
Paweł z „Zaciekawieni?”: człowiek między kamerą a światem
Paweł, twarz kanału „Zaciekawieni?”, to reporter z duszą podróżnika i ciekawość w żyłach. Przez ponad dziesięć lat przemierzał studia telewizyjne i wydarzenia międzynarodowe, od Tokio po Ateny, od Szanghaju po Katowice, z mikrofonem w ręku i aparatami na linii ognia. Jego doświadczenie sięgało azjatyckich metropolii i europejskich stolic, ale z czasem telewizyjny rytm przestał mu wystarczać. Chciał więcej niż tylko relację — chciał pokazywać kulisy, pytać bez ogródek, zanurzać się w historiach, które nie mieszczą się w dwuminutowym materiale. I tak, po latach przemierzania świata jako reporter, zaczął pisać własną narrację — tym razem z perspektywy youtubera, który nie tylko informuje, ale angażuje, zaskakuje i czasem celowo wyprowadza z równowagi.
Jego historia zaczyna się w Polsce, najprawdopodobniej gdzieś na Górnym Śląsku, skoro tak często pojawia się w Katowicach, Krakowie, Tychach czy Oświęcimiu. To od tych miast wyrusza — do świata, ale też z powrotem do nich, jakby zawsze miał do czego wracać. Jego kanał to mieszanka lokalnego i globalnego: od jarmarku bożonarodzeniowego w Katowicach po festiwal muzyczny w Bangkoku, od second handu na Plebiscytowej po sesję u psychoterapeutki w Sosnowcu. Paweł nie ucieka od domu — poddaje go ciekawości, dokładnie tak samo jak odległe zakątki Azji.
Początkowe filmy na kanale to eksperymenty z formą — wizyty w lokalnych atrakcjach, testy kulinarnych i społecznych norm, rozmowy o ADHD, uzależnieniach, barberach. Widać, że szuka tonu. Ale już w lutym 2024 roku wszystko się zmienia. Paweł zabiera widzów do Japonii, gdzie towarzyszy polskiemu DJ-owi Patrickowi Moreno podczas jego trasy koncertowej, pełniąc rolę tour managera. To nie tylko podróż — to przełom. Japońskie witryny restauracyjne w skali 1:1, dziwne lody smakujące jak kostki lodu w kakule, rytuały lotniskowe i gejsze, które nie są kimś, kim się wydają — wszystko to dociera do widzów inaczej niż wcześniej. Kamera Pawła zaczyna oddychać, a jego narracja nabiera pewności. Azja staje się jego drugim tłem, miejscem, do którego wraca z regularnością, niemal jak do pracy.
Wkrótce trasa koncertowa sięga Tajlandii, Chin, a potem ponownie Japonii. Z Bangkoku przesyła relacje z dzielnicy czerwonych latarni, z masażem tajskim, z uliczną kuchnią i wizytami w sklepach z podróbkami. W Szanghaju pyta Chińczyków, czy wierzą w pandemię. W Chengdu zwiedza park pand, a po koncercie w prestiżowej restauracji typu hot pot wraca do Polski — po miesiącu w azjatyckim wirze. To już nie są pojedyncze wyjazdy, to stały tryb życia. Paweł nie tylko odwiedza Azję — żyje nią. A jego kanał przekształca się: z lokalnej ciekawostki w międzynarodową podróżniczą wizytówkę.
Tymczasem w Polsce nadal się dzieje. Paweł wraca do Katowic, ale nie po jarmarki, tylko po historie. Spotyka Piotrka Nowaka, aktora z Akademii Pana Kleksa, który gra rolę niskorosłego i mówi o hejcie i operacjach pozwalających „dorwać” kilka centymetrów. Znajduje Osię z kanału „Polka w Ameryce”, by rozmawiać o kosztach życia w Nowym Jorku, a potem sam tam leci — by pracować przy Mistrzostwach Świata korporacji i zwiedzać miasto od Manhattana po USS Intrepid. Tam, wśród sztormu biznesu i turystyki, rozmawia o byku z Wall Street, którego warto pomacać po jajach, by mieć szczęście — i robi to bardzo poważnie, jakby to była najważniejsza wskazówka dnia.
