekawe bez pyrotechniki emocji. Siryk nie pokazuje się – jego obecność ogranicza się do głosu, który przewodzi przez labirynty diarchii, rajów podatkowych i gospodarczych anomalii. Zamiast wrażeń z miejsca, oferuje kontekst. Zamiast selfie z dronem, opowieści o tym, jak jedna wyspa stała się fabryką technologii, a jedna dolina – kryjówką dla kapitału.
Początki kanału, datowane na marzec 2018 roku, to coś na kształt eksperymentu z formą. W ciągu jednego dnia ukazały się cztery filmy o Hongkongu, trzy o Chile i dwa o Lwowie i Wilnie – wszystkie z krótkimi, encyklopedycznymi opisami, bez śladu logotypu „Ten świat jest nasz”. Wtedy jeszcze nie było znajomej formuły, nie było narracji o bogactwie czy wolności gospodarczej. Były tylko stwierdzenia faktów, jakby ktoś próbował zrozumieć świat, zgrywając notatki do przyszłego projektu. Dopiero w listopadzie 2019 roku, z premierą trzyczęściowej serii o Tajwanie, program zyskał swój charakter: uporządkowany, numeryczny, z czołówką i jasnym przesłaniem. Tajwan był pierwszym odcinkiem nowej ery – nie tylko pod względem numeracji („Odc. 01”), ale również koncepcji. Od tej pory kanał nie był już zbiorem przypadkowych filmów, lecz rozwijającą się opowieścią o państwach, które definiują się przez dobrobyt, innowację i rynek.
Przez kolejne miesiące świat został systematycznie „odkrywany” od strony, której nie widać w typowych poradnikach turystycznych. Botswana, do niedawna myślana wyłącznie w kontekście biedy i AIDS, pojawiła się jako „afrykańska perła” i „diamentowa gospodarka” – kraj, który dzięki stabilności i niskiej korupcji stał się jednym z najdynamiczniej rozwijających się w historii. Następnie, jakby po to, by pokazać kontrast, przyszła kolej na tzw. państwa-mikro. Estonia, Liechtenstein, San Marino, Monako, Andora, Gibraltar, Malta, Luksemburg – wszystkie wchodziły do programu nie dzięki pięknu krajobrazu, ale jako modele działania: cyberpaństwo, raj podatkowy, diarchia, kolonia brytyjska, mikroekonomia. Każdy film był jak lekcja z ekonomii politycznej, opowiedziana nie przez profesora, ale przez podróżnika, który przypadkiem trafił na formułę sukcesu.
W pewnym momencie, wiosną 2020 roku, pojawił się film „Za kulisami realizacji TŚJN” – jedyny, który choć trochę przybliżał widza do fizycznej obecności twórcy. To właśnie z tego materiału wynika, że Siryk był w Botswanie, że nagrywał vlogy, że eksperymentował z formą, ale że czas i warunki nie pozwoliły na dokończenie projektu. Ten odcinek, choć niezbyt licznie oglądany, był kluczowy – potwierdził, że za głosem stoi osoba, która naprawdę odwiedza te miejsca, że kamera była tam, w pustyniach, w miastach, na ulicach. Od tamtej pory jednak kanał nie wrócił do formy vlogu. Widzowie nie dowiedzieli się, czy podróżował dalej, czy skupił się na pracy studiowej. Wszystkie kolejne odcinki – mimo że odnoszą się do konkretnych krajów – są tworzone w sposób wyłącznie narracyjny, z użyciem archiwalnych materiałów, map i ilustracji. Można odnieść wrażenie, że fizyczna podróż stała się mniej ważna niż podróż intelektualna.
Największy przełom nastąpił w styczniu 2020 roku, gdy premierą odniósł film o Liechtensteinie. Z ponad milionem wyświetleń stał się najpopularniejszym odcinkiem w historii kanału – więcej niż wszystkie poprzednie razem wzięte. To on zadecydował o kształcie przyszłości projektu: od tej pory tematy były dobrane nie tylko pod kątem ciekawostki, ale również potencjału viralowego. Liechtenstein, Monako, Gibraltar – kraje, które brzmią jak marzenie, ale są mało znane. Siryk nie tylko je odkrywał, ale robił to z nieco szelmowskim uśmiechem, jakby mówił: spójrzcie, jak ten absurdalnie mały kraj zarabia więcej niż większość Europy. A potem, by nie zgubić nowej publiczności, zaczął wypuszczać krótkie fragmenty – tak zwane shortsy – które pojawiły się dopiero na przełomie 2022 i 2023 roku. To one, z ich szybkim tempem i prowokującymi tytułami, zadbały o ciągłość i przypływ nowych subskrybentów. „Czy chcesz zostać królem Andory?”, „Monarchia absolutna? Książe Liechtensteinu zagroził i wygrał referendum!”, „Gibraltar – 300 lat sporu Hiszpanii z Wielką Brytanią!” – to nie były już lekcje, ale mikropoważanki, które zachęcały do kliknięcia w główny odcinek.