Ale nie zawsze mówi o tym, co błyszczy. Paweł ma w sobie niezwykłą wrażliwość na historie, które nie chcą być zapomniane. Spotyka Panią Zdzisławę, która jako dziecko trafiła do Auschwitz w pierwszym transporcie po powstaniu warszawskim, i razem z nią kręci film w Birkenau. Przez wiele miesięcy przygotowuje historię Jana i Stefanii — małżeństwa, które przetrwało najgorsze strony XX wieku, by tworzyć coś pięknego w ruinach. Spotyka rodzinę Ulmów, Polaków, którzy zginęli, ratując Żydów. Rozmawia z kapłanem Manfredem Deselaersem, który od trzydziestu pięciu lat działa w Oświęcimiu na rzecz pojednania polsko-niemieckiego. Paweł nie tylko jeździ po świecie — słucha go, zatrzymuje się przy cichych, bolesnych opowieściach i daje im głos.
Jego największe sukcesy nie są mierzone wyłącznie liczbami, choć i te są imponujące. Film o hospicjum, w którym Asia z Chorzowa wyjaśnia, dlaczego tam nie reanimuje się pacjentów, przekroczył 70 tysięcy wyświetleń i otworzył drzwi do jednej z najtrudniejszych rozmów w życiu. Odcinek o Polce prowadzącej dom dziecka w Ugandzie, gdzie dzieci są porzucane w śmietnikach, zdobył ponad 45 tysięcy kliknięć i stał się wezwaniem do pomocy. A rozmowa z Nadia z Beninu, która od piętnastu lat mieszka na Śląsku, spowodowała, że tysiące widzów zastanowiło się, jak wygląda ich kraj oczami obcej kultury.
Były też inne tematy — bardziej kontrowersyjne. Seria filmów o powiększaniu penisa, wizytach u urologa czy medycynie estetycznej wywołała falę komentarzy, ale Paweł nie odwracał wzroku. Pytał, ile kosztuje zabieg, czy jest bolesny, o ile centymetrów można „dorobić” — i robił to z taką samą powagą, jak gdyby mówił o historii Auschwitz. To właśnie jego cecha: traktowanie każdego tematu jak wartego uwagi, niezależnie od tego, czy chodzi o najgłębszy ból, czy o lody smakujące jak woda.
Z czasem zaczyna się zmieniać też jego otoczenie. Wciąż pojawia się Milan Serwański — operator i dronomistrz, który lata nad Times Square i w Bośni, by uchwycić idealny ujęcie. Patrick Moreno to stały towarzysz podróży — DJ, którego trasy koncertowe Paweł śledzi jak powieściową sagę. Julien Secher, francuski szef kuchni, gości kilkukrotnie, gotując desery i przyjaźnie traktując kamerę. Ale są też ludzie, którzy znikają: psychoterapeuta Gosią Sztandke, barber Olaf, radca prawny Rafał Kolano — ich tematy nie powracają, jakby Paweł przeszedł dalej, zamykając pewne etapy.
Największe potknięcia? Trudno powiedzieć — Paweł nie komentuje porażek. Ale widać, że niektóre filmy nie trafiają — te o hotelach w Hiltonie, o noclegach w Osace czy o cenie wizyty u fryzjera psa. Mają dziesiątki, nie setki tysięcy wyświetleń. To nie są porażki, tylko eksperymenty, które nie odniosły sukcesu. Ale on nie przestaje próbować.
Bo Paweł to ktoś, kto wciąż szuka. Kto nie boi się pytać o śmierć, ale też o lody z kakao. Kto może rozmawiać z przetrwałym obozu koncentracyjnego, a dzień później testować street food w Bangkoku. Kto nie ukrywa, że pracuje przy telewizji, ale nie ucieka przed nowym światem. Jego kanał to nie formuła — to ewolucja. Od lokalnych ciekawostek przez podróże po Azję, aż po dokumenty o pamięci i ludzkiej godności.
I choć czasem mówi „Będzie się działo!”, to tak naprawdę już się dzieje — od dawna. W jego kadrze, w jego głosie, w każdej rozmowie, którą zapisuje.
To historia człowieka, który wierzy, że każdy temat — od penisów po pandemie — może być pretekstem do zrozumienia świata.