W ciągu lat tematy, które dominowały na początku – Azja, Ameryka Południowa, miasta historyczne – stopniowo zniknęły bez słowa wyjaśnienia. Nie ma więcej Lwowa, Wilna ani Chilii. Nie ma też eksperymentów z formą, jak VR czy luźne vlogy. Siryk skupił się na Europie, a konkretnie na mikropaństwach, które funkcjonują jak gospodarcze anomalie. Nie porusza kwestii polskiej polityki, kultury, religii – unika tematów, które mogłyby sprowokować kontrowersje. Jego świat to świat liczb, PKB, historycznych traktatów i struktur władzy. Często wspomina o książkach, np. Historia małych krajów Europy Józefa Łaptosa, co sugeruje, że jego wiedza opiera się na solidnym podłożu, ale i że nie wstydzi się czerpać z cudzych prac. Współpraca z Michałem Dymnym (dżwięk), Toin.pl (animacje) i Michałem Paszkiewiczem (tłumaczenia) pokazuje, że projekt, choć solowy pod względem twarzy i głosu, to efekt pracy zespołu.
Wśród powtarzających się postaci nie ma ludzi – bo przecież nikt nie pojawia się fizycznie. Nie ma też gości, ekspertów, rodziny. To świat pozbawiony relacji międzyludzkich. Nawet wspomniane w opisach osoby – jak na przykład Borys Skosyriew, który „założył królestwo Andory” – są tylko historycznymi ciekawostkami, nie ważnymi bohaterami. Natomiast zniknęły bez śladu miasta, które pojawiły się w pierwszych odcinkach: Santiago, Valparaíso, Vina del Mar, Lwów. To one, razem z całym kontynentem Ameryki Południowej, zostały wymazane z narracji, jakby twórcy przypomniał sobie, że jego przesłanie jest inne.
Największe sukcesy to oczywiście liczby: odcinek o Liechtensteinie z ponad milionem wyświetleń, potem seria o Anglii, która przekroczyła sto tysięcy, czy poprzedzające je filmy o Andorze, Gibraltarpie czy Malcie, które regularnie zbierały po kilkadziesiąt tysięcy. To nie są cyfry, które robią furorę w głównym nurcie YouTube’a, ale dla kanału o niszowej tematyce to imponujące osiągnięcie. Nie powiodły się natomiast eksperymenty z formą vlogową i wirtualną rzeczywistością – filmy te mają znikome odbióry i nie zostały rozwinięte. Wygląda na to, że publiczność woli narrację uporządkowaną, nie chaotyczne „za kulisami”.
Najczęściej oglądanym filmem pozostaje „Liechtenstein – Najbogatsze państwo świata”, ale to seria o Anglii z 2023 roku – dwuczęściowa opowieść o kapitalizmie, rewolucji przemysłowej i erze Thatcher – pokazuje, jak bardzo kanał dojrzał. Tu już nie chodzi o ciekawostki, ale o analizę systemu, który zmienił świat. To film dłuższy, bardziej rozwinięty, z odniesieniami do klasyków ekonomii, z jasnym przekazem: wolny rynek i własność to podstawa bogactwa. I właśnie tam – w drugiej części o Anglii – padają słowa, które chyba najlepiej oddają ideę całego projektu: porównanie Wielkiej Brytanii z Hongkongiem, jako dwojga „dziedziców kapitalizmu”, którzy, choć rozdzielone morzami, mówią tym samym językiem dobrobytu.
Po drodze pojawiły się też tematy nieco ciemniejsze – Irlandia i jej terroryzm, kryzys mieszkaniowy, „mroczna strona” Malty – ale zawsze w taki sposób, by nie zagubić optymizmu. Nawet gdy mówi się o przemocy czy problemach, robi się to z dystansem, z przekonaniem, że system, choć nieidealny, działa. Nie ma ślepej propagandy, ale jest wyraźna preferencja: wolny rynek, mała interwencja państwa, niskie podatki. To przekaz, który nie jest wypowiadany głośno, ale prześwituje w każdym porównaniu, w każdej narracji o sukcesie Botswany czy Estonii.
Do dziś kanał rozwija się systematycznie, z regularnymi premierami, akcjami wsparcia, nowym sezonem. Siryk nie zmienił się – nadal mówi spokojnie, nadal uśmiecha się w głosie, nadal wierzy, że świat da się zrozumieć przez liczby, mapy i historię. Jego podróż trwa, choć nie wiadomo, czy fizyczna, czy tylko intelektualna. Ale to, co widzimy, to nie tylko opowieść o państwach, lecz historia jednego człowieka, który postanowił, że świat pełen drapaczy chmur i superszybkich samochodów zasługuje na lepsze wyjaśnienie niż „bo po prostu wygląda niesamowicie”.
To historia o tym, jak pasja do szczegółów może stać się formą oporu przeciwko prostym opowieściom.